
Tak zespół prezentował się dziesięć lat temu. Czy ktoś na tym zdjęciu rozpoznaje obecnego wokalistę innego zespołu
Powstanie podwórkowej kapeli w Krajence datuje się na kwiecień 1995 roku. - To były czasy, gdy na takie zespoły było w całej Polsce bardzo duże zapotrzebowanie. Muzyka biesiadna, chodnikowa, podwórkowa rządziła na niemal wszystkich imprezach i prywatkach, jednak w naszej okolicy istniała tylko kapela Rypcium Pypcium z Zakrzewa. Podobny do niej zespół - Kapela znad Baryczy działał dopiero w Odolanowie, niedaleko Ostrowa Wielkopolskiego. Ówczesny burmistrz Janusz Szczerbiak oraz ówczesny dyrektor Krajeńskiego Ośrodka Kultury zdecydowali, że w Krajence również powstanie taki podwórkowy skład, który po raz pierwszy przed szeroką publicznością wystąpi podczas festynu Wielkopolski Burmistrz - Wójt Roku 1996, odbywającego się w poznańskiej Arenie, rozsławiając tam gminę i miasto Krajenka. Ćwiczyliśmy przez rok, tydzień w tydzień, co wtorek o godzinie 17:00 – mówi Dariusz „Lemon” Lemańczyk, autor nazwy Mysomtacy. Dlaczego właśnie tak? - No bo my som tacy jacy som – śmieje się Darek, dodając, że bez poczucia humoru taka kapela[[pay]] nie ma prawa istnieć. - Nasi widzowie nie oczekują tylko tego, że będziemy grać i śpiewać wesołe piosenki, często własnego autorstwa, ale również, że rozbawimy ich żartami sytuacyjnymi, a takich w repertuarze mamy sporo. Scenariusze pisze samo życie – stwierdza Darek.

Wspólne zdjęcie z Eleni, po jednym z krajeńskich festiwali muzycznych
W pierwszym składzie oprócz niego (saksofon) na gitarze solowej grał też Andrzej „Misiek” Gradowski, na gitarze basowej Mirosław „Sołtys Pamiętliwy” Literski, na instrumentach perkusyjnych Zbigniew „Biszek” Waldowski oraz Tadeusz „Mały Tadzio z Zalesia Górnego” Białecki na akordeonie. - Mieliśmy wtedy po trzydzieści, trzydzieści kilka lat. Ja byłem nieco młodszy, miałem dwadzieścia cztery lata. Ogólnie rzecz biorąc, byliśmy młodym składem jak na kapelę podwórkową, która kojarzy się raczej z mężczyznami w dojrzałym wieku, krążącymi gdzieś po zaułkach warszawskiej Pragi. My tak krążyliśmy po Krajence (śmiech). Znaliśmy się. Każdy z nas był samoukiem, który potrafił grać, był w składzie jakiegoś zespołu - z tym problemu nie było, ale musieliśmy odpowiednio wyglądać. Stroje, które obowiązują do dziś, wymyślił nam emerytowany już plastyk Ryszard Pełko. Nie są przypadkowe. Te kolory: granatowy, niebieski i błękitny to barwy Krajny, każdy z nich ma ukrytą w sobie symbolikę – mówi D. Lemańczyk. Tak zaczęło się pasmo scenicznych i telewizyjnych (m.in. TV Trwam) występów, a co za tym idzie także sukcesów. Ostatni z nich - Grand Prix Marszałka woj. Pomorskiego Mysomtacy zdobyli 15 listopada tego roku podczas XI Pomorskiego Przeglądu Zespołów, Kapel Podwórkowych i Solistów Biesiadnych w Debrznie, reprezentując miasto i gminę Krajenka oraz Krajeński Ośrodek Kultury, przy którym w dalszym ciągu działają. - W najlepszym roku zagraliśmy 34 koncerty, to obrazuje, jak byliśmy sławni i rozchwytywani. Prawie jak The Rolling Stones. Biesiady piwne, dożynki, festiwale, przeglądy, koncerty należały do nas, do wesołych chłopaków z Krajenki– dodaje D. Lemańczyk.

Proszę sobie zadać jedno, bardzo ważne pytanie- kto na tym zdjęciu jest większą gwiazdą
Przez dwie dekady istnienia skład zespołu wiele razy ulegał zmianie. Zdarzało się, że działo się to w smutnych okolicznościach - Trzech naszych kolegów pożegnaliśmy na zawsze. Nigdy nie zapomnimy o Zbyszku Waldowskim, Józku Kucharskim i Tadziu Białeckim – mówi Dariusz Lemańczyk.
Przez zespół w ciągu tych lat przewinęli się natomiast: Zygmunt Rozmiarek - akordeon, Roman Wize - klarnet, Damian Michalski (tak, tak, ten z Nadmiaru) - saksofon oraz bęben, Brygida Michalska - gitara akustyczna, Bartosz Waldowski - saksofon, Rajmund Makarewicz - bęben, Karol Makarewicz - saksofon oraz Ryszard Sójka - akordeon.

Jak napisano w kronice - kapela przed występem...

...kapela po występie
Jak będzie przyszłość krajeńskiej kapeli? - Mamy chęć dożyć do 100 lat, pobierać podwójną emeryturę, a później pożyć jeszcze trochę, żeby to wszystko móc wydać (śmiech). A tak zupełnie poważnie, to chcemy, żeby to, co stworzyliśmy, przetrwało, bo to już historia, element miejscowego krajobrazu, bez którego wystąpi jakaś pustka. Jest szansa na to, że nasz dorobek nie zginie, bo w składzie już mamy młodsze pokolenie, syna Andrzeja Gradowskiego - Łukasza. Zdarza się również, że jego syn 4-letni Oliwer też już z nami występuje. Mysomtacy będą więc trwali – stwierdza D. Lemańczyk.

Dariusz Lemańczyk
Dariusz Lemańczyk - W kapeli od początku. Często żartuję, że jestem największym duszą i ciałem kibicem Iskry Krajenka (śmiech). Należę do zarządu tego klubu, kiedyś byłem jego zawodnikiem. Interesuję się sportem, lubię dobrą muzykę, a wolny czas spędzam wędkując. Jestem mieszkańcem Krajenki. Od 25 lat gram też i śpiewam poza kapelą we własnym zespole muzycznym „Albatros”. Zawodowo pracuję jako przedstawiciel handlowy w branży odzieżowej.

Wiktor Jakuszewski
Wiktor Jakuszewski - Do zespołu należę od 2000 roku, kiedy po czterech latach starań z całą rodziną przyjechałem do Krajenki z Kazachstanu. Od tamtego czasu pracuję też jako instruktor zajęć muzycznych w Krajeńskim Ośrodku Kultury. Gry na pianinie, gitarze, keyboardzie, akordeonie i perkusji uczy się u mnie 35 dzieci. W wolnych chwilach lubię rysować i malować. Podobnie jak Darek oprócz kapeli gram też w innych zespołach muzycznych.

Andrzej Gradowski
Andrzej Gradowski - Miśkiem w kapeli jestem od czasów pierwszego składu, do którego też należałem. Z zawodu jestem drwalem - pilarzem. W tym fachu przepracowałem ponad 30 lat, co sprawia, że jest to jeden z najdłuższych staży na takim stanowisku w kraju. Zainteresowania? Wino, kobiety i śpiew! (śmiech). No dobra, tylko śpiew, można do tego dopisać wędkarstwo.

Opis zdjęcia
Łukasz Gradowski – Syn Andrzeja (śmiech). Do tej kapeli chciałem należeć sam, Tata nie wciągał mnie na siłę. Z chłopakami grałem od małego, a w podstawowym składzie jestem od 2007 roku. Od 17 lat gram też w orkiestrze dętej przy OSP w Krajence. Z zawodu jestem elektrykiem, dlatego dobrze czuję się mając w rękach gitarę elektryczną (śmiech). Mówiąc poważnie zajmuję się serwisowaniem elektrowni wodnych. Poza muzyką interesuję się także motoryzacją, zwłaszcza motocyklami. Lubię nimi podróżować. Wcześniej miałem sprzęt turystyczny, teraz bardziej sportowy.
Mirosław Literski - Skoro od samego początku na Andrzeja mówimy „Misiek”, muszę wspomnieć, że do mnie przylgnęło „Sołtys”. Też gram w kapeli od początku. Chłopaki często żartują, że mam dużą stodołę, więc jest gdzie robić imprezy. Całkiem poważnie mówią też, że robię dobrą kaczkę i jestem bardzo dobrym wędkarzem. Pracuję w złotowskiej mieszalni pasz.
Utwór wiodący kapeli Mysomtacy
słowa D. Lemańczyk, muzyka Tadeusz Białecki
My jezdemy równe chłopce
Co gdy wstaną nogą lewą
Kiedyś byli postępowce
Teraz żyjem z wielką werwąReklamaRef:
Żyj Krajanie, żyj
Piwko z nami pij
Bo cóż to Ci pozostało
Gdy pieniędzy ciągle mało
Nie ma takich miejsc, gdzie nie da się zagrać. Nie ma pomysłu, którego nie dałoby się z nami zrealizować[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze