Rozmowa z panią Iloną*, której mąż doświadczyć miał niewłaściwej opieki w szpitalu w Złotowie
*imię zostało zmienione
Do szpitala w Złotowie trafiła Pani z mężem, który miał silne bóle podbrzusza, tak?
W nocy trafiliśmy na izbę przyjęć, gdzie przyjęci zostaliśmy jak należy. Na oddziale jednak czuł się coraz gorzej, słabł, wymiotował i miał silny ból. Chodziłam kilkakrotnie do dyżurki, ale pielęgniarki urządzały sobie prywatne rozmowy przez komórki, w końcu po moim ponagleniu zawołały doktora. Z opieszałością nas przyjął i wypełniał papiery, a gdy poprosiłam go o podjęcie leczenia powiedział, że biurokracja zabija.
Reklama
To akurat prawda.
W końcu przyjęli go na oddział chirurgiczny i położyli na łóżku z niewymienioną pościelą (były na niej żółte plamy). Pielęgniarka powiedział: przepraszamy, braki pościelowe. To było w nocy,wątpię, żeby przez cały dzień nikt nie miał czasu tej pościeli wymienić.
W tej sytuacji nie był to chyba problem numer jeden?
Zostawiłam to, bo mąż nie miał już siły ustać na nogach i ważniejsze było, że już go położyli. Potem była cała historia z wbiciem się w żyłę. Próbowała jedna pielęgniarka, przyszła druga, cała pościel była we krwi.
Reklama
Następnego dnia jednak Pani mąż wypisał się ze szpitala, na własne żądanie.

To tylko fragment artykułu.
Cały znajdziesz w tygodniku Aktualności Lokalne.
Jeśli chcesz czytać cały artykuł
napisz na redakcja@zlotowskie.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze