Być może, ale nie jestem nowy w tej branży, bo wcześniej przez pięć lat pracowałem w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Złotowie jako terapeuta zajęciowy. Zgłosiłem się do konkursu, wygrałem go i do czasu, aż poprzednia pani kierownik będzie na zwolnieniu, przejąłem jej obowiązki.
Nie wiem, ile osób złożyło podania.
Tak. Byłem wśród uczestników konkursu najbardziej doświadczonym z punktu widzenia kierowniczej funkcji, pracowałem kilka lat w WTZ, więc nie jest mi obce funkcjonowanie takiej placówki. Kwestie dokumentacyjne w zasadzie w ogóle nie stanowią dla mnie problemu, nie jest to dla mnie nowość. Ważniejsze jest w tej chwili, żeby bliżej poznać osoby, które tutaj pracują i które są podopiecznymi Warsztatu. Nieco bardziej jestem przejęty tymi personalnymi sprawami, bo papierów się nie boję.
Reklama
Łzy się polały. Nawet dzisiaj jak byłem w Warsztacie widziałem smutne miny. Uczestnicy do teraz popłakują. Dzwonią do mnie, piszą. Jest między nami dość silna więź.
Dwadzieścia siedem. Nie sądzę, żeby był to za młody wiek na objęcie kierowniczej funkcji. Kilka lat temu skończyłem studia z fizjoterapii i terapii zajęciowej, mam sporą praktykę w tym zawodzie.
Nie, nikt tutaj niczego nie będzie w stanie mi „wcisnąć”. Przez pięć lat miałem wystarczająco dużo czasu, żeby zaobserwować, jak to wszystko funkcjonuje.
Reklama
Moim zadaniem tutaj przede wszystkim jest wdrożenie się w funkcjonowanie placówki, przyjrzenie się jej i ewentualnie wprowadzenie pewnych, ale raczej drobnych zmian. Dotyczą one raczej kosmetycznych spraw, związanych z formalnymi kwestiami funkcjonowania WTZ.
Być może będziemy się starać o większy budynek. Choć na razie nic w tej kwestii nie zmieniamy, póki co parafia dalej udostępnia nam obiekt, umowa jest ważna jeszcze kilka lat.
Nie mam o tym najmniejszego pojęcia. Natomiast mogę zapewnić, że zastałem tutaj bardzo dobry klimat wśród pracowników. Nie mogę powiedzieć złego słowa. Mieliśmy już pierwsze spotkanie zapoznawcze. Robocze zebranie dopiero przed nami, ponieważ dwie osoby są na zwolnieniu zdrowotnym. Gdy już do niego dojdzie, powiem o tym, co jest dla mnie istotne i jak wyobrażam sobie funkcjonowanie WTZ w Lipce.
Reklama
Najważniejsze, żeby dbali o dobro uczestników. Dobre relacje z podopiecznymi są podstawą funkcjonowania takiej placówki. Jeżeli pojawią się jakieś informacje o tym, że terapeuta źle traktuje uczestnika, będą z tego wyciągane konsekwencje.
To trudna praca. Nawet na mnie skarżyli się swego czasu rodzice uczestników w Złotowie. Czasami jedno słowo wystarczy do powstania sytuacji, którą najlepiej wyjaśnić poprzez szczerą rozmowę. Takich sytuacji doświadczyłem już kilka, dlatego bardzo zwracam na to uwagę.
Reklama
Trudno mi ocenić. Faktem jest, że nie jestem tu znany, przyjeżdżam z drugiego końca powiatu. W Tarnówce się wychowałem i tam mieszkam.
Zobaczymy.
(Uśmiech) Oczywiście. Ale aż tak szczegółowo pod kątem finansowym tego jeszcze nie analizowałem. Taki urok mieszkania na wsi, że czasami dojeżdżając do pracy trzeba pokonywać większe odległości.
Dużych przeskoków nie ma, choć odpowiedzialność jest na pewno większa. Ale nie boję się tego. Nie obawiam się wyzwań, a to nowe doświadczenie jest dla mnie wyzwaniem. Nawet jeśli miałbym odejść stąd za dwa czy trzy miesiące, będę dokładał maksimum starań, żeby odchodzić stąd z czystą kartą.
Reklama
Jestem nastawiony na to, że to tymczasowa rola.
Rozmawiał Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oczywiście człowiek, który skończył zaocznie studia -licencjackie w szkole prywatnej ? Nie sądzę... W Lipce po znajomościach został mu załatwiony wakat przy tzw. wódce. Bratowa Mateusza B. pochodzi z okolic Lipki - dziwny zbieg okoliczności. Z tego co mi wiadomo jest bardzo nieprzyjemny , momentami miałem wrażenie, że nie ma pojęcia co ma zrobić. Wielokrotnie byłem świadkiem przy niekompetentnym zachowaniu Pana Mateusza.
Super
SUPER!!! gratuluję i życzę wielu sukcesów. Odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.
Oczywiście człowiek, który skończył zaocznie studia -licencjackie w szkole prywatnej ? Nie sądzę... W Lipce po znajomościach został mu załatwiony wakat przy tzw. wódce. Bratowa Mateusza B. pochodzi z okolic Lipki - dziwny zbieg okoliczności. Z tego co mi wiadomo jest bardzo nieprzyjemny , momentami miałem wrażenie, że nie ma pojęcia co ma zrobić. Wielokrotnie byłem świadkiem przy niekompetentnym zachowaniu Pana Mateusza.
Super
SUPER!!! gratuluję i życzę wielu sukcesów. Odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.