Reklama

Od czego jest sołtys?

06/08/2015 08:29
Na pewno nie od ''robienia kasy'' - tak uznał radny Adam Tomaszewski, sam pełniący tę rolę w Międzybłociu. - To jest funkcja społeczna - przypomniał. Rada nie zaakceptowała propozycji zmian dotyczących wynagradzania sołtysów

400 złotych na kwartał – tyle sołtysi stojący na czele wsi gminy Złotów, niezależnie od wielkości zebranych podatków, muszą dostać. Ci bardziej przedsiębiorczy i ci, którzy szefują większym miejscowościom mają szansę na więcej, bowiem wynagrodzenie sołtysów to 8,5% wielkości poborów podatkowych. Wspomniana kwota to pewne minimum, gwarantowane wynagrodzenie dla tych, którzy z różnych względów nie są w stanie wypracować 400 zł. Czy to kwota adekwatna do wysiłków sołtysa? Ci skupieni w kole gminnym Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Wielkopolskiego najwyraźniej uznali, że nie, bowiem w piśmie, które do wójta Piotra Lacha w ich imieniu wystosował prezes Jarosław Maciejewski, zaproponowali inny model finansowy. Po pierwsze – padła propozycja, by ustalić odpłatność za każdą doręczoną decyzję podatkową (za potwierdzeniem odbioru) na poziomie 3,50 zł. Po drugie – sołtysi wyszli z wnioskiem, by przygotować uchwałę o miesięcznym wynagrodzeniu sołtysów. Podali konkretne kwoty: 250 zł brutto dla stojących na czele sołectw o liczbie poniżej pięciuset mieszkańców i 400 zł brutto dla tych, którzy „pod opieką” mają ich ponad tę liczbę. Zaznaczono przy tym, że wybór takiego rozwiązania byłby równoznaczny z likwidacją wynagrodzenia z tytułu kwartalnego poboru podatków.

Sołtys ciągle pod telefonem

We wspomnianym dokumencie zamieszczono uzasadnienie dla powyższych propozycji. „Rola dzisiejszego sołtysa diametralnie uległa zmianie, przestał być on tylko poborcą podatkowym, który wypełnia dowody wnoszonych opłat. Dzisiaj sołtys rozpoczynając swoją pracę musi zaplanować przynajmniej trzy zebrania wiejskie, przeprowadzić konsultacje z mieszkańcami, przedstawić projekt zadań do realizacji w ramach funduszu sołeckiego, pilnować wszystkich terminów z tym związanych, przygotowywać dokumentacje wnioskową oraz kosztorysową” - sołtysi nakreślili swoje obowiązki. Zaakcentowali też ciągłą gotowość do pracy. „Sołtys, który dziś jest aktywny musi pokonywać dużą ilość kilometrów i być dyspozycyjny wobec mieszkańców oraz innych stron. Jest dziś również osobą odpowiedzialną za stan mienia gminnego, które jest zlokalizowane na terenie sołectwa, co również wiąże się z zaangażowaniem czasowym” - w piśmie wskazano również, że sołtysi są w swoich środowiskach prawdziwymi animatorami i liderami, co wymaga i czasu, i pieniędzy.

Reklama

Kwitariusze do śmietnika?

Nim radni (w części – również sołtysi) ustosunkowali się do tych propozycji wójt Piotr Lach krótko omówił finansowe konsekwencje ewentualnej ich akceptacji. - Rocznie do wynagrodzeń sołtysów musielibyśmy dołożyć ok. 10 tys. zł – powiedział. Najbardziej poirytowało to Adama Tomaszewskiego. - Jeśli już mamy w coś „iść” to z oszczędnościami, a nie po to, by wydawać więcej pieniędzy – powiedział radny i sołtys Międzybłocia jednocześnie, po czym wytoczył swój koronny argument, pewien cytat. „Sołtysi dobrowolnie zgłosili chęć uczestnictwa w życiu publicznym. Życiu, które powinno służyć, a nie przynosić korzyści materialne”. Nie zapominajmy o tym – poprosił, po czym dodał: - „władze gminy mocą ustawy o finansach publicznych są zobowiązane do oszczędnego i racjonalnego gospodarowania środkami finansowymi pozostającymi w ich dyspozycji”. Gdzie w tej propozycji gospodarność? – zapytał, odnosząc się do wniosku sołtysów. - Dla mnie to jest robienie kasy – powiedział o aktualnej formie wynagradzania. Złożył też alternatywną propozycję: zniesienie wynagrodzenia z tytułu inkaso oraz wprowadzenie wynagrodzenia miesięcznego, równego dla wszystkich, w wysokości 200 zł miesięcznie. - Sołtys powinien mieć na paliwo, a nie zarobek – podsumował. Obawy co do zniesienia wynagrodzenia ustalanego na podstawie poboru podatków miał Sławomir Czyżyk. Przewodniczący rady (i sołtys Skica) zgłosił obawę, że sołtys, który nie będzie miał z tego tytułu korzyści będzie mógł odmówić przyjęcia pieniędzy m.in. od osób, które nie są w stanie dokonać wpłaty w urzędzie gminy czy za pośrednictwem internetu. Oburzył się Jacek Januszewki. - To robiłeś to tylko dla pieniędzy? - zapytał radny. Sławomir Czyżyk zaoponował. W nieco podobnym tonie co przewodniczący wypowiedział się Jan Hammacher. - Jeśli wprowadzimy wyłącznie wynagrodzenie, to kwitariusze podatkowe będzie można zlikwidować, bo nikt nie będzie czuł potrzeby mobilizacji, by przejść się do mieszkańców – zauważył sołtys Bielawy. - I dobrze – odparł Jacek Januszewski. - Mamy XXI wiek. Po co gotówka, kwitariusze, skoro można płacić przelewem – powiedział radny. Na tę uwagę zareagował inny radny, również nie sołtys, Tadeusz Brzeziński. - Płacąc podatek u sołtysa doceniasz jego pracę, a to jedyny sposób – powiedział. Zauważył też, że uchwalenie wynagrodzenia w stałej wielkości jest o tyle nie w porządku, że radnym, jeśli ci nie zjawią się na sesji czy komisji „obcina się” diety, sołtysi nie powinni więc dostawać pieniędzy bez względu na to, czy coś robią, czy nie robią nic. - Bo gdzie wtedy jest motywacja? - zapytał.

Kolejne dwie propozycje

Nie tylko Adam Tomaszewski zaproponował alternatywne rozwiązanie. Podali je też Jan Hammacher i Jan Gajewski. Pierwszy z nich wniósł o podwyżkę gwarantowanego kwartalnego wynagrodzenia z 400 do 500 zł i pozostawienie możliwości „dorobienia” z 8,5%. Drugi – by wynagrodzenie podnieść do 500 zł i jednocześnie obniżyć wartość procentową do 7. - W kontekście i radnych, i sołtysów nie można mówić o zarobkach. To funkcje społeczne – takie jest stanowisko Jana Gajewskiego. Zareagowała Alicja Szewczuk, radna i sołtys Sławianowa, która odnotowuje duże wpływy z tytułu podatku. - Nie jestem sołtysem dla pieniędzy. Już 10 tys. zł „włożyłam” w Sławianowo – poinformowała kolegów i koleżanki. Ostatecznie, kończąc dyskusję, zarządzono głosowanie. Propozycję wypłaty 3,50 zł za doręczenie każdej decyzji radni odrzucili jednogłośnie, propozycję zmiany wynagrodzeń zawartą w piśmie – również, z tym, że przy trzech głosach wstrzymujących. Potem głosowano wniosek Jana Hammachera – ten „przeszedł” dziewięcioma głosami „za”, przy czterech przeciwnych i dwóch wstrzymujących. Głosować innych propozycji nie było sensu, temat nie został jednak zamknięty. Wyniki rozmów zostaną przedstawione sołtysom. Radni jeszcze pochylą się nad ich poborami.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości