Ludzie kiedyś Mu pomogli, teraz stara się pomagać Im – wiedzą, doświadczeniem, pracą naukową nad nowymi nośnikami leków na raka i badaniami nad komórkami nowotworowymi. Chce być po prostu dobrym człowiekiem!
Kilka lat temu Wojtek walczył z chłoniakiem Hodgkina. Niestety w roli pacjenta. Dziś robi to dalej, ale już jako student medycyny. Nadal prowadzi bloga, ale teraz dołożył sobie jeszcze kanał onkologiczny na YT – Onkologia Kliniczna. Co słychać u Wojtka Wiese? 22–latka, studenta II roku kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi?
Studiuję i mieszkam w Łodzi. Nauka zajmuje mi dużo czasu, tak jak i zajęcia na uczelni. Działam również w studenckim kole naukowym przy zakładzie Chemii i Biochemii Klinicznej. Badamy nowe substancje, które można by było wykorzystać jako nośniki leków w przyszłości. Po zajęciach wracam do akademika, gdzie spędzam czas ze znajomymi z Indii, Iranu czy Malezji.
Przez brak miejsca w innych pokojach trafiłem na piętro, na którym Polacy są w mniejszości. Czasem zjem jakieś irańskie słodycze, czasem usłyszę coś po malezyjsku czy hindusku. Polecam każdemu takie doświadczenie. Można się przekonać, jak bardzo świat się skurczył, ale również o tym, że obcokrajowcy cenią sobie czasem bardziej Polskę niż my sami. Może Polska nie jest wcale taka zła, jak myślimy?
Moje studia na pewno są intensywne, czasem nawet bardzo. Jak się przetrwa jednak pierwszy rok, nie są już aż takie trudne, jak każdy sądzi. Pierwsze dwa lata to tak zwane nauki przedkliniczne, takie jak: anatomia, fizjologia czy biochemia. Dopiero na trzecim roku będziemy chodzić do szpitali na zajęcia kliniczne. Wtedy zaczniemy mieć kontakt z pacjentami, szpitalami i praktyką lekarską. W ciągu roku akademickiego trzeba się uczyć na bieżąco, jednak najbardziej intensywny okres pod względem nauki to oczywiście czas sesji.
Co roku, aż do zakończenia studiów, w trakcie przerwy wakacyjnej mamy cztery tygodnie praktyk w szpitalu. W tym roku przez tydzień będę pracował na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Złotowie, a później pojadę na trzy tygodnie do Krakowa, aby odbyć praktyki z zakresu medycyny rodzinnej. Są to więc studia zdecydowanie wymagające poświęcenia.
Zdać sesję. Dopiero po zdanej sesji będę na spokojnie mógł wrócić do tego, co mnie kręci, czyli do tworzenia materiałów o onkologii na własnym kanale na platformie YouTube i mojej działalności naukowej. Nie mogę zapominać, że to studia są najważniejsze. Bez nich nigdy nie zostanę lekarzem!

Na zdrowie nie mogę w sumie narzekać. Cały czas jestem pod kontrolą lekarza specjalisty i poradni hematologicznej. Ostatnio miałem przyjemność uczestniczenia w programie wyszukującym późne powikłania po leczeniu onkologicznym. Patrząc na to, jak intensywne miałem leczenie, tych powikłań wykryto niewiele.
Wzrost i niemiecko brzmiące nazwisko, a tak bardziej poważnie to chyba… nic. Może po za tym, co przeszedłem... Chcę się uczyć, działać i nieść pomoc innym. Popełniam również błędy, które muszę popełniać, żeby się nauczyć. Chciałbym wykorzystać to, czego doświadczyłem jako pacjent. Teraz onkologia interesuje mnie zarówno od strony praktycznej – szpitalnej, jak i tej z perspektywy laboratorium. Bardzo ciekawią mnie komórki nowotworowe. Są wyzwaniem dla mnie!
Powiem szczerze – mało tych godzin zostaje. „Resztki” czasu poświęcam swojej dziewczynie oraz Duszpasterstwu Akademickiemu przy klasztorze ojców dominikanów w Łodzi, gdzie jestem odpowiedzialny za cotygodniowe spotkania o tematyce społecznej. Staram się również, w trakcie krótkich przerw w czasie semestru, wyjeżdżać w Bieszczady czy do Złotowa, gdzie mogę odpocząć od zgiełku wielkiego miasta. Niestety moje miasto rodzinne jest oddalone o 7 godzin jazdy pociągiem, przyjeżdżam więc tutaj najczęściej na święta lub w wakacje.
Poza sesją i obowiązkami związanymi ze studiami staram się regularnie nagrywać materiały internetowe o onkologii, uczestniczyć w różnego rodzaju konferencjach czy warsztatach medycznych. Ostatnio coraz więcej czasu poświęcam na pracę w laboratorium. Żyję bardzo intensywnie, ale chyba życie na tym polega, żeby robić to, co nas kręci, a jeśli to coś może mieć realny wpływ na życie innych, to już w ogóle jest super.
W wolnych chwilach lubię pójść do kina czy też pobawić się ze znajomymi. Rozkochuję się także w filozofii. Staram się nadrabiać swoje wieloletnie braki w tej dziedzinie i rozwijać duchowo, czytając Pismo Święte. Choć święty nie jestem, to najważniejsze dla mnie w tym wszystkim, by być dobrym człowiekiem!
Julita Milczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze