W ostatnią niedzielę września odbyło się ostatnie w tym roku Targowisko Sztuki.
Na złotowskich kramach pojawili się stali wystawcy: Marianna Kubala, Anna Wojciechowska, Jerzy Brzeziński, Renata Kopić Sądel, Agata Kalisz, Katarzyna Mikszto. Po raz pierwszy na niedzielnym Targowisku Sztuki pojawi się Pani Sylwia Nafigier z Piły, która zaprezentowała kolekcję ozdób do włosów dla dzieci, takich jak gumki, wstążki czy opaski. Pani Jolanta Grusyka podzieliła się swoim talentem do szycia skrzatów, dyń i komponowania stroików świątecznych. Znana złotowianom z prac tworzonych na szydełku Pani Monika Przytuła – Kopeć od niedawna zaczęła malować obrazy i w niedzielę przedstawiła swoje najnowsze prace.
Organizatorzy nie zawiedli również pod względem muzycznym. Gwiazdą ostatniego w tym roku Targowiska Sztuki był Pan Kazimierz Kopeć grający na harmonijce ustnej, a także bohaterowie i bohaterki Koncertów w okienku. Uliczne Granie umiliło gościom czas i promowało lokalne talenty.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I o to chodzi aby przy wystawie twórczości lokalnej ludzie mogli posłuchać piosenek, wierszy, czyli tego co nie robi zbędnego hałasu. Szkoda tylko że mieszkańcy nie dość że smutni to w coraz mniejszej ilości uczestniczą w tych mini imprezach. Można by rzec, co się z nami stało od czasu kiedy pl. Paderewskiego pamięta EURO EKO, ale to już było. Po ostatnich wyborach zmieniło się wszystko bo zamienił stryjek siekierkę na kijek i nic porządnego z nim nie można zrobić. Dobrze jednak że są osoby które choć w miniaturze, jednak próbują przywrócić życie na placu. Miał to zrobić Zielony Ryneczek też lokalnych kupców i twórców, który ni stąd ni z owąd przeobraził się w pospolity Rynek towarów giełdowych tylko po to aby napełnić kasę miasta. Nie dość że na codzień pijaństwo i wrzaski to jeszcze w sobotę tłok co dziwne nie ludzi a samochodów, że z placu wyjechać nie można. Szkoda że nikt nie pochwycił pomysłu aby przygotowane stragany pod handel lokalnych hodowców, działkowców, twórców, nie wkomponował się w plac. Szkoda że do tej pory nie wymieniono okropnych krawężników w obrysie ,,synagogi", które kaleczą nogi kupujących mieszkańców. Czy ktoś wogóle się tym przejmuje? Szkoda że wokół placu od środka nie utworzono pięknej zieleni, która dodawała by mu uroku w którym ci co na nim przebywają czuli by schłodzone ciepło, bijące latem od polbruku. Tak takie niedzielne imprezy, nawet w ciągu zwykłych dni i wystawy organizowane przez artystów (emerytów ) nie tylko zrzeszonych w stowarzyszeniach, to było by już coś z czym odwiedzający plac w różnych sprawach, mogli by się zgrać i zżyć. Przecież lepiej popatrzeć na coś miłego niż bez końca na pijących i już nie mogących pić klientów pobliskich ogródków alkoholowych. W obecnej formie ten plac od 2015 r powinien zmienić nazwę może nie na pl. Pijaków, jak swego czasu sugerowały AL, ale na pl. Piwny. Zresztą od dawna jego mieszkańcy przyjmują wszystko nawet to że od kilku lat bezpłatnego parkingu wogóle nie mają, bo wiedzą że ten plac jest poprostu Dziwny.
I o to chodzi aby przy wystawie twórczości lokalnej ludzie mogli posłuchać piosenek, wierszy, czyli tego co nie robi zbędnego hałasu. Szkoda tylko że mieszkańcy nie dość że smutni to w coraz mniejszej ilości uczestniczą w tych mini imprezach. Można by rzec, co się z nami stało od czasu kiedy pl. Paderewskiego pamięta EURO EKO, ale to już było. Po ostatnich wyborach zmieniło się wszystko bo zamienił stryjek siekierkę na kijek i nic porządnego z nim nie można zrobić. Dobrze jednak że są osoby które choć w miniaturze, jednak próbują przywrócić życie na placu. Miał to zrobić Zielony Ryneczek też lokalnych kupców i twórców, który ni stąd ni z owąd przeobraził się w pospolity Rynek towarów giełdowych tylko po to aby napełnić kasę miasta. Nie dość że na codzień pijaństwo i wrzaski to jeszcze w sobotę tłok co dziwne nie ludzi a samochodów, że z placu wyjechać nie można. Szkoda że nikt nie pochwycił pomysłu aby przygotowane stragany pod handel lokalnych hodowców, działkowców, twórców, nie wkomponował się w plac. Szkoda że do tej pory nie wymieniono okropnych krawężników w obrysie ,,synagogi", które kaleczą nogi kupujących mieszkańców. Czy ktoś wogóle się tym przejmuje? Szkoda że wokół placu od środka nie utworzono pięknej zieleni, która dodawała by mu uroku w którym ci co na nim przebywają czuli by schłodzone ciepło, bijące latem od polbruku. Tak takie niedzielne imprezy, nawet w ciągu zwykłych dni i wystawy organizowane przez artystów (emerytów ) nie tylko zrzeszonych w stowarzyszeniach, to było by już coś z czym odwiedzający plac w różnych sprawach, mogli by się zgrać i zżyć. Przecież lepiej popatrzeć na coś miłego niż bez końca na pijących i już nie mogących pić klientów pobliskich ogródków alkoholowych. W obecnej formie ten plac od 2015 r powinien zmienić nazwę może nie na pl. Pijaków, jak swego czasu sugerowały AL, ale na pl. Piwny. Zresztą od dawna jego mieszkańcy przyjmują wszystko nawet to że od kilku lat bezpłatnego parkingu wogóle nie mają, bo wiedzą że ten plac jest poprostu Dziwny.