Tego, czy opłata w wysokości 100 zł pobierana za odbiór technicznego przyłącza wodno- kanalizacyjnego jest zgodna z prawem, czy też nie dociekał radny Ryszard Biniak. W połowie lipca do Wielkopolskiego Ośrodka Kształcenia i Studiów Samorządowych w Poznaniu wysłał pismo, w którym przedstawił sytuację: „Zarządzeniem 5/2015 Prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej wprowadził opłatę za odbiór techniczny przyłącza kanalizacyjnego. Do tego czasu bez żadnego zarządzenia spółka wystawiała faktury za odbiór przyłącza w kwocie 100 złotych. Praktycznie każdy z obciążonych we własnym zakresie wykonał przyłącze. We wnioskach kierowanych do Rady Miejskiej w Łobżenicy ZGKiM nigdy nie wnioskował o ustanowienie opłaty za odbiór przyłącza czy wpięcie do instalacji wodnej czy kanalizacyjnej. Ustawodawca ustala, że odbiór techniczny przyłącza i wpięcie do instalacji wodno-kanalizacyjnej powinno być wykonane na koszt gminy. Dlatego zapytuję, czy mieszkańcy gminy są słusznie obciążani za wspomniane usługi? Dodaję, że gmina jest w 100% udziałowcem Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o. w Łobżenicy (...) - pisze radny. Dodaje też, że ZGKiM stanowczo twierdzi, iż 100 złotych należy mu się, bo spółka ponosi koszty.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. - Pod koniec minionego tygodnia zadzwoniono do mnie z WOKiSS-u, że racja leży po stronie radnego. Podjęte w tej sprawie przez nas kroki polegają głównie na wyjaśnieniu sytuacji prawnej, bo ta od momentu, gdy opłaty zaczęły być pobierane, do chwili, gdy mamy informację, że robić się tego nie powinno, mogła się zmienić. Ponadto chcemy, by władze ZGKiM przedstawiły nam uzasadnienie wydanej przez siebie, bez uchwały rady, decyzji o opłacie za podłączenie do sieci – mówi burmistrz Piotr Łosoś. Zdaje sobie sprawę, że taka wykładania może skutkować chęcią odzyskania pieniędzy przez tych, którzy za odbiór przyłącza ZGKiM zapłacili. Burmistrz ma też plan zmian w Zakładzie. - Chcę, żeby na ZGKiM spoczywały zadania inwestorskie, np. takie jak budowa kanalizacji czy wodociągów. Powoli wdrażamy to budując sieć wodociągową w rejonie Józefinowa. Zakład powinien być też partnerem gminy w kolejnym zadaniu, które nas czeka, czyli modernizacji oczyszczalni ścieków w Liszkowie i w sprzątaniu miasta. Zmienić należy również system zarządzania majątkiem komunalnym, bo pojawia się tu wiele zastrzeżeń, które zgłaszają do mnie lokatorzy. Inna rzecz to wynagrodzenie prezesa Kazimierza Wasiaka, które także należy poddać analizie, czy przy obecnej sytuacji w gminnych finansach nie jest zbyt wysokie – mówi burmistrz Piotr Łosoś. By w ogóle myśleć o wpływie na pensję prezesa władze gminy musiałyby wprowadzić zmiany w radzie nadzorczej ZGKiM, która o tych kwestiach decyduje. Tę powoływał poprzedni włodarz. - Jest to możliwe w momencie zwołania tzw. nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników spółki. Planuję je na któryś z jesiennych miesięcy m.in. z tego względu, że przewodniczący rady nadzorczej poważnie się rozchorował i najpewniej nie będzie mógł nadal pełnić swej funkcji. Tam chciałbym poruszyć temat właśnie wynagrodzenia prezesa oraz długości jego kadencji. Uważam bowiem, że powinna się ona pokrywać z kadencją burmistrza. Obecnie trwa aż siedem lat - to stanowczo zbyt długo– mówi P. Łosoś.
- Wycofaliśmy się z pobierania tej opłaty. Rozważamy rozbicie jej i włączenie do taryfy, na podstawie której obliczany jest rachunek np. za odprowadzane nieczystości płynne. Efekt będzie taki, że zapłacą za to wszyscy i nie będzie to opłata jednorazowa tylko stała – mówi Kazimierz Wasiak, prezes ZGKiM. Ma on też wątpliwości co do ustaleń radnego Biniaka i wykładni WOKiSS. - Interpretacji na temat sytuacji takiej jak nasza jest bardzo dużo i trudno ocenić, jak powinno być właściwie, bo wzajemnie się one wykluczają. Będziemy to sprawdzać – stwierdza. Uważa też, że możliwość składania ewentualnych roszczeń o zwrot 100 zł nie skończy się lawiną wniosków. - To nie działa tak, że ktoś przyjdzie i będzie chciał te pieniądze odzyskać. Jest jeszcze kwestia potwierdzenia, że z naszej strony były one pobrane nielegalnie – mówi K. Wasiak. Na kwestię zmian w ZGKiM też patrzy ostrożnie. - Możemy być inwestorem zadań, ale do tego potrzebne są środki. My ich nie mamy. Rok zamykamy dochodem rzędu 30-50 tys. złotych. Tak dzieje się od kilku lat. To zbyt małe zaplecze finansowe, by myśleć o wielkim inwestowaniu – stwierdza prezes ZGKiM w Łobżenicy. - O moim wynagrodzeniu natomiast nie decyduje burmistrz, tylko rada nadzorcza i tylko ona, zgodnie z Kodeksem Spółek Handlowych, ma wpływ na jego wymiar. Jest to obecnie kwota około 5700 zł netto na miesiąc i nie zmieniło się ono wiele od momentu, gdy ZGKiM przekształcony został w spółkę – komentuje Kazimierz Wasiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze