Piętnaście lat temu w referendum mieszkańcy gminy Okonek opowiedzieli się za Złotowem. Czy żałują swojej decyzji? Jak zagłosowaliby dziś?
W październiku 1999 roku mieszkańcy mieli się wypowiedzieć, czy chcą pozostać w Wielkopolsce, w powiecie złotowskim, czy też przejść do zachodniopomorskiego ze stolicą powiatu - Szczecinkiem. Z wnioskiem o przeprowadzenie referendum wystąpiło pięciu radnych Rady Miejskiej z Lotynia i okolic, którzy poczuli się tym faktem najbardziej ""poszkodowani"". W głosowaniu jawnym za ich wnioskiem opowiedziało się 12 radnych, 5 było przeciw, 3 wstrzymało się od głosu (rada liczyła wówczas 20 osób). Od 20 listopada ruszyła więc machina propagandowa, w której wzięli udział zarówno zwolennicy secesji, jak i przeciwnicy, z tym że ci drudzy byli chyba bardziej aktywni. Za pozostaniem w powiecie złotowskim opowiedzieli się m.in. lekarze Maria Urbaniak–Iwanowska, Jacek Żółtański, nadleśniczy Nadleśnictwa Okonek Czesław Wamke, dyrektor Szkoły Podstawowej, a obecnie burmistrz Okonka Małgorzata Sameć, ówczesna burmistrz Czesława Drapała. W obszernym wywiadzie, jakiego udzieliła ""Aktualnościom Lokalnym"" (Nr 28/1999) burmistrz Czesława Drapała (mieszkanka Lotynia) tłumaczyła intencje, jakimi kierowali się wnioskodawcy odłączenia gminy Okonek od powiatu złotowskiego. ""Główną przyczyną takiego stanowiska jest służba zdrowia. Podział na rejony sprawił, że lotynianie mogą korzystać z pomocy lekarskiej jedynie w Złotowie. W Szczecinku są odsyłani z kwitkiem, gdyż mało kogo obchodzi fakt, że mieszkają kilkanaście kilometrów stąd. Przepis jest przepisem"". – mówiła wtedy. Podkreśliła, że w zmianę takiego stanu rzeczy mocno zaangażował się Marek Borowski, ona osobiście była w tej sprawie u ministra zdrowia Jacka Żochowskiego, który złożył obietnicę, że Lotyń będzie obsługiwany przez pogotowie i szpital ze Szczecinka. ""Niestety minister umarł i sprawa ucichła"" – tłumaczyła Czesława Drapała. Zaznaczyła jednak, że przygotowywana jest przez rząd reforma służby zdrowia, dzięki której mieszkaniec Lotynia bez problemów będzie mógł leczyć się w Szczecinku.
Szczecinek chętnie nas weźmie
W obronie pozostania gminy Okonek w strukturach Wielkopolski na ręce ówczesnego ministra administracji Janusza Tomaszewskiego złożono specjalną petycję. Autorzy, podpisani jako ""duża część społeczeństwa miasta"", wśród których znaleźli się m.in. Andrzej Jasiłek, Romuald Duszara, Jan Węglowski, Ryszard Marszewski, Emilia Mróz, Roman Korzeniowski, Michał Iwańczyk, Marek Mikietyński, Krystyna Różkowska, Małgorzata Piersa, Tadeusz Piotrowski podkreślali, że ""decyzja Rządu RP o przynależności do powiatu złotowskiego była słuszna i nie powinna być zmieniana"". Jednocześnie władze gminy Okonek z burmistrz Czesławą Drapałą na czele wzięły udział w posiedzeniu szczecineckiej i złotowskiej rady powiatu. Na obu zajmowano się sprawami przynależności do nich gminy Okonek i odbyły się w tej sprawie głosowania. W Szczecinku 33 radnych zgodziło się na przyjęcie gminy Okonek do ich powiatu, żaden się nie sprzeciwił, jeden radny wstrzymał się od głosu. W Złotowie było odwrotnie: 23 radnych nie zgodziło się na opuszczenie ich powiatu przez gminę Okonek, a 3 wstrzymało się od głosu.
Północ – Południe
Wyniki referendum, które odbyło się 24 października 1999 roku, nie były raczej zaskoczeniem: 74 procent głosujących opowiedziało się za pozostaniem gminy w strukturach powiatu złotowskiego. To był wynik średni z całej gminy, jednak ciekawie przedstawiają się głosowania w poszczególnych okręgach. W Okonku za pozostaniem w powiecie złotowskim głosowało 84,9% i 89,1%, w Łomczewie - 93,2%, Lotyniu - 9,2%, Brokęcinie - 36,9 Borucinie - 98,0%, Ciosańcu - 96,9%, Pniewie - 97,0%, Podgajach - 95,6%, Lędyczku - 99,5%, Węgorzewie - 13,7 %. Jasno widać, że niemal cała północna część gminy chciała należeć do Szczecinka, południowa do Złotowa. Lędyczek, miejscowość leżąca najbliżej (około 20 km) od stolicy powiatu niemal w 100 procentach opowiedziała się za Złotowem. Zapowiadana przez Czesławę Drapałę reforma służby zdrowia weszła w życie, każdy może się leczyć, gdzie chce. Czy zmieniło nastawienie mieszkańców gminy? Okazuje się, że nie całkiem. Mieszkańcy Okonka pytani dzisiaj, po piętnastu latach, o zalety i wady bycia gminy Okonek w powiecie złotowskim, jako główną wadę wymieniają właśnie opiekę zdrowotną.
Do Złotowa przez przypadek
– Gdybym dalej leczyła się w Złotowie dzisiaj leżałbym pod górką [potoczna nazwa okoneckiego cmentarza – przyp. red.]. W Złotowie na prywatne USG kazano mi czekać trzy miesiące, mimo że w karcie było napisane, że mogę być dziedzicznie obciążona nowotworem złośliwym. W Szczecinku doktor Douglas zrobił mi badania w jeden dzień i to z NFOZ. Potem skierowanie na operację i amputacja piersi. Kilka miesięcy później nie dałoby się mnie uratować – zwierza się czterdziestokilkuletnia, rozgoryczona mieszkanka Okonka. Przyznaje jednak, że w urzędach w Złotowie spotykała się zawsze z życzliwym przyjęciem. – Gdyby nie służba zdrowia nic bym złego na Złotów nie powiedziała. – dodaje.
na zdj. Mirosław Dańkow
Mirosław Dańków doskonale pamięta referendum sprzed piętnastu lat. – Kilka dni temu u mnie w domu rozmawialiśmy właśnie na ten temat. Wszyscy goście byli zgodni: gdybyśmy podlegali pod Szczecinek, na pewno byłoby lepiej. I nie chodzi tu tylko o służbę zdrowia, ale niemal o wszystko. Przed głównym referendum był przeprowadzony sondaż, takie próbne referendum, i na 1100 przepytanych osób tylko 26 było za Złotowem. Bardzo dużo osób jest zarejestrowanych w przychodni w Szczecinku na ulicy Polnej, sporo jeździ do przychodni ""kolejowej"". Zanim w Jastrowiu powstała Biedronka czy Tesco, to cały Okonek jeździł na zakupy do Szczecinka. Znaczna część młodzieży jeździ do szkół średnich w Szczecinku. Z pewnością częściej mieszkańcy Okonka korzystają z basenu w Szczecinku, nie mówiąc już o kinie czy innych imprezach kulturalnych. Ja dojeżdżam do pracy do Szczecinka już 42 lata, podobnych osób jest więcej. Ci, z którymi rozmawiam twierdzą, że do Złotowa należymy z przypadku.
Czeka nas marazm
Pani Małgorzata, sklepowa, przyznaje, że często rozmawia na ten temat ze swoimi klientami, w większości mają zdanie podobne do jej. – Wszystko przemawia za Szczecinkiem, ja tam kończyłam szkołę, tam kończyły szkoły moje dzieci. Tu już nie chodzi o to, jak traktuje nas Złotów, ale jak władze województwa. Jesteśmy na samym jego krańcu, kto tam o nas myśli? Poza tym wszelkie ważniejsze funkcje w powiecie są upartyjnione. W referendum głosowałam za przejściem pod powiat szczecinecki, myślę, że byłoby to z korzyścią dla nas. Proszę popatrzeć, jak w Szczecinku rozwinął się przemysł, jak turystyka. Na temat służby zdrowia nie chcę się wypowiadać, bo od dawna nikt z mojej rodziny nie leczy się w Złotowie. Myślę, że Okonek miał swoje pięć minut, chodzi mi o możliwość przejścia do Szczecinka, ale ich nie wykorzystał. Jeśli w najbliższym czasie w gminie nie powstanie jakaś znacząca inwestycja, to czeka nas marazm i dalsza ucieczka ludzi z miasta – twierdzi mieszkanka Okonka.
Twarde argumenty
Andrzej Rychlik, kierowca, nie ma złudzeń. To, że większość społeczeństwa opowiedziała się za przynależnością do powiatu złotowskiego, to był z dzisiejszej perspektywy wielki błąd. – Ówczesne nasze władze polityczne tego nie chciały, bo były umoczone w różnego rodzaju układy w Złotowie. Bały się utracić tych wpływów. Nasze argumenty za przejściem pod Szczecinek były konkretne: odległość, połączenie kolejowe, komunikacja autobusowa i to, że oba miasta leżały przy krajowej jedenastce. Ktoś, kto chciał dostać się ""okazją"" do Szczecinka, nie miał z tym problemu. Po przyłączeniu się do Wielkopolski gmina Okonek straciła pół roku ""kuroniówki"", bo całe województwo miało za niski wskaźnik bezrobocia. To są takie dość wymierne argumenty – oświadcza. I dodaje: - Jedźmy dzisiaj do Szczecinka i zobaczmy, jak miasto wygląda, jak się rozwija.
[[reklama]]
Burmistrz Dauglas ostatnie wybory wygrał w cuglach, w pierwszej rundzie. Jako gospodarz jest bardzo dobrze widziany. Andrzej Rychlik przypomina, że piętnaście lat temu ówczesne władze Szczecinka na sygnał, że Okonek chce się do powiatu podłączyć, zaprosiły mieszkańców na ogromny festyn . – Niestety, okazało się, że naszych władz w ogóle to nie interesowało. Pojechałem ja i kilku kolegów: Wiesiek Polewski, Władek Żegadło, Heniek Żerko, Marek Bogdanowski, Zenek Mazuruk, czyli pracownicy okoneckiej jednostki wojskowej i na dziesięć konkurencji sportowych my sześć wygraliśmy. Na koniec przedstawiciele władz każdej gminy przemawiali, tylko u nas nie miał kto, więc ja zabrałem głos. Dodam, że Szczecinek był bardzo poważnie przygotowany na przyjęcie Okonka. Szkoda, że stało się inaczej.Trudno stwierdzić, co by było, gdyby gmina Okonek piętnaście lat temu przeszła do powiatu szczecineckiego. Czy nie byłoby teraz narzekań: po co nam to było?
Andrzej Cackowski, kierowca: – Powiem krótko: jestem zadowolony z tego, że mieszkamy w Wielkopolsce. Kto jest w stanie nam dzisiaj powiedzieć, czy gdybyśmy podlegali pod Szczecinek, byłoby lepiej? Ważniejsze jest, jak my tu sobie w Okonku sami poradzimy, bo najlepiej to liczyć na siebie.
Jerzy Grochowski, fotograf i właściciel punktu Toto Lotka: – Z pewnością wolę mieszkać w Wielkopolsce niż w Zachodniopomorskim. I to nie tylko dlatego, że Wielkopolska słynie z gospodarności, bo dzisiaj te różnice się jednak zacierają. Po prostu jakoś to lepiej brzmi. Są ludzie, którzy narzekają na służbę zdrowia w Złotowie, a ja znam takich, którzy ją chwalą, narzekają natomiast na lekarzy w Szczecinku. Dzisiaj, kiedy niemal każdy ma samochód, nie stanowi wielkiej różnicy, czy trzeba do pracy i urzędów dojechać do Szczecinka, czy Złotowa. Gdybyśmy się dzisiaj przenieśli do innego powiatu, to kto wie jak będzie, kiedy przyjdą nowe władze i okaże się, że nas nie chcą.
Ryszard Teodorowicz, właściciel sklepu, były radny Rady Miejskiej Okonka. Był radnym również 15 lat temu. - Naszym nieszczęściem jest położenie geograficzne. Obojętnie w jakim województwie, czy powiecie byśmy się znaleźli, to zawsze będziemy na skraju. I pewnie też jesteśmy tak traktowani. Aby coś uzyskać musimy mieć silną reprezentację we władzach powiatu, kilku radnych, inaczej mamy marne szanse. Był taki niezły okres, kiedy przewodniczącym rady powiatu był Andrzej Jasiłek, mieliśmy czterech radnych w radzie a powiatem rządził SLD, którego szefem był Romuald Duszara. To był okres największych nakładów na inwestycje w gminie Okonek, sporo ludzi miało prace w ramach prac interwencyjnych. Mimo wszystko mamy sporo opóźnień inwestycyjnych, które teraz będzie trudno nadrobić.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze