Reklama

Nowa, ładna, (nie)chciana. Co dalej z salą wiejską?

15/12/2015 17:15
Zaledwie po półtora roku funkcjonowania sali wiejskiej jest problem z opieką nad nią i z utrzymaniem obiektu. Budynku, który kosztował ponad pół miliona złotych

Przed trzema tygodniami pisaliśmy o tym, że sołtys-radna Dorota Kwaśniewska-Stawiszyńska zrezygnowała z opieki nad salą w Sokolnej. W kontekście tej sprawy rozgorzała wśród samorządowców dyskusja o stanie gminnych świetlic. Jest kilka takich obiektów, w najgorszym stanie jest sala w Węgiercach. Wójt zadeklarował wprowadzenie systemowych rozwiązań, rozważana jest nawet dodatkowa, choćby symboliczna odpłatność dla tych sołtysów, którzy mają w swoich sołectwach takie obiekty. Choć jednocześnie Jacek Mościcki przyznał na zebraniu, że sprawdzał sytuację w innych gminach i tam nie stosuje się takich rozwiązań.

Póki co najgorętszy problem jest w Sokolnej, bo oficjalnie otwarty latem 2014 roku obiekt, który kosztował 515 tys. zł, już zaczyna niszczeć. Nie jest systematycznie ogrzewany, na ścianach pojawiają się pierwsze plamy wilgoci.

Reklama

Radny jak galareta

Sołtys-radna zorganizowała w tej sprawie zebranie w czwartkowy wieczór. Znaleźć rozwiązanie kłopotliwej sytuacji – taki był temat spotkania. Pierwsze co czuło się po wejściu do sali, to potworne zimno. Niektórzy trzęśli się jak galarety. Kilkunastu mieszkańców, którzy przyszli na spotkanie z wójtem, pokazywało wspomniane plamy. Dorota Kwaśniewska-Stawiszyńska wyjaśniła, że zrezygnowała z opieki nad salą, bo sama nie jest w stanie sprostać ilości obowiązków, jakie wykonywała przez kilkanaście miesięcy. Podkreślała, że nie chodzi wcale o pieniądze, a o fakt, że opieka spoczywa jedynie na jej barkach. Ma już dosyć sytuacji podobnych do tych, gdy zostawiała w domu chore dzieci, bo musiała napalić w piecu sali wiejskiej czy rozładowywać przywieziony opał. Którego zresztą nie ma za wiele, bo skąd brać na niego pieniądze?

Ominąć idiotyczne przepisy

Wójt powołuje się na wytyczne z Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu, określające, że nie można pobierać pieniędzy za wynajem sali przez kilka pierwszych lat jej funkcjonowania, gdy powstała przy dofinansowaniu unijnymi pieniędzmi właśnie od UM. – Górna granica pobierania odpłatności to 200 zł – precyzował treść przepisów. To nie starcza na podstawowe utrzymanie obiektu.

Reklama

Mieszkańcy zachęcali Jacka Mościckiego do korzystniejszych rozwiązań, znanych z innych miejsc powiatu. Są gminy, gdzie za wynajem – ale nie pomieszczeń samych sal wiejskich, a np. garnków na imprezę – płaci się po kilkaset, tysiąc, a nawet do 1500 zł. Zainteresowani twierdzą, że jeżeli obiekt ma żyć, trzeba sobie radzić i pomijać idiotyczne przepisy. Zwłaszcza, jeżeli samorządowcy twierdzą, że gmina nie ma pieniędzy, żeby dofinansowywać funkcjonowanie świetlic. To jednak pierwszy aspekt sprawy. W przypadku Sokolnej ważniejsze jest znalezienie stałej opieki nad salą.

(Nie)zrozumiały problem

Wójt oczekuje inicjatywy miejscowych. Deklaruje, że gmina ich wesprze, ale aktywność musi wyjść z Sokolnej. Najlepiej, gdyby mieszkańcy zawiązali stowarzyszenie. Z jego opinią zgodził się radny Tomasz Zbylut, który uznał, że nie rozumie problemu Sokolnej. Podkreślił, że wedle jego rozeznania, w innych sołectwach takiego kłopotu nie ma, ich mieszkańcy na miarę możliwości dbają o aktywność i opiekują się budynkami – za wyjątkiem wspomnianych Węgierc.

Reklama

W pewnym momencie podczas zebrania doszło do sporów między mieszkańcami wioski. Nie szczędzili sobie uwag i moralizowania na temat tego, kto powinien zajmować się obiektem. W ostrą polemikę weszli zwłaszcza Jolanta Telka i Ryszard Szczepański. Były radny nie krył też uwag do urzędników. Ocenił, że jednym z rozwiązań mogłoby być wprowadzenie płatności dla osób, które opiekują się salami, bo są to dla nich dodatkowe obowiązki czy choćby dofinansowania na utrzymanie sal, bo same sołectwa nie są w stanie tego zapewnić.

Wymiana opinii

Szczepański przypomniał Mościckiemu, że w pierwszych miesiącach sala w Sokolnej działała bardzo dobrze. Gdy w pewnym momencie pojawiła się dyskusja o pieniądzach, wójt miał ją uciąć, stwierdzeniem, że nie będzie żadnych dodatkowych funduszy na utrzymanie takich obiektów. – Jako gmina pewne sprawy utrąciliście. Proszę uderzyć się we własne piersi – mówił w kierunku siedzącego naprzeciwko stołu wójta. Ocenił, że samorząd nie wykazał zainteresowania, a ówczesne stwierdzenie, że nie ma możliwości wypłacania ekwiwalentu, doprowadziło do obecnej sytuacji. Szczepański uznał, że tym samym inicjatywa i zapał sprzed kilkunastu miesięcy zostały podcięte. Mówił to, przypominając kilka imprez, które udało się zorganizować w sali w Sokolnej. Wójt nie zgodził się z opinią byłego radnego. Uznał ją za dalece przesadzoną i przestrzegał, że jeśli miejscowi nie wezmą spraw we własne ręce, nowy obiekt za chwilę zacznie popadać w stan, w jakim jest stojąca obok stara sala wiejska.

Reklama

Nie wy, to KGW

Mościcki w zasadzie nie dał miejscowym większego wyboru, oznajmiając, że jeśli nie chcą opiekować się salą, formalnie zostanie ona przekazana KGW w Tarnówce, które miało wyrazić takie zainteresowanie. Mieszkańcy Sokolnej jednoznacznie odrzucili takie rozwiązanie. Cezary Opozda i Agnieszka Szkoda zgodnie stwierdzili, że salą musi zajmować się ktoś spośród miejscowych. Mieszkańcy podkreślali, że obecnie, gdy po rezygnacji sołtysowej klucze trafiły do urzędnika Jana Zająca, jest kłopot ze swobodnym dostępem do budynku. – Jeździć po klucze poza wioskę? – wskazywano na fatalną stronę takiego rozwiązania.

Po ponad dwóch godzinach dyskusji ustalono, że na okres próby klucze wrócą do sołtysowej. W opiece nad salą ma ona mieć wsparcie ze strony mieszkańców, zwłaszcza rady sołeckiej. Na taką konieczność wskazywali zresztą obecni na zebraniu, m.in. Elżbieta Stróż.

Reklama

Sala wiejska w Sokolnej to nie tylko najdroższy tego typu obiekt w gminie, ale też zdecydowanie najładniejszy. Byłoby dramatem i wielką porażką mieszkańców oraz gminy, gdyby budynek, i to w tak szybkim czasie, zaczął popadać w ruinę.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Miłośnik - niezalogowany 2016-06-10 20:40:51

    Witam serdecznie Szanowną społeczność pięknej miejscowości jaką niewątpliwie jest Sokolna...-) Odnośnie nowej Sali.... A mówią że od przybytku głowa nie boli-) Prawda jest taka, że to mieszkańcom Sokolnej najbardziej powinno zależeć na tym przybytku...To oni powinni o nią dbać i pielęgnować...a nie obarczać Panią Sołtys paleniem w piecu w sezonie zimowym...Skandal Panowie. To tak piękny budynek sąsiadujący ze stawem... -co prawda coraz bardziej zarośnięty ale zawsze woda-) Wszystko w Waszych rękach. A propos z ostatniej chwili" Stara niby zapyziała Sala Wiejska nabiera nowych - świeżych kształtów...Można..? Można....Nie trzeba budować nowego. Widać nowy właściciel już ma pomysł -) A może ma też wizje jak ożywić Nową Sale-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Zygmunt Starzyński - niezalogowany 2015-12-20 14:29:26

    Widać świetlica w Sokolnej to taki "gorący kartofel", którego wszyscy chętnie by zjedli lecz nikt nie chce go trzymać. Widzimy więc próbę przerzucenia odpowiedzialności i kosztów utrzymania obiektu na potencjalnego użytkownika czyli mieszkańców Sokolnej. Jaki będzie skutek jeżeli działania te się powiodą - sądzę, że to już przerabialiśmy i to tylko kwestia czasu kiedy ten obiekt skończy jak poprzedni i to wcale nie z tego powodu, że Sokolnianie to jakiś negatywny ewenement wśród mieszkańców tej gminy. Tak już u nas jest, że jak coś jest wszystkich, to jest niczyje. Stąd władzom gminy nie wolno wyzbyć się skrupulatnego nadzoru właścicielskiego i odpowiedzialności za ten obiekt. Dodam tylko, że w okresie kiedy zapadły decyzje o jego budowie, nikt nie pytał Ireneusza Barana po co ta budowa, a przecież część składu obecnych władz to także ludzie poprzedniej kadencji i zapewne wiedzieli, że podobnie jak w innych miejscowościach Sokolnianie pod względem aktywności kulturalnej czy społecznej niczym szczególnym od pozostałych sołectw się nie wyróżniali. Dla odbycia zebrania wiejskiego czy innego spotkania wystarczyła jedna sala z zapleczem sanitarnym - bądźmy rozrzutni dodajmy jeszcze zaplecze kuchenne. Czy obiekt w wyniku aktywności mieszkańców powinien na siebie zarobić? No to w takim razie ile do budżetu gminy wnosi klub Bakcyl ? - lokalizacja lepsza. Ewentualne stowarzyszenie też niczego nie rozwiąże, to nie worek, z którego nagle wysypią się pieniądze. Z tego co przeczytałem wynika jedno - ani właściciel czyli władze gminy nie mają na te obiekty pomysłu, ani tym bardziej mieszkańcy nie wiedzą w jaki sposób mają spełnić oczekiwania władz gminy. Zwracam w tym momencie uwagę na frekwencję na zebraniu. Według mnie, jeżeli chce się po wielu latach marazmu wykrzesać jakiekolwiek pokłady aktywności wśród mieszkańców to gmina powinna poczynić pierwsze kroki i wyjść zarówno z propozycjami jak i pomocą. Niestety, nie oszukujmy się to musi kosztować. Gmina krezusem nie jest, w związku z czym według mnie należałoby: 1) w urzędzie gminy dokonać gruntownej analizy zatrudnienia, aby odpowiedzieć sobie na pytanie - czy w ramach obecnego stanu zatrudnienia, gmina jest w stanie znaleźć rezerwy etatowe na etatowych animatorow kultury, którzy sprawować będą nadzór nad świetlicami wiejskimi i zajmować się będą pozytywistyczną pracą u podstaw. Jeżeli gmina nie znajdzie takich rezerw to należy rozważyć kwestię czy funkcjonowanie tych obiektów w obecnej formie jest racjonalne zarówno z ekonomicznego punktu widzenia jak i potrzeb społeczności lokalnej. 2) Jeżeli gminę na nic nie stać, to trzeba także zapomnieć o samofinansowaniu się tych obiektów, chyba że mieszkańcy zawiążą stowarzyszenie wolnych konopii. Przekazanie obiektu do wyłącznej dyspozycji KGW w Tarnówce niczego nie zmieni poza tym, że władza zagra mieszkańcom na nosie. Co nie znaczy, że KGW nie może być jednym z podmiotów korzystających z tego obiektu. 3) Obarczanie sołtysów za stan sal bez dodatkowej gratyfikacji finansowej to nie jest uczciwe rozwiązanie. Żaden z regulaminów sołectwa nie stanowi, że sołtys to także stróż, palacz i sprzątacz(ka). Na dzień dzisiejszy w zakresie wynagrodzenia sołtysów mamy wprowadzoną przez wójta Barana marksistowską równość czyli ryczałt, bez uwzględniania wielkości sołectwa i różnego wkładu pracy. Niestety kiedy czytam o rozwiązaniu systemowym tej kwestii to nie budzi to mojego zaufania. Myślę, że dodatkowe obowiązki sołtysów powinny być wynagradzane na zasadzie premiowania. Zimą większego, latem mniejszego i indywidualnie, uwzględniając zarówno nakład pracy jak i jej efekty. Przy czym reguły powinny być znane wszystkim zainteresowanym i wypracowane razem z sołtysami. W tym kontekście podam jeden przykład. W Węgiercach na budynku świetlicy wisi flaga państwowa. Powieszona kiedyś i mogłaby sobie wisieć gdyby nie to, że wygląda co raz gorzej, widać ktoś o niej zapomniał, a to nie są przecież zwykłe gacie tylko flaga państwowa. Z sentymentem wspominam czasy gdzie w Płytnicy świetlica wiejska miała charakter klubu, w którym toczyło się życie towarzyskie mieszkańców na co dzień. Gdzie można było zagrać w szachy, warcaby bądź bilard. Wypić kawę, przeczytać prasę ale także gdzie wystawiano tzw. przedstawienia, spotykano się z literatami i z wykładami o muzyce przyjeżdżali artyści filharmonii z Koszalina.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    nja - niezalogowany 2015-12-20 12:23:51

    Oj obserwator, chyba jesteś z Węgierc?????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości