Reklama

Ochroniarz bezdomnych uratował już życie czterem osobom

03/12/2016 15:10
Etat ma w „Biedronce”, dba jednak nie tylko o jej dobytek. Na każdej zmianie czuwa również nad tym, czy ktoś nie potrzebuje pomocy

Marek Zaleski, były żołnierz, pracuje w ochronie marketu od dwóch lat. Przez ten czas śmiało może powiedzieć, że uratował życie czterem osobom. Nasz rozmówca podkreśla, że szczególnie interesuje go los sąsiadów, którzy pozostają bez dachu nad głową.

Zwierzęta się dokarmia, opiekuje się nimi, czasami bardziej niż człowiekiem. Tak nie może być, moim zdaniem wielu ludzi jest obojętnych na los bezdomnych

– mówi pan Marek. Wcześniej przypadków, z którymi miał do czynienia, nie nagłaśniał. Dzwonił przede wszystkim po pomoc do odpowiednich służb i to wszystko. W tym roku postanowił jednak, że o problemie bezdomnych w Okonku trzeba powiedzieć głośno w lokalnych mediach.

Reklama

Musimy zainteresować się tymi ludźmi. Musimy sobie pomagać

– zauważa pan Zaleski. Pierwszego człowieka, któremu w tym sezonie groziło zamarznięcie, nasz rozmówca znalazł na nocnej zmianie 9 listopada. Bezdomny spał na ławce pod wiatą należącą do seniorów Koła Polskiego Związku Emerytów i Rencistów w Okonku. Pan Marek, niewiele się zastanawiając, podszedł i sprawdził, czy śpiący żyje. Żył. Był jednak również pijany. Chłód i ziąb nie ułatwiały sprawy. Kilka godzin później leżący mógłby już najprawdopodobniej nie wstać.

Reklama

Zadzwoniłem na policję. Patrol przyjechał po pół godziny. Obudzili go i zabrali

– relacjonuje nasz rozmówca. Od tej historii pan Marek zaczyna nam opowiadać o problemie bezdomności. Kolejna, ta najbardziej dramatyczna, wydarzyła się rok temu. Tym razem działo się to w dzień. Ochroniarz jak zwykle doglądał dobytku „Biedronki”. Będąc na jej tyłach zauważył wystające zza krzaków nogi. Podszedł bliżej. Mężczyzna, który leżał na trawie, trząsł się, całą twarz miał w pianie.

Natychmiast włożyłem mu patyk do ust, aby się nie zadławił. Zadzwoniłem po pomoc. Karetka na szczęście zdążyła przyjechać na czas

Reklama

– opowiada.

Jakiś czas temu, ten sam człowiek, znam go zresztą, dziękował mi za uratowanie życia. Mówił: gdyby nie ty, Marek, już by mnie dawno nie było na świecie

– wspomina ochroniarz.

Znani, nieznani

W Okonku bezdomni nie pozostają anonimowi. Jest ich dokładnie trzech (w całej gminie natomiast łącznie pięciu). Zimą śpią w szopach lub na działkach. W dzień można ich spotkać pod marketem, jak próbują uprosić trochę grosza. Pan Marek zapewnia, że niemal wszyscy chcą pomocy.

W zeszłym roku jednemu udało mi się załatwić pracę na gospodarstwie. Osiem miesięcy miał zatrudnienie. Teraz czekam na telefon w sprawie innego bezdomnego. Też jest propozycja pracy w rolnictwie, na gospodarstwie pod Debrznem

Reklama

– mówi. Miejsko–Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej również oferuje im opiekę, m.in. zasiłki oraz gorący posiłek raz dziennie przez cały rok. Pracownicy socjalni starają się również o to, aby mieli stały kontakt z lekarzem. W sezonie jesienno–zimowym wspólnie ze strażnikami miejskimi kontrolują natomiast miejsca, w których najczęściej przebywają bezdomni. Za każdym razem proponują im umieszczenie w noclegowni na terenie powiatu, najczęściej spotykają się jednak z odmową. Wynika ona przede wszystkim z niemożności spełnienia warunków obowiązujących w tego typu palcówce, w tym przede wszystkim nakaz odstawienia alkoholu, a z nim ma problem cała piątka.

Tak to niestety wygląda. Mimo to staramy się być na bieżąco i sprawdzać, co się u nich dzieje. Bardzo ważna jest tutaj również pomoc mieszkańców, którzy są wrażliwy na ich problemy i tym samym informują nas o nich, gdy jest taka potrzeba. To w końcu mała społeczność, ludzie się znają

Reklama

– mówi Brygida Kotschy, kierownik MGOPS w Okonku.

Na posterunku

Zima za pasem. Najtrudniejszy moment dla bezdomnych właśnie się rozpoczął. Pan Marek wraz ze spadkiem temperatur staje się jeszcze bardziej czujny. Swojej dodatkowej pracy nie zamierza porzucać.

Latem to jeszcze jakoś jest. Zazwyczaj zasną, wstaną i idą dalej, ale zimą naprawdę może się to bardzo źle skończyć

– mówi. O to, aby tak się nie stało nasz rozmówca zamierza zadbać, do czego zachęca innych. W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi.

Dziś ten człowiek jest bezdomny, kto wie, może jutro ja nim będę. Chciałbym wtedy liczyć na pomoc

Reklama

– kończy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mphk - niezalogowany 2016-12-07 08:58:47

    Mieli nieraz prace ale alkohol ważniejszy nie żałuje takich

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MARCIN - niezalogowany 2016-12-06 08:21:12

    Ma prawo do poprawy , Ty pewnie jesteś bez winy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec - niezalogowany 2016-12-04 23:09:04

    Jak dobrze ze są jeszcze tacy ludzie,warto a końcu ,aby nasi gospodarze zadbali o budowę a może lepiej o remonty mieszkań w Okonku i bezdomnych by nie było,ale lepiej rujnować domy niż remontować!!!! o zgrozo !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama