Reklama

Palcem mówię - chcę

25/11/2012 00:00
Pawełek ma swój świat. Lubi się w nim kręcić. Pociągają go też kałuże, tylko że nie mówią. Tak jak on. Zresztą słowo autyzm ledwie wymawia jego mama

Deszczowa piosenka

Chlap, chlap. Mokre skarpety raz po raz znikają w brudnej wodzie. Ochoczo dołączają do nich spodnie, deszczówkę ściskają drobne palce. Im więcej wody, tym większa radość. Czteroletni Pawełek zachwyca się bryzgającym błotem. Nie słyszy jak przez otwarte na oścież drzwi przywołuje go mama. Śmieje się i macha rączkami. Jak ptak próbujący wzbić się ponad ziemię, ponad rzeczywistość. Skrzydeł dodaje mu każdy deszcz.

Pawełek w ogóle lubi wodę. Wannę zawłaszcza codziennie do końca, czyli do wyciągnięcia przez mamę korka. Dlatego kąpie się ostatni. I tutaj ćwiczy chlapanie.

Często rozgrzewa skrzydła na sucho. I przeraźliwie kwili. - Weź pani ucisz to dziecko. Taki duży chłop, a beczy i beczy – Angelika Sobiech słyszy to często. I jeszcze: - O, nie umie sobie dziecka wychować.

Złotowianka nie zakłada synkowi koszulki z napisem „Mam autyzm”. Nie wie, że w Olsztynie tak ubrane dzieci unikają złośliwych komentarzy.

[[reklama]]
Dziś są moje urodziny


Tych od dwóch lat Angelika Sobiech wysłuchuje regularnie: w sklepie, na chodniku, bo Pawełek lubi położyć się na płytkach i krzyczeć. Raz chce iść do przedszkola, innym razem uciszyć go może tylko pączek. Gdyby cztery lata temu ktoś powiedział matce dwójki dzieci, że jej trzeci potomek będzie okupował chodniki, nie uwierzyłaby.

10 listopada 2008 roku. Angelika Sobiech idzie pod szpitalny prysznic. Położna mówi jej, że dzisiaj na pewno nie urodzi. Pawełek widzi to inaczej – przychodzi na świat w strugach wody.
Dostaje za to notę 10 w skali Apgar.

- Fizycznie dobrze się rozwijał. Jak miał niecałe osiem miesięcy, to zaczął chodzić. Nie lubił być w chodaku, łapał się łóżka i potem się puszczał wzdłuż niego – A. Sobiech opowiada o postępach syna. Wspomina różowy wózek dla lalek, w którym wozi maluszka. – Ten, który daliśmy cioci – opisuje go ośmioletniej Julce, która pojawia się w pokoju rodziców. Córka nie pamięta, ale chętnie opowiada o Pawełku. – Jak mówię piesek, to on robi hau hau, a jak kotek, to miau – jakby w odpowiedzi chłopca słychać w pokoju obok. Nie woła mamo. Nawołuje.

[[nowa_strona]]
Słowo droższe pieniędzy


- Chłopcy zawsze później mówią – pociesza się Angelika Sobiech. Sześcioletni dziś Stasiu miał rok i dwa miesiące gdy złożył „ma-ma”, Pawełek kończy cztery lata i rzuca pojedyncze słowa. „Jeszcze” gdy chce zostać w przedszkolu, „nie” gdy coś mu się nie podoba. Najczęściej używa ręki. Czyjejś. - Brał palca i pokazywał co chce. I wtedy zgadywałeś: Paweł to chcesz? Nie. To? Nie, kiwał głową. A jak chciał właśnie to, to zaczął skakać i rączkami machać. To do dzisiaj mu zostało – słowa złotowianki ochoczo ilustruje Julka, rytmicznie podskakując i machając rękami. Pokaz przerywa wejście chłopca. Z polukrowanym rogalikiem w zębach cichutko gramoli się na kolana mamy. Po kilku kęsach odkłada ciastko na biały obrus, a słodkie policzki zbliża do dyktafonu jakby chciał zatrzymać słowa mamy i pana.

Ma w tym wprawę. Jak jej nabył Angelika Sobiech dowiaduje się w maju tego roku. W poznańskiej poradni mama opowiada psychologowi o Pawełku, a on bawi się z logopedą i pedagogiem. Jego sposób bycia w przedszkolu złożony z krzyków i płaczu obrazują filmy. Nakręcone w przedszkolu katolickim, za zgoda rodziców. – Widać tam jak Pawełek chce się bawić, a mu to nie idzie – kobieta pozwala synkowi opuścić swoje kolana.

Chłopiec wybiega, by po chwili zdobyć obrotowe krzesło Julki. Ośmiolatka bez skargi ustępuje. Świetnie dogaduje się z bratem. A że nie mówi? Powoli zaczyna. - Wczoraj jak się bawiliśmy z Pawełkiem powiedziałam: możesz szukać Pawełek. Powiedział: szukamy Julki i Stasia – dziewczynka zaraża entuzjazmem. A mama poprawia: - mówi „jukamy”. Pawełek, powiedz „szukamy” – dziecko prośbę ignoruje.

Robi co chce, jak większość ludzi z autyzmem.
[[reklama]]
Przedszkole wszystkie dzieci kocha

O swobodzie Pawełka przekonuje się koleżanka z jego grupy w przedszkolu. - Jedną dziewczynkę sobie upatrzył: to na nią herbatę z kubka wylał, to ją kopnął, to na kolano depnął – A. Sobiech pobudzenie syna tłumaczy przyjmowaniem Nootropilu. Lek usprawnia przekazywanie impulsów nerwowych w mózgu. U Pawełka - chodzenie po meblach. Efekt uboczny? W dwa dni chłopiec nadrabia zaległości w przedszkolu.

Po konsultacji z lekarzem matka odstawia specyfik.
Tydzień później mały mówi zdaniami: - Mama daj jeko.

Niestety leku przeciw pampersom nie ma. Czterolatek jest od nich uzależniony. - Jakiś czas siadał na ubikację i siku robił, ale się zatrzymał. Nie chce wejść do ubikacji w przedszkolu, kładzie się i koniec – mama nie wie co robić. Wciąż jak w kołowrotku.
[[nowa_strona]]
Kręcić każdy może

Samochód kręci się na dachu. Obok kolejny. I jeszcze jeden. Pawełek dba, by kręcenie nie ustawało. Potrafi przez godzinę bawić się w ten sposób sześcioma autami. Koło to jego konik. Gdy tańczy do muzyki, którą sam puszcza na You Tubie, podskakuje dookoła. Gdy widzi piłkę, krzyczy do grających na boisku chłopców „daj”. - Jak sobie upatrzy jeden punkt, to wkoło biega – A. Sobiech opowiada o ulubionej zabawie syna.

Inną pasją czterolatka jest komputer. Sam go włącza, bez niczyjej pomocy puszcza sobie ulubione bajki: Pocoyo, Teletubisie. Równie chętnie czyta. Do wewnątrz. Gazetę, książkę – byle ciąg literek. Alfabet jest fascynujący. – Z ruchomego alfabetu układał słowa, najpierw w języku angielskim – mówi o nim nauczycielka z przedszkola, Bożena Zaleska.

Tylko pisanie mu się opiera. Postępy są zakładnikiem zwiniętego do środka nadgarstka. Z pomocą bratu znowu przychodzi Julka: - Lubi ćwiczyć na moim raczku.

Raczek to tablica ze zwiniętymi liniami. Chłopiec jedzie po nich lewą ręką zbrojną w zmywalny pisak. Od zewnątrz do środka. Nieważne jakim kolorem. Zresztą kolory Pawełek dopiero uczy się nazywać.

[[reklama]]
Dni, których nie znamy

Jaki kolor ma Lipek? To pytanie nie pada, ale Pawełek i tak by pewnie nie odpowiedział. Lipek to chomik, jeden z kilku zwierzaków rodziny. - Mamy jeszcze kolejne siedem urodzonych! My tu mamy zoo chomików. Mama mówi, że przynieśliśmy szczury do domu – Julka przepuszcza przez palce włochatego przyjaciela. Miała być papużka, a jest stado chomików.

Życie pełne jest niespodzianek. I niewiadomych. - Myślę o przyszłości, ale nie wiem jak to będzie. Nie wiadomo co życie człowiekowi spisze – Angelika Sobiech chowa się za ścianą łez. - Może być tak, że Pawełek będzie sobie radził, może tę chorobę podleczymy, a może zostanie tak jak jest. Jak będzie miał siedem, osiem lat, to lekarze będą mi mogli więcej powiedzieć – szepcze, a potem siada z synem do ćwiczeń. Pawełek trzyma się linii.

Podobna kreska dzieli pokój, w którym mieszka chłopiec na pół. Ścianą są meble. Po jednej stronie zabawki Julki, po drugiej chłopców. Pawełek ustawia je po swojemu, Staś się denerwuje. Współlokatorzy się boczą. – Najlepiej by było żeby Pawełek miał swój kącik. Pisałam do burmistrza o mieszkanie socjalne. Powiedzieli mi, że się nie kwalifikujemy, bo za duże mieszkanie wynajmujemy, chociaż dochód mamy niski – mówi matka trójki dzieci. Kobieta nie pracuje, jej mąż zarabia w Holandii. – Wyjechał bez mojej zgody, bo mam dość takiego życia, a dzieci potrzebują ojca – wyjaśnia mama Pawełka i dodaje: - Jakbyśmy mieli mieszkanie socjalne, to więcej pieniędzy moglibyśmy przeznaczyć na rehabilitację syna, a to jest najważniejsze...

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama