Skarżą się na lekarzy, ratowników i pielęgniarki. Zamierzają złożyć skargę zbiorowo i oczekują reakcji dyrektor szpitala. Rozmowa z Karolem Narlochem, który zbiera głosy niezadowolonych i przygotowuje zbiorową skargę na pracowników Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie
21 czerwca trafił Pan na Szpitalny Oddział Ratunkowy z sześcioletnim synem. Co się stało?
Dzień wcześniej Franek gorzej się poczuł, a był dopiero trzy dni w przedszkolu, po anginie. Był osłabiony, gorączkował, więc do razu pojechałem do lekarza rodzinnego. Gardło było zaczerwienione, ale lekarz nie chciał dawać kolejnego antybiotyku (Franek miał ostatnio trzy), więc kazał mi syna obserwować przez dwa dni i zgłosić się na kontrolę. W czwartek Franek został z mamą w domu, ale bardzo bolało go gardło, nie mógł przełykać – biegał do łazienki i wypluwał ślinę. Nie pił, nie sikał, prawie cały czas spał.
Reklama
Jak Was przyjęto w szpitalu?
Pani w okienku powiedziała, że są lekarze, ale nie wie, czy przyjmą. Kazała mi iść po czerwonej linii. Tam wyszedł do nas jakiś pracownik, nie mam pojęcia kto to był, ale zacząłem mu opisywać sytuację. Ten pan przerywał każdą moją wypowiedź i odsyłał nas do lekarza rodzinnego. A synowi opuchlizna już podchodziła pod zęby. „Do rodzinnego” - mówił, a w poczekalni nie było żadnego pacjenta poza nami.
Odprawieni z kwitkiem postanowiliście Państwo jechać do Piły.

To tylko fragment artykułu.
Cały znajdziesz w tygodniku Aktualności Lokalne.
Jeśli chcesz czytać cały artykuł
napisz na redakcja@zlotowskie.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy ktoś czytał rozmowę z księciem Williamem? Bo on tez się skarżył na opiekę lekarzy i pielęgniarek.
Czy ktoś czytał rozmowę z księciem Williamem? Bo on tez się skarżył na opiekę lekarzy i pielęgniarek.