Stawnica potrzebuje nowej sali wiejskiej - co do tego radni są zgodni, ich wizje znacząco rozmijają się jednak na etapie rozmów o wyborze koncepcji architektonicznej obiektu. Jan Gajewski namawia, by rozbudować projekt o gabinet lekarski i remizę, jego koledzy nie godzą się na finansowe fajerwerki
Podczas marcowego zebrania wiejskiego mieszkańcy Stawnicy, nie pierwszy już raz, dyskutowali na temat projektu mającej u nich powstać, wyczekiwanej od dawna, nowej sali wiejskiej. Omawiano dwie koncepcje. Pierwszą z nich była ta przygotowana przez Andrzeja Zawistowskiego, projektanta z Okonka (w styczniu, przy okazji wyboru władz sołeckich, prezentował ją stawniczanom sołtys Eugeniusz Klóska). Kontrapunktem była dla niej koncepcja forsowana przez radnego Jana Gajewskiego. Obie różnią się od siebie znacząco. Zgodnie z tą pierwszą sala wiejska miałaby mieć postać parterowego obiektu o powierzchni użytkowej blisko 409 m². 148 m² zająć miałaby sala główna, 33 m² zaś – reprezentacyjna. W budynku miałyby się też mieścić m.in. kuchnia, zmywalnia, toalety, kotłownia i pomieszczenie gospodarcze. Elementem wyróżniającym ją spośród wszystkich świetlic zbudowanych w gminie Złotów w ostatnich latach miałby być zadaszony taras o powierzchni 46 m². Miałby – nie znaczy, że będzie, wszak koncepcja Andrzeja Zawistowskiego opracowana została jedynie w celach poglądowych. Propozycja Jana Gajewskiego była zdecydowanie dalej idąca – radny proponował, by projekt rozstał rozbudowany o gabinet lekarski oraz remizę dla miejscowej jednostki OSP. Podczas wspomnianego zebrania jego koncepcja upadła. W głosowaniu, o które wnioskował sam Jan Gajewski, mieszkańcy poparli skromniejszą propozycję (20 osób było jej przychylnych, uznanie 5 znalazła propozycja radnego, 3 zaś wstrzymały się od głosu). Wydawać by się więc mogło, że sprawa jest ""załatwiona"". Nic z tego. Temat – jak bumerang – wrócił podczas czwartkowej sesji Rady Gminy Złotów.
Jak najdalej od ściany
Przypomnijmy: sprawa budowy nowego obiektu w Stawnicy przed laty została odsunięta w czasie m.in. dlatego, że gmina nie była w stanie finansowo udźwignąć realizacji pierwotnej koncepcji, która miała postać dwupiętrowej sali. Takie zagrożenie pojawiło się i tym razem – wójt gminy Złotów Piotr Lach nie ukrywał swoich obaw o to, czy ze środków pochodzących z programu Odnowa Wsi (w kontekście budowy gmina ma zamiar o nie aplikować) uda się sfinansować zadanie w kształcie forsowanym przez Jana Gajewskiego. Argumentu, że Stawnica na nowy obiekt czekała długo, więc należy jej się coś specjalnego, nie przyjmował do wiadomości. - Gdybyśmy kierowali się tym kryterium, to Płosków musiałby zażądać Pałacu Kultury, bo od lat wiele tam nie robiliśmy – stwierdził wójt. Konieczności budowy obiektu w Stawnicy jednak nie negował. Wręcz przeciwnie. - Chcę, byśmy, gdy tylko pojawią się nabory, mieli przygotowaną koncepcję, projekt i dokumentację – powiedział Piotr Lach. Zaznaczył przy tym, że dobrze byłoby, gdyby ta opracowana dla Stawnicy miała kształt pozwalający zrealizować podobną inwestycję w Nowinach (w tej miejscowości przyszłościowo również stanąć ma nowa sala). Wójt zaapelował także o zrozumienie dla sytuacji gminy. - Nie chcę, abyśmy w pewnym momencie doszli do ściany, w efekcie czego nic nie zostanie zrobione – przestrzegł.
Licytacja
- Pod względem powierzchni Stawnica jest w gminie Złotów największą miejscowością, pod względem liczby mieszkańców – trzecią – Jan Gajewski zaczął od statystyk. Potem zwrócił uwagę, jak małą, do tego jeszcze zabytkową remizą, dysponują strażacy i poprosił kolegów radnych, by ci zastanowili się nad tym, czy faktycznie nie poszerzyć projektu o remizę i gabinet lekarski. Zwrócił przy tym uwagę, że takie przedsięwzięcie z pewnością kosztowało by gminę mniej aniżeli budowa i sali, i remizy. Czy ta faktycznie jest aż tak potrzebna? Piotr Lach przypominał, że w zebraniu, o którym była mowa, uczestniczył przedstawiciel OSP i takiej potrzeby nie zgłaszał. Absolutnie zgodzić się z nią nie chciał Adam Tomaszewski. Radny, w poprzedniej kadencji zjawiający się na sesjach wyłącznie w charakterze sołtysa, przypomniał, że kiedy budowano salę dla jego mieszkańców, o rozległych dyskusjach na temat wyboru koncepcji nie było mowy. - Sale miały być do siebie podobne pod względem kosztów – przypominał. To po pierwsze. Po drugie – w Międzybłociu warunkiem rozpoczęcia budowy nowego obiektu była sprzedaż starej sali. - Tu o podobnym scenariuszu nie słyszę – zdziwił się Adam Tomaszewski, po czym dodał, że argument całkowitego uzależniania wielkości sali od ilości mieszkańców do niego nie przemawia, bo ci nigdy nie będą z niej korzystać w komplecie. Gdyby tak było to, jak powiedział, w związku ze zwiększającą się liczbą mieszkańców jego wsi wkrótce trzeba by do sali coś dobudować. Co do gabinetu lekarskiego: - Pamiętajmy, że to ma być sala wiejska, miejsce integracji – poprosił radny. Zaapelował też, by koszty budowy sali w Stawnicy były zbliżone do tych, które gmina poniosła w związku z innymi tego typu obiektami. Adam Tomaszewski zaznaczył, że w przypadku rażącego przekroczenia wspomnianych kosztów nie zagłosuje za budową stawnickiej sali. Na podobnym stanowisku stanęła Małgorzata Podgórna-Klocek. - Budowa sali w Stawnicy już raz została odsunięta – przypomniała radna z Górznej.
Czasami jest trudno – niestety...
Jan Gajewski odparł argumenty przedmówców, przypominając, że w Stawnicy duża sala jest potrzebna, ponieważ podczas styczniowego zebrania, na którym zjawiło się ponad 120 osób, część z nich zmuszona była stać przy drzwiach wejściowych bądź na zewnątrz. - U nas też tak było – odpowiedziała Małgorzata Podgórna-Klocek, w związku z czym Jan Gajewski zapytał: - To mamy powielać takie błędy? Jego koleżanka po fachu miała w zanadrzu ripostę. - To mamy teraz u nas wybudować większą salę? W kolejnej wypowiedzi Jan Gajewski wrócił do tematu. - Wiem, że ci, którzy mają zbyt małe świetlice, nie są dzisiaj zadowoleni.
Ciut większa, ciut droższa
Dyskusję zakończył Piotr Lach. Przyznał, że sala główna musi odpowiadać liczebności wsi, zaznaczył jednak, że nie może się wymknąć z finansowych ram, które ograniczają gminę. - Może być trochę większa i trochę droższa – nawiązał do już istniejących obiektów – ale nie może pod tym względem odbiegać od nich znacząco. W kwestii gabinetu lekarskiego rozwiał nadzieje co do tego, że do Stawnicy uda się w ogóle ściągnąć lekarza. - Lepiej chyba zaszczepić dziewczynki przeciwko wirusowi brodawczaka lub częściej ściągać do nas mammobus niż budować puste gabinety – podsumował. Dyskusja, ze wskazaniem na kolejne podejście do tematu, na tym się zakończyła.
Pozostaje zastanowić się jeszcze nad jednym – czy w kontekście woli mieszkańców, wyrażonej w formie głosowania, trzeba jeszcze o czymś rozmawiać?
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze