Reklama

Orły ze Scholastykowa

31/05/2013 00:00
Odeszli z powiatówki, bo chcieli się sprawdzić. Marzy im się A-klasa, tylko czy starczy sił, pieniędzy i entuzjazmu?

Spotkanie piłkarskie pilskiej B klasy grupy pierwszej. Wokół stadionu całe rodziny. Od początku na meczu Orła Scholastykowo słychać gromkie i głośne: „Orzeł, Orzeł, Orzeł…”. Nie sposób nie zauważyć głównego aktora tych słów i oddanego kibica „Jerzyka”.

Scholastykowo to na mapie piłkarskiej mieścina jedna z setek. Mieszka w niej zaledwie 300 mieszkańców. Zawodnicy uparli się i wraz z prezesem zapragnęli grać w bardziej profesjonalnej lidze. Jako pierwszoroczniak w B-klasie walczą teraz o podium. Jest wśród nich nauczyciel w-f, urzędnik, są studenci na wyższych uczelniach. Gra też „Bolek” - zawodnik, który do „świętoszków” nie należy. Trenują raz w tygodniu. Przebierają się w ogrzewanych kontenerach. - Piłka nożna to serce Scholastykowa - ożywia się mentor zespołu Bogdan Pasternacki.
[[reklama]]
Powiatówka zamieniona na B klasę

O przenosinach z powiatówki do ligi pod OZPN Piła zdecydowały względy organizacyjne. Jak mówi kapitan drużyny, B-klasa to zawsze większe wyzwanie piłkarskie. Od jakiegoś czasu należeli do ścisłej czołówki ligi powiatowej. Wystąpili w ubiegłorocznym finale powiatówki, zajmując drugiej miejsce, chcieli jednak jeszcze większej adrenaliny. - Rozmiar organizacji, jaką jest Okręgowy Związek Piłki Nożnej, a tym samym PZPN jest większy, w dodatku dużo sprawniejszy niż Ludowe Kluby Sportowe. Zasady scedowane z centrali do okręgowych związków muszą być respektowane przez działaczy i tych, którzy kierują klubami. Nie ma zmiłuj. Opłaty podstawowe są wprawdzie większe, ale wszystko jest dobrze i przejrzyście opisane. Kartki za wykroczenia czytelne, skrupulatnie spisane. W LZS próbują to wszystko robić, ale z braku czasu, może z różnych innych względów, nie działa to dobrze, o co często mieliśmy żal i pretensje, zresztą nie tylko my – mówi wprost Ł. Jankowski. Sędziowanie to był kolejny istotny powód za przystąpieniem drużyny do B-klasy. - Trzej arbitrzy w OZPN przechodzą skrupulatne egzaminy. Wygląda to profesjonalnie. W powiatówce jest zazwyczaj jeden arbiter, który musi radzić sobie z krnąbrnymi i często niezadowolonymi zawodnikami. I chamstwa też więcej na boiskach LZS, do czego przyczyniają się niestety sami piłkarze –zaznacza Ł. Jankowski.


www.zlotowskie.pl - Nie ma piłek straconych

Radzą sobie z większymi

Premierowy sezon w klasie B trwa. Wydawać by się mogło, że będą skazani na pożarcie, lecz oni wspinają się po drabince ligowej wyżej i wyżej. Dziembowo, Krępsko, Piła - to drużyny dużo bardziej doświadczone i wprawione w bojach piłkarskich na tym szczeblu rozgrywek. Oni jednak nie przestraszyli się ich. Awans do A klasy na razie pozostaje chyba tylko w kwestii marzeń zarówno organizacyjnych jak i sportowych.

W ubiegłym roku do rozgrywek piłkarskich w OZPN Piła przeszły również trzy inne zespoły z ligi powiatowej Krajan Podróżna, Unia Bartoszkowo, Piast Głubczyn – To znaczy, że nie tylko nam nie wszystko pasowało w LZS-ach. Z tych trzech drużyn Orzeł plasuje się najwyżej w tabeli.

Zaciąg z Józefowa

Kadra zespołu liczy 17 piłkarzy. Są zawodnicy, którzy pracują dorywczo w Holandii. Jest student rachunkowości i finansów, jest urzędnik gminny, są pracownicy zarabiający na życie w handlu. Większość miłośników piłki wchodzi jednak dopiero w dorosłe życie. Nowymi nabytkami klubu zostali Mateusz Czajka, Mateusz Burakowski, jego brat i Grzegorz Sobecki – zawodnicy z Józefowa. Reszta ekipy to ludzie związani ze Scholastykowem lub okolicznymi wsiami. Traktowani są jednak jak swoi. – Różnica zdań zawsze była, jest i będzie. Wiadomo, różne ludzie mają charaktery, ale większych nieporozumień między nami nie ma – twierdzi kapitan. Motorem napędowym ekipy jest Mateusz Borakowski. Z kolei Rafał Kuchciak to gwiazda lokalnej piłki. Do niedawna robił za głównego strzelca zespołu. W tej chwili rola ta rozłożyła się większą liczbę zawodników.
[[nowa_strona]]
Kibic na dobre i na złe

Każdy zespół liczy na swoich wiernych kibiców. W Scholastykowie piłkarze mają duże poparcie miejscowych. Faktem jest, że żadnej innej dyscypliny sportowej tam się nie uprawia. Jest też jeden wyjątkowy kibic - Jerzy Kocimski, który jak orła cień podąża za swoimi pupilami. Pan Jerzy w szaliku Orła uniesionym nad głową rozpoczyna każdy mecz swoich pupili od głośnego: „Orzeł”. Jest ze swoją drużyną na dobre i na złe zarówno podczas meczów wyjazdowych, jak i meczach rozgrywanych na własnym stadionie. Zawsze do końca przez 90 minut krzycząc w niebogłosy. Meczami piłkarskimi żyje cała społeczność Scholastykowa. – To dla nas główna rozrywka. Na mecze wyjazdowe w autobusie jadą z nami kibice i jest nas czasami więcej niż gospodarzy. Wtedy widzę sens tworzenia naszej lokalnej piłki - twierdzi senior.


www.zlotowskie.pl - Orzeł, Orzeł, Orzeł...

O porządek dba trener


Cały zespół scala trener, założyciel Stowarzyszenia Sportowego Orzeł Scholastykowo Karol Pasternacki. Karol pełni rolę prezesa, trenera i zawodnika. W zarządzie jest też Rafał Kuchciak, a sekretarzem została Agnieszka Pasternacka. Opiekunem i mentorem jest ojciec trenera, który nie kryje dumy z całej drużyny. Wszyscy często po meczu zostają w szatni i rozmawiają o spotkaniu. – Na zakończenie rundy mamy krótkie podsumowanie przy grillu, które jeszcze bardziej nas jednoczy – zauważa trener Orła.
[[reklama]]
Strach o kasę

Budżet gminny Lipka, jak wiadomo, do największych nie należy. Scholastykowo nie jest w centrum gminny. Lipka jednak nie posiada drużyny seniorskiej. Jak przyznają zawodnicy Orła, mają swoje obawy w razie reaktywowania sekcji w Lipce. - Wówczas pieniędzy będzie mniej. Czy z racji cięcia kosztów nie będą musieli wrócić do powiatówki? - Nigdy nic nie wiadomo. W B-klasie jest nam dobrze i chcemy tutaj grać – mówią chórem zawodnicy. Budżet klubu na tę chwilę to około 15 tys. złotych rocznie.

Piłka w rzepaku

Problemem organizacyjnym jest brak jednego kontenera, w którym można byłoby umieścić umywalkę i ubikację. Zarząd wierzy jednak, że i to uda się załatwić. Problemem jest też piłka, która czasami znika… w rzepaku. – Brakuje nam ogrodzenia, ale jesteśmy na etapie załatwiania i mam nadzieję, że niedługo stanie ogrodzenie z prawdziwego zdarzenia – zapewnia radny B. Pasternacki.

Karol Zabel


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości