Reklama

Paczki w paczce

18/01/2014 00:00
Co roku w bożonarodzeniowym okresie tysiące uczniów zastanawia się, czym obdarować kolegę lub koleżankę podczas klasowej wigilii. Wychowankowie złotowskiej "Jedynki" nie mieli takiego problemu - w zamian zdecydowali się komuś pomóc

Tradycja tzw. klasowej wigilii pielęgnowana jest od lat. Z okazji świąt dzieci i młodzież często obdarowują się drobnymi upominkami. Jeśli jednak dotychczasowa praktyka znudziła się komuś, warto poszukać nowych sposobów na wspólne uczczenie świąt Bożego Narodzenia.

Można na przykład pójść w ślady uczniów klasy 5 a ze złotowskiej „Jedynki”, której uczniowie, przy pomocy swoich rodziców i wychowawcy Danuty Wegner-Górzewskiej, przyszykowali paczkę dla dziecka z rodziny wspieranej przez parafialny Caritas.

Z inicjatywy „starszyzny”

Jak zrodził się taki pomysł? Propozycję zebrania pieniędzy na upominek dla potrzebującej dziewczynki podczas przedświątecznej wywiadówki przedstawiła Monika Tojza, mama jednej z uczennic.

– W Caritasie, gdzie moja mama jest wolontariuszem, też robili świąteczne paczki. Wraz z pozostałymi rodzicami stwierdziliśmy, że zamiast składać się na jakieś błahe upominki dla naszych dzieci, które wylądują potem w kącie, lepiej kupić coś dziecku, którego rodziny nie stać na tego typu wydatek. Wokół nas jest przecież dużo ubogich dzieci, warto im pomóc i zrobić przyjemność – wyjaśnia pani Monika.

Wychowawca 5 a podkreśla, że rodzice nie zgłosili żadnych zastrzeżeń wobec wysuniętej sugestii. – To mądra i ambitna klasa, w której bardzo dobrze pracuje się zarówno z uczniami, jak i rodzicami, którzy zawsze chętnie angażują się we wszelkie inicjatywy. Nie było osoby, która by się sprzeciwiła, wszyscy rodzice jednogłośnie poparli tę inicjatywę – zapewnia D. Wegner-Górzewska.

Bojkot czy poparcie?

Decyzję o zarzuceniu dotychczasowej praktyki wzajemnego obdarowywania się prezentami podjęli rodzice. Ich postanowienie trzeba jednak było obwieścić uczniom. Danuta Wegner-Górzewska przyznaje, że początkowo część jej wychowanków była rozczarowana, lecz ostatecznie przemyśleli ideę przedsięwzięcia i chętnie podjęli działania na rzecz jego realizacji.

– Byliśmy zaskoczeni, a jednocześnie zainteresowani – stwierdza Maja Piękoś, uczennica klasy 5 a. – Niektórzy cieszyli się, że pomogą drugiej osobie, inni zaś woleli przygotować paczki dla siebie nawzajem i byli zawiedzeni. Później jednak wszyscy się włączyli w przygotowania – dopowiada jej koleżanka Izabela Fertikowska.

Zdaniem wychowawczyni największą radość sprawiły dzieciom wspólne zakupy. – Z wielką ochotą chodzili po sklepach i wybierali ubrania, spośród których następnie wybraliśmy te najładniejsze – wspomina D. Wegner-Górzewska.

Nie jeden, lecz dwadzieścia trzy

Na przeprowadzenie całej akcji były cztery dni. – Mieliśmy naprawdę niewiele czasu: zebranie odbyło się w czwartek, a paczkę musieliśmy przekazać do Caritasu we wtorek – D. Wegner-Górzewska opisuje pośpiech, w jakim uczniowie nie tylko zebrali pieniądze, ale także zrobili zakupy i zapakowali prezenty.

Ustalono, że wysokość składki wyniesie 3 lub 4 złote od osoby. Za zebraną sumę, która łącznie wyniosła blisko 100 złotych, zakupiono dziecięcą odzież. – Wiedzieliśmy tylko, że to ośmioletnia dziewczynka. Nie znaliśmy jej imienia ani miejsca zamieszkania, nie wiedzieliśmy, jak wygląda, jaki nosi rozmiar, więc kupowaliśmy trochę większe ubrania – tłumaczy I. Fertikowska.

[[reklama]]

– Byłoby nam łatwiej, gdybyśmy chociaż przez chwilę mogli z nią porozmawiać i zapytać, o czym marzy lub czego jej brakuje – dodaje po chwili. Z drugiej strony jednak: - Niewiedza o tym, kim jest obdarowane dziecko, dodała inicjatywie magii – mówi wychowawczyni.

Oprócz wspólnie zakupionej odzieży każdy uczeń przyszykował dodatkowy upominek od siebie. – Z założenia miały być to wyłącznie drobiazgi, jednak dzieci przygotowały większe prezenty – ocenia D. Wegner-Górzewska. Jej podopieczni ofiarowali m.in. przybory szkolne, słodycze oraz zabawki. Poszczególne upominki zapakowano oddzielnie.

– Włożyliśmy je do wielkiego kolorowego kartonu, by dziewczynka mogła długo celebrować jego rozpakowywanie – opowiada nauczycielka. W środku znalazły się ponadto dwie kartki ze świątecznymi życzeniami – jedna podpisana przez wszystkich uczniów, a druga wykonana własnoręcznie przez Oliwię Ott.

Uroniłyby nie jedną łzę

W ostatnim tygodniu przed Wigilią Bożego Narodzenia paczka trafiła do ośmiolatki ze złotowskiej parafii św. Rocha. Przygotowujący ją uczniowie nie kryją żalu, że nie mogli być świadkami rozpakowywania prezentu.

– Rzadko zdarza się dostać podarunek w takiej formie. Jestem ciekawa, czy ta dziewczynka była z niego zadowolona – zastanawia się O. Sokołowska. – Gdybym miała zaszczyt się z nią spotkać, zapewniłabym ją, że wszyscy bardzo staraliśmy się, by wybrać dla niej jak najlepsze prezenty – uzupełnia wypowiedź koleżanki I. Fertikowska.

Lepiej dać niż samemu dostać

Co o pomyśle rodziców sądzą po czasie uczniowie 5 a? – To zdecydowanie lepsze zagospodarowanie pieniędzy, bo nam upominki nie przydałyby się tak bardzo jak tej dziewczynce – uważa Julianna Lewandowska.

– Nasze prezenty pewnie by się zmarnowały – mimowolnie dorzuca I. Fertikowska. Z kolei według O. Sokołowskiej wspólne robienie prezentu dla jednej, potrzebującej osoby daje radość większą niż otrzymanie jakiegokolwiek podarunku.

– To piękna inicjatywa, która uczy nasze dzieci wrażliwości na cierpienie i potrzeby innych. Myślę, że to działanie wniosło wiele pozytywnych emocji w ich życie i zaprocentuje w przyszłości większą wrażliwością i potrzebą pomagania innym – puentuje D. Wegner-Górzewska.

Tobiasz Buzała


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości