Odeszli z powiatówki, bo chcieli się sprawdzić. Marzy im się A-klasa, tylko czy starczy sił, pieniędzy i entuzjazmu?
Spotkanie piłkarskie pilskiej B klasy grupy pierwszej. Wokół stadionu całe rodziny. Od początku na meczu Orła Scholastykowo słychać gromkie i głośne: „Orzeł, Orzeł, Orzeł…”. Nie sposób nie zauważyć głównego aktora tych słów i oddanego kibica „Jerzyka”.
Scholastykowo to na mapie piłkarskiej mieścina jedna z setek. Mieszka w niej zaledwie 300 mieszkańców. Zawodnicy uparli się i wraz z prezesem zapragnęli grać w bardziej profesjonalnej lidze. Jako pierwszoroczniak w B-klasie walczą teraz o podium. Jest wśród nich nauczyciel w-f, urzędnik, są studenci na wyższych uczelniach. Gra też „Bolek” - zawodnik, który do „świętoszków” nie należy. Trenują raz w tygodniu. Przebierają się w ogrzewanych kontenerach. - Piłka nożna to serce Scholastykowa - ożywia się mentor zespołu Bogdan Pasternacki. [[reklama]] Powiatówka zamieniona na B klasę
O przenosinach z powiatówki do ligi pod OZPN Piła zdecydowały względy organizacyjne. Jak mówi kapitan drużyny, B-klasa to zawsze większe wyzwanie piłkarskie. Od jakiegoś czasu należeli do ścisłej czołówki ligi powiatowej. Wystąpili w ubiegłorocznym finale powiatówki, zajmując drugiej miejsce, chcieli jednak jeszcze większej adrenaliny. - Rozmiar organizacji, jaką jest Okręgowy Związek Piłki Nożnej, a tym samym PZPN jest większy, w dodatku dużo sprawniejszy niż Ludowe Kluby Sportowe. Zasady scedowane z centrali do okręgowych związków muszą być respektowane przez działaczy i tych, którzy kierują klubami. Nie ma zmiłuj. Opłaty podstawowe są wprawdzie większe, ale wszystko jest dobrze i przejrzyście opisane. Kartki za wykroczenia czytelne, skrupulatnie spisane. W LZS próbują to wszystko robić, ale z braku czasu, może z różnych innych względów, nie działa to dobrze, o co często mieliśmy żal i pretensje, zresztą nie tylko my – mówi wprost Ł. Jankowski. Sędziowanie to był kolejny istotny powód za przystąpieniem drużyny do B-klasy. - Trzej arbitrzy w OZPN przechodzą skrupulatne egzaminy. Wygląda to profesjonalnie. W powiatówce jest zazwyczaj jeden arbiter, który musi radzić sobie z krnąbrnymi i często niezadowolonymi zawodnikami. I chamstwa też więcej na boiskach LZS, do czego przyczyniają się niestety sami piłkarze –zaznacza Ł. Jankowski.
www.zlotowskie.pl - Nie ma piłek straconych
Radzą sobie z większymi
Premierowy sezon w klasie B trwa. Wydawać by się mogło, że będą skazani na pożarcie, lecz oni wspinają się po drabince ligowej wyżej i wyżej. Dziembowo, Krępsko, Piła - to drużyny dużo bardziej doświadczone i wprawione w bojach piłkarskich na tym szczeblu rozgrywek. Oni jednak nie przestraszyli się ich. Awans do A klasy na razie pozostaje chyba tylko w kwestii marzeń zarówno organizacyjnych jak i sportowych.
W ubiegłym roku do rozgrywek piłkarskich w OZPN Piła przeszły również trzy inne zespoły z ligi powiatowej Krajan Podróżna, Unia Bartoszkowo, Piast Głubczyn – To znaczy, że nie tylko nam nie wszystko pasowało w LZS-ach. Z tych trzech drużyn Orzeł plasuje się najwyżej w tabeli.
Zaciąg z Józefowa
Kadra zespołu liczy 17 piłkarzy. Są zawodnicy, którzy pracują dorywczo w Holandii. Jest student rachunkowości i finansów, jest urzędnik gminny, są pracownicy zarabiający na życie w handlu. Większość miłośników piłki wchodzi jednak dopiero w dorosłe życie. Nowymi nabytkami klubu zostali Mateusz Czajka, Mateusz Burakowski, jego brat i Grzegorz Sobecki – zawodnicy z Józefowa. Reszta ekipy to ludzie związani ze Scholastykowem lub okolicznymi wsiami. Traktowani są jednak jak swoi. – Różnica zdań zawsze była, jest i będzie. Wiadomo, różne ludzie mają charaktery, ale większych nieporozumień między nami nie ma – twierdzi kapitan. Motorem napędowym ekipy jest Mateusz Borakowski. Z kolei Rafał Kuchciak to gwiazda lokalnej piłki. Do niedawna robił za głównego strzelca zespołu. W tej chwili rola ta rozłożyła się większą liczbę zawodników. [[nowa_strona]] Kibic na dobre i na złe
Każdy zespół liczy na swoich wiernych kibiców. W Scholastykowie piłkarze mają duże poparcie miejscowych. Faktem jest, że żadnej innej dyscypliny sportowej tam się nie uprawia. Jest też jeden wyjątkowy kibic - Jerzy Kocimski, który jak orła cień podąża za swoimi pupilami. Pan Jerzy w szaliku Orła uniesionym nad głową rozpoczyna każdy mecz swoich pupili od głośnego: „Orzeł”. Jest ze swoją drużyną na dobre i na złe zarówno podczas meczów wyjazdowych, jak i meczach rozgrywanych na własnym stadionie. Zawsze do końca przez 90 minut krzycząc w niebogłosy. Meczami piłkarskimi żyje cała społeczność Scholastykowa. – To dla nas główna rozrywka. Na mecze wyjazdowe w autobusie jadą z nami kibice i jest nas czasami więcej niż gospodarzy. Wtedy widzę sens tworzenia naszej lokalnej piłki - twierdzi senior.
www.zlotowskie.pl - Orzeł, Orzeł, Orzeł...
O porządek dba trener
Cały zespół scala trener, założyciel Stowarzyszenia Sportowego Orzeł Scholastykowo Karol Pasternacki. Karol pełni rolę prezesa, trenera i zawodnika. W zarządzie jest też Rafał Kuchciak, a sekretarzem została Agnieszka Pasternacka. Opiekunem i mentorem jest ojciec trenera, który nie kryje dumy z całej drużyny. Wszyscy często po meczu zostają w szatni i rozmawiają o spotkaniu. – Na zakończenie rundy mamy krótkie podsumowanie przy grillu, które jeszcze bardziej nas jednoczy – zauważa trener Orła. [[reklama]] Strach o kasę
Budżet gminny Lipka, jak wiadomo, do największych nie należy. Scholastykowo nie jest w centrum gminny. Lipka jednak nie posiada drużyny seniorskiej. Jak przyznają zawodnicy Orła, mają swoje obawy w razie reaktywowania sekcji w Lipce. - Wówczas pieniędzy będzie mniej. Czy z racji cięcia kosztów nie będą musieli wrócić do powiatówki? - Nigdy nic nie wiadomo. W B-klasie jest nam dobrze i chcemy tutaj grać – mówią chórem zawodnicy. Budżet klubu na tę chwilę to około 15 tys. złotych rocznie.
Piłka w rzepaku
Problemem organizacyjnym jest brak jednego kontenera, w którym można byłoby umieścić umywalkę i ubikację. Zarząd wierzy jednak, że i to uda się załatwić. Problemem jest też piłka, która czasami znika… w rzepaku. – Brakuje nam ogrodzenia, ale jesteśmy na etapie załatwiania i mam nadzieję, że niedługo stanie ogrodzenie z prawdziwego zdarzenia – zapewnia radny B. Pasternacki.
Karol Zabel
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze