Reklama

O, Holender!

17/11/2015 06:05
Zabytkowy wiatrak, niekwestionowany symbol Dzierzążenka, który w latach 60 po pożarze z uderzenia pioruna stracił śmigi, ma szansę je odzyskać. Ma też szansę stać się miejscem kultowym, ponieważ w głowie jego właściciela, Dariusza Albina, rodzą się odważne plany

Jak długie i szerokie jest Dzierzążenko miał się okazję przekonać niejeden kurier. Zwłaszcza wtedy, gdy tę samą nazwę nosiła jeszcze miejscowość leżąca na trasie Złotów-Zalesie – dziś Zawilce. Ta zmiana częściowo ukróciła problemy dostawców, termin Dzierzążenko wciąż jest jednak jeszcze pojemnym. Ci, którzy bez kluczenia chcą dotrzeć pod konkretny adres, muszą być mocno zorientowani w topografii wsi. Muszą też wiedzieć (a przynajmniej przypuszczać), gdzie poszukiwana nieruchomość się znajduje: a – nowej części wsi, b – w starej, śródpolnej czy c – w rejonie ulicy Jerozolimskiej. Jak to ustalić? Klucz jest dość prosty – jeśli „koło wiatraka”, to wiadomo, że adres na paczce dotyczy nowo wybudowanych domków.

Tak, zabytkowy wietrzny młyn zbożowy, wybudowany w 1905 roku, jest niekwestionowanym symbolem Dzierzążenka. Nietrudno go dostrzec, ponieważ – jak wynika z karty ewidencyjnej zabytków architektury i budownictwa – jest on najwyżej położonym punktem w okolicy. W 1958 roku ta cecha stała za przyczyną nieszczęścia ponad piętnastometrowej budowli, w którą uderzył piorun. Powstały wówczas pożar zniszczył część stropów i dach, spłonęły również skrzydła. Nie to wydarzenie zdecydowało jednak o zmianie przeznaczenia wiatraka – zgodnie z tym pierwotnym eksploatowany był on bowiem nie do lat sześćdziesiątych minionego wieku, a do 1945 roku.

Reklama

Później, gdy jako mienie poniemieckie przejęła go Gminna Spółdzielnia w Złotowie, w jego wnętrzu urządzono magazyn paszy i zboża. Wiatrak (typu Holender, a więc z nieruchomym, masywnym korpusem, na którym umocowana jest obracana na łożysku bryła dachowa ze skrzydłami) pełnił też w swej historii donioślejszą funkcję – stanowił magazyn eksponatów muzealnych Muzeum Ziemi Złotowskiej. Ostatecznie jednak, gdy gmina Złotów (jeden z kolejnych właścicieli) sprzedała go osobie prywatnej, młyn zamienił się w budynek inwentarski. Tak użytkowany w 2006 roku zastał go Dariusz Albin. Wtedy jeszcze złotowianin (dziś mieszkaniec Dzierzążenka) z miejsca zakochał się w tej potężnej budowli. - Zafascynował mnie jej klimat. Zresztą nie poznałem jeszcze nikogo, komu by się młyn nie spodobał – zaznacza.

Remont puka... w dach

W jaki sposób otworzyć wiatrak dla ludzi? W głowie Dariusza Albina kłębiły się najróżniejsze pomysły. By którykolwiek z nich mógł zostać jednak wprowadzony w życie, najpierw trzeba przejść etap żmudnych i kosztownych odtworzeniowych prac budowlanych. Nasz rozmówca chce przywrócić wiatrakowi oryginalną świetność. Prac remontowych najbardziej domaga się dach, jak słyszymy – będący w słabej kondycji. - Konstrukcja jest jednak w dobrym stanie – wyjaśnia Dariusz Albin, za sobą mający już pierwsze konsultacje dekarskie. Konieczność naprawy dachu obudziła w nim inną myśl – przy jej okazji nasz rozmówca chce odtworzyć skrzydła. Nie będzie to łatwa sprawa. Łączny koszt prac, o których mowa, Dariusz Albin szacuje na około 150 tys. zł, finansowego wsparcia zamierza zatem poszukać w programach unijnych. Zwłaszcza, że część cegieł, z których wymurowano ściany, również domaga się wymiany, a to rodzić będzie kolejne koszty. Tyle z zewnątrz. Wnętrze zaskakuje dobrym stanem. - Najdroższym wydatkiem będą tu schody. Ściany i podłoga są w dobrej kondycji – zauważa Dariusz Albin – dlatego nie boję się tego remontu.

Reklama

Inwestycyjna karuzela

Przeprowadzenie remontu to w pewnym sensie najłatwiejsza (choć kosztowna) rzecz, z jaką przyjdzie się zmierzyć naszemu rozmówcy, ponieważ plan postępowania jest dość jasny – trzeba zdobyć zewnętrzne pieniądze, zainwestować swoje i wykonać roboty uzgodnione z konserwatorem zabytków. Zagospodarowanie obiektu to sprawa o wiele trudniejsza. Zwłaszcza, gdy w głowie kłębi się kilka pomysłów. Część z nich życie już zweryfikowało. Restauracji – co Dariusz Albin również zakładał – w wiatraku na pewno nie będzie. - Wyleczyłem się z tego pomysłu, ponieważ w tej chwili najbardziej zależy mi na czasie spędzonym z rodziną, a gastronomia, nawet przy najlepszej kadrze menedżerskiej, równa się pracy w weekend – wyjaśnia nasz rozmówca.

Kolejną koncepcją, która narodziła się w 2007 roku, była budowa wioski europejskiej (ściśle powiązanej z agroturystyką), która miała powstać tuż przy młynie. Ten z kolei miał się zamienić w karczmę. Kryzys gospodarczy zweryfikował te plany. - Musieliśmy zrezygnować z inwestycji, które nie były pilne – wyjaśnia nasz rozmówca. - Zresztą może to dobrze, bo znalazłem inną drogę – Dariusz Albin we wszystkim szuka pozytywów. Dziś w głowie ma kolejny projekt – chciałby utworzyć w wiatraku (na parterze) coś na kształt skansenu chleba, którego centralnym punktem będzie piec do jego wypiekania. Nasz rozmówca chciałby zachować związki z tradycją i jednocześnie skłonić się w stronę sztuki – do zagospodarowania ma w sumie cztery kondygnacje, miejsca na planowane wernisaże z pewnością więc nie zabraknie. Pola na ewentualne malarskie plenery (ciekawe m.in. z uwagi na pobliski staw z kaskadą) – również.

Reklama

Właściciel wiatraka chce, by obiekt był miejscem spotkań. Dlatego też nie zdecydował się na podpowiadaną mu koncepcję przystosowania go do warunków mieszkalnych. - Nie chciałbym zamykać go dla społeczeństwa, jest na to zbyt ciekawy – tłumaczy nasz rozmówca. Bez względu na to, jakie przeznaczenie obiekt zyska, jednego możemy być pewni: każdy z nas będzie miał szansę bywać w jego wnętrzach. Nie tylko jako gość – Dariusz Albin zaprasza do współpracy wszystkie osoby chętne uczestniczyć w projekcie odbudowy i przywracania „Holendrowi” dawnej świetności. Mile widziani są nie tylko ci z inwencją twórczą i głowami pełnymi pomysłów, ale także ci, którzy przedsięwzięcie to chcieliby wesprzeć finansowo. Do kontaktu zachęca też posiadaczy pamiątek związanych z wiatrakiem (np. archiwalnych zdjęć) oraz właścicieli wiekowych przedmiotów domowego i gospodarskiego użytku, którzy chcieliby je przekazać na stan wyposażenia młyna.

Pomożemy?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pawel - niezalogowany 2025-08-01 14:27:24

    Halo ! Ten komentarz tak sie nie zgadza. Mlyn nalezy rodzinie Pirwitz . Gmina Zlotow jesli nie wasze to jak mozecie ten Mlyn sprzedac ? .W latach 1967 zaczeto cegly krasc Kommunisci brali ta cegle dla wlasnych potrzeb ( na budowe domow ) O pozarze nic nie wiem . Bylem tam prawie codziennie bo mielismy tam 5 Hektarow ziemi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości