Myślę, że rekomendacja wójta mojej osoby na stanowisko skarbnika w pewnym stopniu jest tego potwierdzeniem.
Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać ten standard (uśmiech).
Tak. Pracowałyśmy razem przez ponad 15 lat, więc naturalnym jest, że wiele się od pani Krysi nauczyłam. Przede wszystkim sumiennego podejścia do wszelkich, nawet z pozoru błahych tematów. Mam nadzieję swoją pracą udowodnić, że była ona dobrym mentorem.
Pani Krysia, mimo że ja nie do końca wierzyłam w siebie, widziała mnie w roli swojego następcy, za co jej dziękuję. Mam nadzieję, że jej nie zawiodę.
Reklama
Uważaliśmy, że rekomendacja pani Krysi, doskonale znającej moje kwalifikacje, sprawi, że radni poczują się spokojni. A zadziałało chyba odwrotnie…
Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Może... Trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że teraz nikt nie żałuje swojej decyzji i że poziom naszej współpracy będzie dla wszystkich zadowalający.
Nie. Znalazłam plusy i minusy każdego scenariusza i uznałam, że w zasadzie każda decyzja będzie dla mnie dobra. Nie czułabym się urażona, gdyby radni nie zechcieli powierzyć mi tej funkcji. Bardziej bałam się samej pracy w roli skarbnika, mimo że byłam do niej merytorycznie przygotowana.
Reklama
Tak, zdarzyło mi się. Wychodzę z założenia, że lepiej się skonsultować niż narazić gminę na negatywne konsekwencje.
Część osób mi pogratulowała, nawet jeszcze przed oficjalnym powierzeniem nowej funkcji, część przeszła nad tym do porządku dziennego.
Bardzo się tego bałam. Włożyłam w ten projekt bardzo dużo czasu i pracy, ale jestem zadowolona z efektu. Zobaczymy, jak oceni go Regionalna Izba Obrachunkowa.
O projekcie budżetu wypowiedział się pozytywnie, a tak generalnie, o pracy – problemów czy nieporozumień między nami nie było. Dodam, że liczę na wyrozumiałość ze strony wójta.
Reklama
Również, bo działa to na mnie motywująco. Angażuję się w wykonywanie swoich obowiązków i nie brakuje mi chęci do pracy, ale dodatkowa motywacja jest jak najbardziej wskazana.
Często bywa tak, że osiem godzin dziennie nie wystarcza, więc jeśli chcę wywiązać się ze wszystkich obowiązków, odbywa się to kosztem rodziny i życia prywatnego. Mąż mnie wspierał, ale i jednocześnie odradzał przyjęcie nowej funkcji, jednak ostateczną decyzję podjęłam sama.
Uważam, że warto pochylić się nad każdą potrzebą. Na wszystko staram się znaleźć rozwiązanie, co czasami odczytywane jest jako zbyt duża łagodność. Pani Krysia była bardziej stanowcza. Zdaję sobie sprawę, że takie podejście może w przyszłości skutkować zbytnią swobodą, ale lojalnie ostrzegam – nie dam sobie wejść na głowę. W końcu ograniczają nas przepisy.
Reklama
Nie (uśmiech). Kwestia przyzwyczajenia, więc tak dosłownie nie można powiedzieć, że zajęłam jej miejsce (uśmiech).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze