Czy festyn parafialny może przyciągać tłumy? Może, czego dowodem jest minione niedzielne popołudnie w Łobżenicy. Atrakcji nie brakowało, a gwiazdą wieczoru był sam Elvis Presley
Już od wczesnego popołudnia trudno było narzekać na nudę. Dmuchane zamki, przejażdżka mini mercedesem, malowanie twarzy, konkurs plastyczny, strzelanie do tarczy bractwa kurkowego, bogaty kącik gastronomiczny czy spróbowanie swoich sił za sterami modeli RC – wszędzie kolejki. Łatwości nie sprawiało też znalezienie miejsca do tego, żeby usiąść, ławki były bowiem pozajmowane do ostatniego miejsca. Tak wielu osób w łobżenickim parku miejskim nie było już od dłuższego czasu. Dobiegającą ze sceny oprawę muzyczno–artystyczną zapewnili uczniowie Szkoły Podstawowej w Łobżenicy. W festyn zaangażował się też Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych. Uczniowie klasy wojskowej dali pokaz musztry, zaś klasa medyczna przeprowadziła szereg symulacji, prezentujących, jak właściwie udzielać pierwszej pomocy. Jeszcze ciekawiej i śmieszniej zaczęło się robić, gdy konferansjerka Magda Żakowska z bydgoskiego oddziału TVP zapowiedziała rozpoczęcie Familiady. W szranki rywalizacji stanęły rodziny Zdręka i Włazik. Z serii pytań można było poznać upodobania łobżenickich ankietowanych. Okazało się np., że najpopularniejszą w mieście zupą jest rosół, a najbardziej znanym łobżenickim księdzem jest proboszcz Karol Glesmer. Punkty przechodziły z jednej rodziny na drugą. Ze sporą przewagą zwyciężyła rodzina Zdręków, która w nagrodę pojedzie do ośrodka wypoczynkowego w Henrykowie. Kolejną atrakcją była parada motocykli łobżenickiego stowarzyszenia Krajna Motors Team, które zaprosiło też swoich jednośladowych przyjaciół z innych klubów. W paradzie do parku wjechała więc ponad setka motocykli, motorowerów, skuterów i trajek. Można było podejść, porozmawiać, usiąść na grzbiecie któregoś ze stalowych rumaków i zrobić sobie zdjęcie. Tu chętnych także nie brakowało. Nieco później w konkurencjach sprawnościowych mogli powalczyć najmłodsi uczestnicy zabawy. Na tych odważniejszych czekał konkurs karaoke. [[reklama]]
Jako że festyn co roku jest imprezą charytatywną, także i tym razem można było wesprzeć wyjazd dzieci z parafii w Bory Tucholskie, kupując los na loterii lub biorąc udział w licytacji. Prawdziwą furorę wywołał przyjazd gwiazdy wieczoru. Gdy zapowiadał ją ks. Bartek, przed scenę wjechała biała limuzyna marki lincoln. Ciemne szyby do końca skrywały pasażerów. Jako pierwszy wysiadł ks. Karol Glesmer, tuż za nim gwiazdy amerykańskiej sceny muzycznej lat 60-tych XX wieku. Mowa o Elvisie Presleyu (lub jego sobowtórze, choć my trzymamy się wersji, że Elvis nadal żyje). Ponad godzinny koncert kapeli porwał publiczność, która wdarła się nawet na scenę. Po występie można było zrobić sobie jeszcze zdjęcie z królem rocka na dachu jego limuzyny.
Gdy rozlosowane zostały nagrody, a impreza dobiegała końca, przyszedł czas na podziękowania. Te kierowane były przez ks. Karola w stronę wszystkich parafian, zwłaszcza tych, którzy rok w rok aktywnie uczestniczą w przygotowaniu festynu, ale i tych, którzy przychodzą do parku, chcą razem spędzić niedzielne popołudnie i wesprzeć tę akcję. Łobżenicka parafia jest parafianami silna.
Sz. Chwaliszewski
Więcej zdjęć z tego wydarzenia znajdziesz w galerii.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze