Tomasz Zaorski, pochodzący z Krajenki, znalazł się wśród najlepszych, którzy wzięli udział w telewizyjnym show Ninja Warrior Polska
Historię Tomasza szczegółowo przedstawialiśmy w nr. 39 „Aktualności”. Przypomnijmy tylko, że ze sportem miał do czynienia od dziecka. Angażował się w różne dyscypliny, od piłki nożnej, przez siatkówkę i koszykówkę, po lekkoatletykę. W wieku kilkunastu lat zaczął też ćwiczyć indywidualnie, m.in. w siłowni oraz w domu. Gdy trafił na studia, szukał nowych sportowych wyzwań. Tak trafił na pewnego Francuza, który prowadził treningi na przeszkodach.
– Okazało się, że pochodzi z Paryża i wcześniej przez 10 lat trenował z grupą Yamakasi, czyli twórcami tego rodzaju aktywności. Wtedy przypomniał mi się film z dzieciństwa pt. „Yamakasi”, gdzie na ulicach Paryża grupa chłopaków w spektakularny sposób pokonywała miejskie przeszkody. Po kilku treningach wiedziałem, że to jest to i zacząłem się coraz bardziej angażować – mówił na naszych łamach Tomasz. Już kilka miesięcy później wyjechał do Londynu, a w kolejnych latach również do Paryża, Berlina oraz Stanów Zjednoczonych, żeby uczyć się od Yamakasi i innych najlepszych na świecie, co zbiegło się ze studiami pod kątem trenerskim.
– To co dziś wiele osób kojarzy pod nazwą parkour, oryginalnie nazywa się ADD, z francuskiego sztuka przemieszczania się – sztuka pokonywania przeszkód – głównie miejskich jak murki, rurki czy schody. Obecnie od 7 lat jestem trenerem w jedynej w Polsce ADD Academy by Yamakasi w Poznaniu oraz trenerem personalnym – codziennie pomagam sportowcom i amatorom z różnych dyscyplin sportu rozwijać się sportowo – wskazywał Tomasz.

Swoich sił w polskiej edycji telewizyjnego show pochodzącego z Japonii próbował już przed rokiem. Na czym polega program? Zadaniem zawodników jest pokonywanie piekielnie trudnych torów przeszkód, gdzie muszą wykazać się ogromną sprawnością fizyczną. W każdym z 6 odcinków startuje 32 zawodników na torze eliminacyjnym, ale tylko najlepszych 10 awansuje do półfinału. Tor półfinałowy jest jeszcze trudniejszy i z 10 startujących tylko 4 najlepszych awansuje to wielkiego finału. Przed rokiem Tomaszowi niewiele zabrakło, by wejść do półfinału. W tym roku, pomimo poważnej kontuzji kolana, spróbował jeszcze raz. Było warto. Tomasz dotarł do ścisłego finału, o czym można się było przekonać, oglądając tegoroczną edycję Ninja Warrior Polska. „Przed programem, żeby być zadowolonym z występu, miałem dwa założenia: przejść tor eliminacyjny i nie popełnić głupiego błędu. Będąc w finale byłem już mega zadowolony z wyniku i walczyłem o więcej, bo wiedziałem, że potrafię. Niestety właściwie jedyna przeszkoda w finale, która mogła mnie zaskoczyć, faktycznie mnie zaskoczyła i nieco zła technika przejścia na „spacerze hydraulika” mnie wyeliminowała. Ale mimo to jestem mega zadowolony, że dotarłem tak daleko, pokonałem „płytę główną”, na której wpadało tylu faworytów i miałem zaszczyt być w tym elitarnym gronie finalistów Ninja Warrior” – napisał na swoim facebooku Tomasz. Gratulujemy wyniku!
Sz. Chwaliszewski, fot. T. Zaorski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze