Podobnie mięśnie napinają inni bywalcy siłowni. Najchętniej w koszulkach na ramkach, bo te odsłaniają sporo ciała. Klata bokiem, bicepsy przodem, najszerszy grzbietu...
Lustro jest moim przyjacielem. Dzięki niemu wiem, jaką mam formę
– Krystian Spychała pozuje codziennie przez dwadzieścia minut. W odbiciu widzi prążki i kable na mięśniach. Bez tego na scenę nie wyjdzie. Zwierciadełko powiedz przecie...
Biceps jak pięta żaby – tak w 2012 roku prezentuje się ramię Krystiana. Z 28 cm w kablu (kabel – określenie klientów siłowni na obwód ramienia) i 50 kg wagi śmieją się koledzy w gimnazjum.
Takie chuchro ze mnie, chude na maksa
– mówi o sobie. To na szkolnym korytarzu rodzi się jego marzenie o byciu wielkim.
Udowodnię im, że mogę!
– chłopak nie robi pompek w domu, od razu idzie na siłownię. Ze starszym bratem, który wie, co to modlitewnik i suwnica Smitha.
16–latek zaczyna od szarpania. To częsty błąd młodych osób.
Muszę się pokazać i udowodnić coś innym
– myśli Krystian, gdy łapie się za ciężary ponad siły i macha nimi bez sensu. Wyleje dużo potu zanim zrozumie, że budowanie mięśni nie polega na przesuwaniu ciężaru z punktu „A” do punktu „B”. W siłowni Marcina Hryńczuka, gdzie trafia Krystian, obrazuje to przymocowana do ściany taśmą klejącą kartka: „Używać mózgu, nie mięśni”. – Bo klub kulturystyczny to wcale nie jest miejsce dla tępych osiłków. Tu trzeba myśleć – podkreśla Krystian, dziś dwukrotny uczestnik Mistrzostw Polski w Kulturystyce Juniorów. Gdy ćwiczy oczami wyobraźni widzi pracujący mięsień. Panuje nad nim.
To tak zwane połączenie mózg – mięśnie. Po treningu musi być pompa, wtedy wiem, że mięśnie urosną
– wyjaśnia. Pompa to uczucie, jakby krew wypełniająca muskuły miała je za chwilę rozerwać. Pompa to święty Graal każdego pakera.
7 rano. Dzień tygodnia? Nieistotne. Krystian już kręci na rowerku ustawionym przed telewizorem. Czterdzieści minut aerobów dziennie to obowiązek.
Spokojnie, tętno 120–130, a pot i fat leci
– mówi. W kulturystyce chodzi o to, by nie tylko zbudować mięśnie, ale też je wyeksponować, zrzucając jak najwięcej tkanki tłuszczowej. Dlatego przed porannymi aerobami 20–latek zażywa tzw. antykataboliki. To głównie aminokwasy, które oszczędzają mięśnie. Wygłodniały organizm sięga więc po energię z zapasów tłuszczu. W szczytowym okresie redukcji K. Spychała ma 5% tkanki tłuszczowej.
Przeciętny, szczupły człowiek ma około 16%
– mówi z dumą fan sportów siłowych. 5% to forma na zawody.
Widać separację mięśni, żyłki
– 20–latek opisuje siebie.
Mistrz w kusych gatkach – Głód wywołuje złość. Złość to stres, a on oznacza spadki. Dlatego kulturysta nie powinien się denerwować. Ale jak tu tryskać energią, gdy od pół roku się nie dojada?!...
Testosteron mam własny – W cztery lata od żabich pięt do 45 cm w bicepsie i wygrania zawodów kulturystycznych? Czy to możliwe? – Zrobiłem to bardzo szybko, ale...
Po „przejażdżce” Krystian je pierwszy posiłek złożony z jajek i piersi z kurczaka. Jeśli dodalibyśmy do tego ryż, to mielibyśmy podstawę diety kulturysty. Prawdziwy paker je co trzy godziny. Zawsze. U cioci na imieninach także.
Kiedyś babcia czy ciocia nie dawały mi żyć. Mówiły: no zjedz coś, ale w końcu się przyzwyczaiły, że i tak wyciągnę swój pojemnik z jedzeniem
– miłośnik kulturystyki na każdej imprezie ma ze sobą odważone, zbilansowane posiłki. Zgadzać się musi zwłaszcza zawartość białka, węgli i tłuszczów. Taka matematyka.
Kiedy jestem na masie mogę sobie zamienić jeden posiłek na ciacho czy domowy posiłek, ale gdy szykuję się na zawody, zawsze wyciągam swoje potrawy
– od tej zasady Krystian nie robi odstępstw. Bywa, że na dwudniowy wyjazd zabiera dziesięć pojemników.
Ma tak do czterech lat, codziennie.
Od 16 roku życia nie jem posiłków mamusi. Już w szkole wstawałem o 6 rano i w jakieś czterdzieści minut przygotowywałem sobie sześć posiłków na cały dzień. W szkole chłopacy śmiali się ze mnie, że wyciągam te śmierdzące brokuły, fileta i ryż, ale przestali, gdy zauważyli efekty. W pierwszym roku przytyłem 30 kg
Reklama
– złotowianin mówi z satysfakcją. Przyznaje jednak, że na początku przygody z kulturystyką przesadzał:
Jadłem nawet kilogram ryżu dziennie i o wiele za dużo białka (250 g, a teraz tyle nie mam!). Obżerałem się i nie byłem w stanie tego przetrawić. Tak bardzo chciałem przytyć.
Dziś podczas okresu budowania masy mięśniowej K. Spychała też je sporo, np. 150 g ryżu i tyle samo piersi z kury naraz. Nie mikusuje tego i nie wypija papki, jak robią niektórzy zawodnicy, ale i tak musi wspomagać trawienie.
Jest ciężko, czuję się pełny, a zjeść muszę. Pomagają mi w tym suple z enzymami trawiennymi
Reklama
– twierdzi, że tak być musi. W tym sporcie nie ma miejsca na bylejakość. Nie każdy to rozumie.
Moja dziewczyna na początku tej przygody mówiła: zostaw to, to bez sensu, ale teraz przywykła do mojego trybu życia
– Krystian zgadza się z kolegami po pasji, że kulturystyka to nie zwykły sport, to styl życia. Dlatego tak rygorystycznie trzyma dietę, bo ona to 70% sukcesu. 20% to ćwiczenia, a reszta to suplementy i regeneracja.
Kładzie się na ławce, ściąga łopatki i wypycha klatkę – będzie próba siły. Jest! 20 kg idzie w górę. Tak wygląda pierwsze podejście Krystiana do najpopularniejszego ćwiczenia w siłowniach – wyciskania na ławce płaskiej. Dla wielu jest ono wyznacznikiem siły, choć w martwym ciągu (unoszenie sztangi z podłogi, ćwiczenie angażujące głównie mięśnie pleców) czy wypychaniu na suwnicy (trening nóg) „biorą” znacznie więcej. Po roku złotowianin wyciska już 120 kg.
Z początku bałem się, że mnie ciężar przyciśnie, ale z miesiąca na miesiąc dokładałem obciążeń i jakoś to szło
– dzisiaj K. Spychała wyciska 160 kg, robi przysiad ze sztangą ważącą 180 kg, a w martwym dźwiga 220 kg. Wszystko przy wadze około 78 kg. Nieźle jak na dwudziestolatka. Tyle że w kulturystyce ciężar jest jedynie środkiem do celu. Często z wiekiem trenujący zmniejszają obciążenia, ale poprawiają technikę.
Każdy w siłowni robi i radzi coś innego. Pytałem lepiej zbudowanych chłopaków co i jak. Czasem zadawałem takie głupie pytania…
Reklama
– przeczesując irokeza na głowie chłopak spuszcza wzrok. Może by się zaczerwienił, ale przez opaleniznę i tak pąsów nie byłoby widać.
Każdą nową technikę testowałem na sobie aż doszedłem do momentu, gdy wiedziałem, co na mnie działa. Jeżeli jest pompa mięśniowa, to wiem, że jest dobrze
– mówi młody kulturysta, który od trzech lat współpracuje z Emanuelem Sobieszczykiem. To doświadczony zawodnik, II wicemistrz Polski w kulturystyce, złotowianin.
Dostrzegł, że mam duże predyspozycje, by osiągnąć sukces w sportach sylwetkowych. Prowadzi mnie, zajmuje się dietą i treningami. Pomaga mi w przygotowaniach do zawodów, daje motywację do działania
Reklama
– pomoc trenera jest dla Krystiana nieoceniona. Zbyt wielu bywalców siłowni działa po omacku. Z fachową pomocą osiągnęliby więcej i szybciej.
Głód wywołuje złość. Złość to stres, a on oznacza spadki. Dlatego kulturysta nie powinien się denerwować. Ale jak tu tryskać energią, gdy od pół roku się nie dojada?!
Z miesiąca na miesiąc jest coraz ciężej. Stopniowo odejmuję kalorii z węgli, a to one dają nam energię
– Krystian Spychała nie ma wątpliwości, że redukcja to najtrudniejszy czas dla kulturysty. Aeroby po 45 minut dziennie, intensywne treningi i ciągły głód odsłaniają mięśnie, ale wyniszczają głowę.
Bardzo jestem zły, wszystko może mnie wtedy wkurzyć. Moja dziewczyna ma wtedy ze mną ciężko
– przyznaje 20–latek, który ssanie w żołądku zalewa wodą. A i z nią wkrótce będzie musiał przystopować. Przed samymi zawodami odstawi sól i odwodni się, by mieć skórę cienką jak papier. Nic nie może przesłonić sędziom mięśni. Tak się stanie, gdy prążki mięśni będą wyglądać spod kusych majtek, w których wychodzi na scenę. Wcześniej kolega wysmaruje go brązerem.
Kręci mnie rywalizacja. To, że mogę zostać mistrzem
– złotowianin tłumaczy dlaczego to robi. Jest pewny siebie. W końcu dwa tygodnie temu wygrał Puchar Polski w kulturystyce klasycznej juniorów w Siedlcach. W open był drugi. To jednak nie zaspokoiło jego głodu, a ten, w przenośni i dosłownie, ma ogromny.
Kiedyś wracając z zawodów cztery razy byłem w McDonalds’ie. Tego dnia przytyłem osiem kilogramów!
– śmieje się, ale szybko podkreśla, że to wyjątek od reguły. Psychiczny reset.
W cztery lata od żabich pięt do 45 cm w bicepsie i wygrania zawodów kulturystycznych? Czy to możliwe?
Zrobiłem to bardzo szybko, ale to dlatego, że mam predyspozycje i współpracuję z trenerem
– twierdzi młody adept żelaznego sportu, jak nazywa się kulturystykę. A sterydy? Takie pytanie zadaje sobie wiele osób patrzących na muskularną sylwetkę młodziana.
Jestem młody, mam wysoki testosteron, więc byłbym głupi, gdybym brał sterydy i w ten sposób zepsuł sobie własną gospodarkę hormonalną. Liczą się dieta, trening, regeneracja, suplementy
– zapewnia, że nie spotyka negatywnych komentarzy na swój temat. Przeciwnie, ludzie pytają, jak zbudować V–kę. Szerokie barki, wąska talia, pękate nogi.
Raz w drodze na zawody na dworcu zaczepił mnie menel i powiedział, że mam dobrze rozwinięte nogi…
– opowiada Krystian.
Nie do śmiechu jest jednak, gdy mówimy o pieniądzach. Sport rozpropagowany przez Arnolda Schwarzeneggera jest drogi.
Na masie wydaję na jedzenie i suple 800–1000 zł miesięcznie, na redukcji nawet 1200–1300 złotych
– fan kulturystki przyznaje, że finansowo pomagają mu rodzice.
Chętnie podejmę współpracę ze sponsorem
– deklaruje mężczyzna, który właśnie wyprowadził się do Bydgoszczy. Opuścił Złotów dla kulturystyki. By dziś być lepszym od siebie z wczoraj zrobi niemal wszystko.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wiecej sterydów i innych shitow to za pare lat viagra nie pomoże by kuska stanęła
Jego wybór, jego pasja. Znam Krystiana, i na pewno wie jakie są konsekwencje uprawiania tego sportu. A nawiasem mówiąc, sport to zdrowie i prowadzi do kalectwa. Pozdrawiam.
zobaczymy jak za 20 lat bedzie płakał ...ze mu stawy wysiadły...watroba....itd...""bo dzis moze jestes wielkim tego swiata i byc moze w tym krolestwie raczej fajnie jest ...lecz pamietaj o tym o tym ,ze...ze to wszystko na tym swiecie moze nagle zmienic sie....bo...fortuna sie kolem toczy raz sie jest na wozie a raz nie..."
Wiecej sterydów i innych shitow to za pare lat viagra nie pomoże by kuska stanęła
Jego wybór, jego pasja. Znam Krystiana, i na pewno wie jakie są konsekwencje uprawiania tego sportu. A nawiasem mówiąc, sport to zdrowie i prowadzi do kalectwa. Pozdrawiam.
zobaczymy jak za 20 lat bedzie płakał ...ze mu stawy wysiadły...watroba....itd...""bo dzis moze jestes wielkim tego swiata i byc moze w tym krolestwie raczej fajnie jest ...lecz pamietaj o tym o tym ,ze...ze to wszystko na tym swiecie moze nagle zmienic sie....bo...fortuna sie kolem toczy raz sie jest na wozie a raz nie..."