Rząd ponownie okroił subwencję oświatową, jednak w tym roku rekordowo, przez co gmina może dołożyć do oświaty aż 550 tys. zł! Na razie samorząd zaoszczędzi na dyrektorach
Na ostatniej sesji radni podjęli uchwałę, którą „zmienili godziny pracy” dyrektorów gminnych placówek oświatowych. Wójt tłumaczy, że intencją jej podjęcia było ujednolicenie zasad do obowiązujących w sąsiednich gminach, ale nie zmienia to faktu, że efektem decyzji radnych jest przede wszystkim to, że dyrektorzy mniej zarobią, a gmina tym samym zaoszczędzi. I to całkiem przyzwoite pieniądze.
Oszczędności
Uchwała reguluje to, ile godzin pracy dyrektorzy będą przeznaczać na dyrektorowanie, a ile na zajęcia dydaktyczne z uczniami. Dotychczas zajęć funkcyjnych mieli więcej, przez co zajęcia dydaktyczne realizowali poprzez nadgodziny. Te, jak wiadomo, kosztują. Teraz dyrektorzy mają mniej godzin dyrektorskich, więc zajęcia dydaktyczne z uczniami może udać się realizować bez konieczności brania nadgodzin. Mówimy tu o kilku etatach, bo uchwała dotyczy zarówno dyrektorów jak i ich zastępców. Z tej niewielkiej mogłoby się wydawać zmiany powinno być całkiem sporo oszczędności, bo szacuje się, że w skali roku będzie to około 25 tys. zł. Jak twierdzi wójt, średnio mówimy więc o zarobkach dyrektorskich mniejszych o jakieś 300 zł miesięcznie. – Aspekt finansowy też jest ważny, ale główną intencją było to, żeby ujednolicić te zasady do innych placówek – raz jeszcze podkreśla Przemysław Kurdzieko, dodając, że dla uczniów absolutnie nic się nie zmieni. Dyrektorzy nie są oczywiście zadowoleni z takiego obrotu spraw, a negatywne stanowisko w tej sprawie wystosowały też lokalne związki zawodowe nauczycieli, podkreślając swoje obawy odnośnie tego, czy dyrektorzy będą mieli niezbędną ilość czasu na właściwe kierowanie placówkami. [[reklama]] Dziwne wyjaśnienia radnych
O tym, jak drażliwa jest kwestia finansowania oświaty najlepiej świadczy sytuacja, do jakiej doszło na sesji. Najpierw jednak zdanie o komisji wspólnej, która poprzedziła sesję. Otóż na posiedzeniu tym radni nie zgłaszali żadnych pytań, wątpliwości czy zastrzeżeń, gdy była omawiana ta uchwała. Tymczasem na sesji aż siedmiu, a więc blisko połowa z nich, wstrzymało się od głosu. Dla wszystkich zrozumiałym jest, że od głosu wstrzymały się zasiadające w Radzie Gminy Lipka nauczycielki. Ale skąd takie wahanie i wątpliwości u pozostałych? Zaskoczenia takim obrotem spraw nie kryje wójt. – Tym bardziej, że na każdej sesji wzywa się do oszczędności, a tutaj, gdzie uchwała dała możliwość ich wypracowania... – stwierdza z zaskoczeniem Przemysław Kurdzieko. Wójt nie kryje, że ma w tym temacie przemyślenia, ale zostawi je dla siebie.
Zapytaliśmy radnych o powód ich wstrzymania się od głosu. Większość tych rozmów nie dała jednoznacznej odpowiedzi na zadane pytanie. Wyjaśnienia były dość enigmatyczne i mało precyzyjne. Choć Bernadeta Lach z Łąkie mówi wprost, że w momencie głosowania nie miała wiedzy na temat tego, jakie uchwała rodzi konsekwencje. – Albo nie słyszałam, albo nie przemyślałam tego... – przyznaje szczerze, dodając, że chyba nie była przygotowana do głosowania.
[[nowa_strona]] Suma pewnych wypadkowych
Z kolei przewodniczący rady Krzysztof Olczak mówi, że wynik głosowania był... sumą pewnych wypadkowych. Tylko tyle w tym temacie.
Przewodniczący dalej rozwija jednak myśl, przyznając, że jako radny oczekuje od kierownictwa urzędu bardziej kompleksowych decyzji, które pozwolą wypracować większe oszczędności, bo 25 tys. zł w skali wszystkich kosztów ponoszonych na gminną oświatę to kropla w morzu potrzeb.
Skąd w ogóle dyskusja o finansowaniu oświaty w takim akurat momencie? Trzeba wyjaśnić jedną rzecz. Otóż z roku na rok rząd tnie samorządom pieniądze, jakimi wspiera utrzymanie gminnej oświaty. O ile we wcześniejszych latach cięcia tzw. subwencji oświatowej nie były aż tak drastyczne (po kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie), o tyle w tym roku kwota jest rekordowa, bo w konsekwencji cięcia subwencji przez rząd gmina dołożyć ma do oświaty ze swojego budżetu... około 550 tys. zł! Krzysztof Olczak przyznaje wprost, że jeśli w przyszłorocznym budżecie gmina ponownie będzie musiała dołożyć tak duże pieniądze do gminnej oświaty, nie podniesie ręki za uchwaleniem budżetu. Stąd przewodniczący rady oczekuje od kierownictwa urzędu bardziej zdecydowanych działań na rzecz ograniczania oświatowych wydatków. [[reklama]] Demograficzne światło w tunelu
Jeśli radny mówi, że oczekuje bardziej kompleksowego podejścia do tematu oświaty w kwestii szukania oszczędności, w ciemno można zakładać, że może chodzić o szukanie pieniędzy w oświatowej administracji. Czy to oznacza, że w gminie Lipka za chwilę zacznie się mówić o reorganizacji oświaty, np. poprzez łączenie placówek? Wójt daje jasno do zrozumienia, że jest przeciwnikiem stawiania takich kroków. – Uważam, że trzeba zrobić wszystko, ażeby utrzymać obecną sytuację – mówi o bieżącym modelu funkcjonowania placówek i ich zarządzania. Przyznaje też, że w obecnej sytuacji nie ma innych możliwości szukania pieniędzy w oświacie, bo przy aktualnym modelu organizacyjnym w zasadzie wszelkie możliwości szukania pieniędzy zostały wykorzystane.
Głównym problemem są oczywiście spadające dane demograficzne. Mniej uczniów to mniej pieniędzy ze wspomnianej subwencji, a koszty utrzymania oświatowej bazy nawet nie stoją w miejscu, tylko rosną, choćby z racji ciągłego wzrostu kosztów energii. – Wedle danych, jakimi dysponujemy, za kilka lat dołek demograficzny powinien minąć – mówi wójt. Czy takie argumenty odłożą w czasie dyskusję nad finansowaniem gminnej oświaty?
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze