Reklama

Nigdy nie czułem się legendą Polonii

08/02/2019 12:00

Ryszard Ludewicz odszedł z Polonii Jastrowie i założył własną akademię. Dlaczego? Czego żałuje, a czego się obawia?

Dlaczego robi Pan konkurencję ukochanej Polonii?
Nie sądzę, żeby Akademia Piłkarska „Start”  była konkurencją dla Polonii. A jeśli już nawet pan tak uważa, to nie widzę w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Zdrowa konkurencja nikomu jeszcze nie zaszkodziła i zazwyczaj przynosi same korzyści. Poza tym każdy ma prawo iść swoją droga i  otworzyć np. sklep czy firmę. Ja założyłem akademię piłkarską.

Tak, tylko ilość dzieci, które chcą trenować piłkę w Jastrowiu jest ograniczona. Dotąd mogły pójść tylko do Polonii, dziś mają do wyboru także „Start”.
Oczywiście. I ten wybór to pierwsza i podstawowa korzyść dla rodziców młodych piłkarzy z Jastrowia. Dziś mają oni możliwość podjęcia decyzji dotyczącej klubu, w którym będą trenowały ich dzieci. Tym bardziej, jeśli mówi pan o konkurencji, to w tym przypadku jest to zdrowa konkurencja.

Reklama

Szkoda Panu, że musiał zostawić Polonię, ukochany klub, w którym spędził Pan 37 lat?
Bardzo szkoda. Zacząłem w niej grać, gdy miałem 12 lat. Pamiętam, że trener zdecydował, że mam stanąć na bramce i w moim pierwszym meczu przegraliśmy 2:6 z Polonią Chodzież, a ja wpuściłem 4 gole. Taki był mój początek w klubie.

Ma Pan opinię raptusa. Nie za szybko rozstał się Pan z klubem?
Ta decyzja nie była ani raptowna, ani szybka. Przemyślałem ją gruntowanie i przyszła mi ona z wielkim trudem. Doszedłem do wniosku, że wystarczy. Tym bardziej, że z nowymi władzami Polonii nie jest mi po drodze.

Reklama

Co przeważyło? W końcu z Polonią przeżył Pan i wzloty, i upadki. Najpierw jako zawodnik, potem jako trener różnych grup wiekowych, z seniorami włącznie.
Jeśli ktoś nie zna historii Polonii, tej dalszej i bliższej, to nie może się na jej temat wypowiadać. Nie może rzucać oszczerstw. Mówienie o mnie i Grzegorzu Białasie, że handlowaliśmy zawodnikami do „byle jakich szkółek” – jak zostało to przedstawione, po prostu jest nie w porządku. Do tego doszły słowa o „darciu mordy” wypowiadane publicznie przez nowego prezesa, które wyraźnie skierowane były w moją stronę. To wszystko skłoniło mnie do przemyśleń i podjęcia decyzji o odejściu z klubu.
Każda współpraca powinna być oparta na wzajemnym szacunku. W stosunku do mojej osoby szacunku ze strony nowych władz klubu zdecydowanie zabrakło.

Poczuł się Pan osobiście dotknięty tymi słowami?
Po prostu doszedłem do wniosku, że mój czas w Polonii się skończył.

Reklama

Jednak zarząd chciał, by Pan pracował. Ujęty Pan nawet został w grafiku na nawy rok.
Jestem przekonany, że prędzej czy później doszłoby między nami do spięć, a ja chciałem uniknąć konfrontacji, nerwów i pomówień. Oczywiście nie była to dla mnie łatwa decyzja, bo Polonia jest dla mnie całym sportowym życiem. Cały czas zresztą jestem jej kibicem. Dlatego wszystkim zawodnikom, trenerom i sympatykom klubu życzę samych sukcesów. Ja jednak już w tym udziału brać nie będę. Łza mi się w oku kręciła, ale życie toczy się dalej.

Dla wielu osób jest Pan legendą tego klubu.
Nigdy nie czułem się i nie będę się czuł legendą Polonii. W tym klubie w przeszłości grało wielu znakomitych zawodników i trenowało wielu wybitnych trenerów. I kilku z nich można określić mianem legend, ale na pewno nie mnie. A wszystkim obecnym trenerom i działaczom Polonii życzę tylko, żeby przeżyli z tym klubem choć cześć tego co ja przez ostatnie 37 lat…

Reklama

Kto jest Pańskim wzorem trenera?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Naśladuję różnych trenerów, ale jednego wzorca nie mam. Cały czas się dokształcam, jeżdżę na szkolenia, w 2015 roku zrobiłem  licencję UEFA B, która pozwala mi prowadzić drużyny seniorskie do ligi okręgowej włącznie i praktycznie wszystkie drużyny młodzieżowe.

Czym dla Pana jest dyscyplina w szkoleniu piłkarzy?
Moim zdaniem bez dyscypliny nie można osiągnąć dobrych wyników, zarówno w sporcie, jak i w życiu. W piłce nożnej dotyczy to zarówno zawodników, jak i trenerów.

Reklama

Ludewicz i piłka nożna to jak synonimy. Po odejściu z Polonii także


W przypadku małych dzieci jest to trudne, a wiele osób uważa, że niepotrzebnie podnosi Pan na swych małych podopiecznych głos.
Wielu z kolei mój styl prowadzenia treningów się podoba, czego przykładem jest liczba zgłoszeń do mojej akademii. Ja sam nie uważam, że krzyczę. Po prostu mam donośny głos i korzystam z niego podczas prowadzenia zajęć. Poza tym proszę przyjrzeć się pracy innych trenerów, także tym z drużyn Ekstraklasy. Każdy z nich ma swój styl.

Reklama

Są rodzice, którzy mówią wprost, że trener, którzy trzyma zawodników krótko przyda się ich dzieciom.
Wszyscy wiemy jakie pokusy czekają dziś na młodych ludzi. Uprawianie sportu to jest pewna forma ich wychowywania. Jeśli młody człowiek będzie darzył szacunkiem trenera, będzie zdyscyplinowany, to przełoży mu się to na życie codzienne. Nie każdy będzie Messim czy Ronaldo, ale każdy może się czegoś nauczyć, mieć zagospodarowany czas wolny, być sprawnym fizycznie. I to jest główny cel prowadzenia treningów dla dzieci. Poza tym sport kształtuje charakter.

Część środowiska piłkarskiego uważa, że Pan się zatrzymał w trenerskim rozwoju, że Pańskie metody są przestarzałe.
Gdyby tak było, to dzieci nie przychodziłyby do mnie, a ich rodzice by mi nie ufali. Poza tym nie raz udowodniłem, że to co robię, robię dobrze. Moja drużyna z rocznika 2005/2006 zdobyła wiele mistrzostw wśród grup młodzieżowych.

Reklama

Podobno trafił się Panu dobry rocznik.
A pozostałe to były gorsze?! A rocznik 1993/1994, a rocznik 1989,1999/2000? Czy one były gorsze? Przecież z nimi też osiągałem sukcesy,  dzisiaj ci chłopcy są trenerami. Zresztą część z obecnych członków zarządu Polonii też trenowała w moich drużynach. Jedni radzili sobie lepiej, inni z ledwością mieli miejsce na ławce rezerwowych. Zapewniam jednak Pana, że nie ma złych roczników. Trzeba tylko ciężko trenować, a osiągnięcie dobrego wyniku będzie kwestią czasu.

Skoro jest Pan wolny, to inne kluby mogą zabiegać o Pana usługi?
Oczywiście, że mogą zabiegać. Będę się jednak głęboko zastanawiał, czy podejmę się prowadzenia jakiegoś klubu, czy poświęcę się tylko swojej akademii. W ostatnim okresie w Polonii prowadziłem trzy grupy. I bynajmniej nie dlatego, że tak chciałem. Poprosił mnie o to ówczesny prezes klubu, bo nikt tych dzieci nie chciał przejąć. Obecnie chcę się skupić na pracy z zawodnikami z AP „Start”.

Reklama

Jak Pana rodzina, znajomi zareagowali na wieść, że odchodzi Pan z Polonii?
Pozytywnie. Żona, z którą spędziłem ponad 30 lat życia, i która nie zawsze była zadowolona, że gram czy trenuję, stwierdziła, że powinienem w końcu zacząć pracować na swój rachunek. Znajomi też mnie wspierają i generalnie gratulują odwagi.

A piłkarze?
Niektórzy mówią, że odejście to dobre rozwiązanie, inni że szkoda. A jeszcze inni może cieszą się, że w  końcu odszedłem. Wie pan, przez moje ręce przeszło wielu piłkarzy. Niektórzy rozwinęli się bardziej, inni mniej. Poziom, który reprezentuje Marcin Grabowski, który jest teraz w Wiśle Kraków, to też po części moja mała zasługa. Z drugiej strony są pewnie zawodnicy, którzy mogą mieć do mnie żal, że na nich nie postawiłem. Stąd i ich reakcje mogą być różne.

Reklama

Myśląc o odejściu miał Pan już pomysł na własną akademię piłkarską?
Pomysł na nią rodził się w mojej głowie od kilku lat. Chciałem ją powołać zanim powstała akademia w Polonii, której zresztą byłem współinicjatorem.
Teraz zdecydowałem się spróbować. Nie ukrywam też, że odwagi dodał mi wywiad z Panem Piotrem Wojtiukiem, burmistrzem Jastrowia, który na łamach waszej gazety nawiał do zakładanie stowarzyszeń i zachęcał mieszkańców, by się aktywizowali... Jeżeli wiec sam burmistrz nas zachęcał, to dlaczego nie spróbować? Zresztą prochu nie wymyśliłem, bo w ościennych  miastach działa przecież nawet po kilka akademii piłkarskich.

Skoro wywołał Pan burmistrza, to Pański „Start”, czyli konkurencja dla ukochanej Polonii Piotra Wojtiuka, może być mu nie w smak.
Po raz kolejny powtórzę, że nie uważam mojej akademii za konkurencję dla Polonii, a jeśli już Pan tak to określa, to jest to zdrowa konkurencja.

Reklama

Może Pan to słowo pominąć, ale taka jest prawda.
Rozumiem pana podejście. Proszę jednak wczuć się też w moją sytuację. Po pierwsze i najważniejsze: powstanie nowej akademii powinno doprowadzić do podniesienia poziomu treningów piłki nożnej w Jastrowiu. Poza tym Polonia, która ma ugruntowaną pozycję i budżet na poziomie 200 tys. zł rocznie nie powinna się obawiać kogoś, kto zaczyna od zera. To Polonia ma trenerów, sprzęt, stadion, całą bazę. Ja dopiero wszystko buduję. Dlatego chciałbym, żeby nasze współistnienie odbywało się na zasadzie rywalizacji sportowej, bo prędzej czy później dojdzie do konfrontacji na boisku (tak jak w Złotowie między Spartą i Fair Play). Powtarzam, że nie zamierzam w żadnej mierze przeszkadzać Polonii. Nie chodzę też i nie namawiam dzieci, by przeszły z tamtej akademii do mnie. Jeśli dzieci mnie pytają o treningi, to proszę o kontakt z rodzicami, bo to oni o wszystkim decydują.

Skoro Pan nie namawia, to co te osoby przyciąga? Magia nazwiska Ludewicz?
Może. Części ludzi odpowiada mój styl pracy, innym nie. Jednych i drugich szanuję.

Akademię Piłkarską „Start” zarejestrował Pan w Starostwie Powiatowym w Złotowie 17 stycznia, a dziś (25 stycznia) ma Pan 31 deklaracji od rodziców. To sukces?
Ogromny. Nie spodziewałem się, że aż tyle dzieci i rodziców pójdzie za mną. Byłem przygotowany na wszystko. Jeśli zapisałoby się do mnie 5 dzieci, to trenowałbym taką grupę, jeśli 20, to też bym się tego podjął. Nie robię tego dla pieniędzy, zresztą dziś już wiem, że do akademii przez pierwszy okres funkcjonowania będę musiał dokładać. Robię to z pasji. Robię to, bo kocham piłkę nożną i nie mogę bez niej żyć.
Mam już grupę „bambinis”, czyli cztero – pięciolatków i rocznik 2007/2008, czyli ten, który trenowałem w Polonii. Widać, że część ludzi czekała na taką alternatywę jak nowa akademia. Dzwonili do mnie rodzice z pytaniami co dalej, czy będę ich dziecko trenował. Wczoraj przyszła mama chłopca, która powiedziała: syn nie chce nigdzie indziej trenować, tylko u pana. I co miałem zrobić?
Może z zewnątrz wydaje się, że czasem jestem jak głaz, ale proszę mi wierzyć, że to nieprawda. Wie pan jak wygląda praca z maluchami? Ich koncentracja jest bardzo krótka, więc ilość ćwiczeń w 45 minutach treningu musi być bardzo duża, by się nie nudziły. Do tego trzeba wiązać im buty i wycierać nos. Trzeba do tego sporo cierpliwości.

O nią raczej ludzie Pana nie podejrzewają.
To stereotypy. Zresztą jeden trener ma opinię raptusa, inny flegmatyka.

Akademię będzie Pan prowadzić sam?
UKS Akademia Piłkarska „Start” ma swój zarząd, komisję rewizyjną, członków i działa jak każde inne stowarzyszenie. Co do treningów, to jeśli będzie tyle dzieci ile dzisiaj, to będę je prowadzić sam. Jeśli będzie potrzeba zatrudnienia drugiego trenera, to z pewnością się na to zdecyduję.
Chciałbym, aby zajęcia odbywały się w hali, dwa razy w tygodniu dla grupy orlik/młodzik (po półtora godziny) i dwa razy (po godzinie lub 45 minut nawet) dla maluchów. To nie jest dużo i mimo obłożenia hali, przy odrobinie dobrej woli, da się dla mnie wygospodarować ten czas. Wiem, bo tam pracuję. A wiosną piłkarze wyjdą na orliki, boiska i problemu z dostępnością do obiektów nie powinno być w ogóle. Wtedy przejdę do treningów trzy razy w tygodniu.

To sporo jak dla dzieci.
Ma Pan rację. Tym bardziej, że dzieci mają przecież różne inne zajęcia dodatkowe, a przede wszystkim muszą się uczyć (szkołę stawiam na pierwszym miejscu). Dlatego umówiłem się z rodzicami, że trzeci trening w tygodniu będzie nieobowiązkowy.
Poza tym pierwszy miesiąc treningów w mojej akademii będzie bezpłatny, obojętnie czy dziecko przyjdzie w marcu, czy w maju. Chodzi mi o to, by dzieci się zaaklimatyzowały i przekonały, czy chcą uprawiać piłkę nożną. Często rodzice za dużo w te swoje pociechy inwestują – pierwszy trening, a taki maluch ma oryginalne buty, koszulkę i spodenki. Pytam wtedy rodziców, czy są pewni, że syn czy córka będą trenować piłkę nożną. Rodzice zawsze potwierdzają, a zdarza się, że po dwóch tygodniach dziecka już nie ma, bo jest karateką lub kimś innym. Dlatego nie chcę narażać nikogo na zbyt duże koszty.

Jak „Start” będzie finansowany?
Rodzice będą płacić składki członkowskie w wysokości 40 zł miesięcznie. Poza tym złożyłem wniosek o dofinansowanie naszego stowarzyszenia przez gminę. Zobaczymy, jak pan burmistrz się do tego odniesie.

Zakłada Pan, że coś się może nie udać?
Zakładam różne warianty, ale myślę, że będzie dobra współpraca i z Polonią, i z lokalnym samorządem. Jest w Jastrowiu coraz lepsza infrastruktura sportowa, o którą burmistrz dba. Powinna być ona udostępniana wszystkim chętnym. Mówię tu o hali, orlikach i boiskach. Liczę, że nie będzie tu żadnych złośliwości, w końcu dzieci, zarówno te z Polonii, jak i AP „Start” są nasze, jastrowskie. Wydaje mi się, że pan burmistrz będzie na tyle rozsądny, że wzniesie się ponad układy i personalne rozgrywki. Nie będzie mieć znaczenia, że jego syn jest prezesem Polonii. Bo przecież dzieci tak w Polonii, jak w mojej akademii są takie same: mają dwie ręce, dwie nogi i olbrzymie chęci do grania w piłkę nożną. I to jest najważniejsze.
O  udostępnieniu obiektów i przyznaniu dotacji personalnie decyduje jednak pan Piotr Wojtiuk. Ja z mojej strony zapewniam, że złożona przez AP „Start” aplikacja spełnia wszystkie wymogi formalne. Liczę, że w tym przypadku pod uwagę brana będzie liczba dzieci, a nie układy, o których już wspomniałem.

Dzieci, które przejdą do Pana z Polonii nie będą mogły brać udziału w turniejach mistrzowskich?
Mam już potwierdzenie z OPZN w Pile, że będą mogły grać w zawodach mistrzowskich. Nie ma tu żadnych przeciwności proceduralnych, po prostu zmienią klub. Formalnie wystarczy tu tylko deklaracja rodziców. Poza tym planujemy jeszcze udział w różnych turniejach i zawodach towarzyskich. W tym celu chcę wykorzystać kontakty, które mam w wielu klubach regionu.

Bez piłki nie wyobraża Pan sobie życia, prawda?
Nie. Gdy przestałem być zawodnikiem, to byłem już trenerem, więc to przejście było płynne. Dziś nie wiem, co bym bez piłki robił. To bardzo ważna część mojego życia.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-08 13:40:23

    Już się nad Panem tererem cimbe chmury zbierają. Chyba zapuka Pan do urzędu pracy. Tak sie burmistrz z nowej akademii ucieszył

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-08 13:51:29

    A miało być tak pięknie. A burmistrz nie dał dotacji... I co teraz?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-08 13:52:37

    Super człowiek i super trener. Trzymam kciuki! Proszę się nie przejmować i do przodu!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości