Co roku w bożonarodzeniowym okresie tysiące uczniów zastanawia się, czym obdarować kolegę lub koleżankę podczas klasowej wigilii. Wychowankowie złotowskiej "Jedynki" nie mieli takiego problemu - w zamian zdecydowali się komuś pomóc
Tradycja tzw. klasowej wigilii pielęgnowana jest od lat. Z okazji świąt dzieci i młodzież często obdarowują się drobnymi upominkami. Jeśli jednak dotychczasowa praktyka znudziła się komuś, warto poszukać nowych sposobów na wspólne uczczenie świąt Bożego Narodzenia.
Można na przykład pójść w ślady uczniów klasy 5 a ze złotowskiej „Jedynki”, której uczniowie, przy pomocy swoich rodziców i wychowawcy Danuty Wegner-Górzewskiej, przyszykowali paczkę dla dziecka z rodziny wspieranej przez parafialny Caritas.
Z inicjatywy „starszyzny”
Jak zrodził się taki pomysł? Propozycję zebrania pieniędzy na upominek dla potrzebującej dziewczynki podczas przedświątecznej wywiadówki przedstawiła Monika Tojza, mama jednej z uczennic.
– W Caritasie, gdzie moja mama jest wolontariuszem, też robili świąteczne paczki. Wraz z pozostałymi rodzicami stwierdziliśmy, że zamiast składać się na jakieś błahe upominki dla naszych dzieci, które wylądują potem w kącie, lepiej kupić coś dziecku, którego rodziny nie stać na tego typu wydatek. Wokół nas jest przecież dużo ubogich dzieci, warto im pomóc i zrobić przyjemność – wyjaśnia pani Monika.
Wychowawca 5 a podkreśla, że rodzice nie zgłosili żadnych zastrzeżeń wobec wysuniętej sugestii. – To mądra i ambitna klasa, w której bardzo dobrze pracuje się zarówno z uczniami, jak i rodzicami, którzy zawsze chętnie angażują się we wszelkie inicjatywy. Nie było osoby, która by się sprzeciwiła, wszyscy rodzice jednogłośnie poparli tę inicjatywę – zapewnia D. Wegner-Górzewska.
Bojkot czy poparcie?
Decyzję o zarzuceniu dotychczasowej praktyki wzajemnego obdarowywania się prezentami podjęli rodzice. Ich postanowienie trzeba jednak było obwieścić uczniom. Danuta Wegner-Górzewska przyznaje, że początkowo część jej wychowanków była rozczarowana, lecz ostatecznie przemyśleli ideę przedsięwzięcia i chętnie podjęli działania na rzecz jego realizacji.
– Byliśmy zaskoczeni, a jednocześnie zainteresowani – stwierdza Maja Piękoś, uczennica klasy 5 a. – Niektórzy cieszyli się, że pomogą drugiej osobie, inni zaś woleli przygotować paczki dla siebie nawzajem i byli zawiedzeni. Później jednak wszyscy się włączyli w przygotowania – dopowiada jej koleżanka Izabela Fertikowska.
Zdaniem wychowawczyni największą radość sprawiły dzieciom wspólne zakupy. – Z wielką ochotą chodzili po sklepach i wybierali ubrania, spośród których następnie wybraliśmy te najładniejsze – wspomina D. Wegner-Górzewska.
Nie jeden, lecz dwadzieścia trzy
Na przeprowadzenie całej akcji były cztery dni. – Mieliśmy naprawdę niewiele czasu: zebranie odbyło się w czwartek, a paczkę musieliśmy przekazać do Caritasu we wtorek – D. Wegner-Górzewska opisuje pośpiech, w jakim uczniowie nie tylko zebrali pieniądze, ale także zrobili zakupy i zapakowali prezenty.
Ustalono, że wysokość składki wyniesie 3 lub 4 złote od osoby. Za zebraną sumę, która łącznie wyniosła blisko 100 złotych, zakupiono dziecięcą odzież. – Wiedzieliśmy tylko, że to ośmioletnia dziewczynka. Nie znaliśmy jej imienia ani miejsca zamieszkania, nie wiedzieliśmy, jak wygląda, jaki nosi rozmiar, więc kupowaliśmy trochę większe ubrania – tłumaczy I. Fertikowska.
[[reklama]]
– Byłoby nam łatwiej, gdybyśmy chociaż przez chwilę mogli z nią porozmawiać i zapytać, o czym marzy lub czego jej brakuje – dodaje po chwili. Z drugiej strony jednak: - Niewiedza o tym, kim jest obdarowane dziecko, dodała inicjatywie magii – mówi wychowawczyni.
Oprócz wspólnie zakupionej odzieży każdy uczeń przyszykował dodatkowy upominek od siebie. – Z założenia miały być to wyłącznie drobiazgi, jednak dzieci przygotowały większe prezenty – ocenia D. Wegner-Górzewska. Jej podopieczni ofiarowali m.in. przybory szkolne, słodycze oraz zabawki. Poszczególne upominki zapakowano oddzielnie.
– Włożyliśmy je do wielkiego kolorowego kartonu, by dziewczynka mogła długo celebrować jego rozpakowywanie – opowiada nauczycielka. W środku znalazły się ponadto dwie kartki ze świątecznymi życzeniami – jedna podpisana przez wszystkich uczniów, a druga wykonana własnoręcznie przez Oliwię Ott.
Uroniłyby nie jedną łzę
W ostatnim tygodniu przed Wigilią Bożego Narodzenia paczka trafiła do ośmiolatki ze złotowskiej parafii św. Rocha. Przygotowujący ją uczniowie nie kryją żalu, że nie mogli być świadkami rozpakowywania prezentu.
– Rzadko zdarza się dostać podarunek w takiej formie. Jestem ciekawa, czy ta dziewczynka była z niego zadowolona – zastanawia się O. Sokołowska. – Gdybym miała zaszczyt się z nią spotkać, zapewniłabym ją, że wszyscy bardzo staraliśmy się, by wybrać dla niej jak najlepsze prezenty – uzupełnia wypowiedź koleżanki I. Fertikowska.
Lepiej dać niż samemu dostać
Co o pomyśle rodziców sądzą po czasie uczniowie 5 a? – To zdecydowanie lepsze zagospodarowanie pieniędzy, bo nam upominki nie przydałyby się tak bardzo jak tej dziewczynce – uważa Julianna Lewandowska.
– Nasze prezenty pewnie by się zmarnowały – mimowolnie dorzuca I. Fertikowska. Z kolei według O. Sokołowskiej wspólne robienie prezentu dla jednej, potrzebującej osoby daje radość większą niż otrzymanie jakiegokolwiek podarunku.
– To piękna inicjatywa, która uczy nasze dzieci wrażliwości na cierpienie i potrzeby innych. Myślę, że to działanie wniosło wiele pozytywnych emocji w ich życie i zaprocentuje w przyszłości większą wrażliwością i potrzebą pomagania innym – puentuje D. Wegner-Górzewska.
Tobiasz Buzała
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze