W dobie nowoczesności w rolnictwie ich zbiory starych urządzeń i maszyn robią ogromne wrażenie. Taką nietuzinkową kolekcją mogą się pochwalić Marian Kuś z Batorówka i Paweł Tuschik z Małego Buczka
Tuschika zbiory mają dla niego tym większą wartość, że przy niektórych egzemplarzach sam pracował. Elementy dawnych sprzętów, całe urządzenia i duże maszyny są w zasadzie w całym gospodarstwie. Część pochowana jest w budynkach, ale spora ich liczba gołym okiem widoczna jest wokół położonego pod lasem gospodarstwa. Kosiarki, kopaczki do ziemniaków, kultywatory, maszyny do siewu czy pługi – tutaj jest tego ogrom. Od najstarszych, liczących po 90, a nawet blisko 100 lat, po urządzenia z lat 60. czy 70. minionego wieku. – Większość z tych rzeczy od początku jest w naszym rodzinnym gospodarstwie. Sam miałem zaszczyt na nich pracować – mówi z sentymentem ten potężny mężczyzna. – Nasze pokolenia się na tym dorabiały – podkreśla radny-sołtys, siadając przy wiekowym siewniku do zboża. – Proszę zauważyć, że jest na drewnianych kołach. Pochodzi z lat 20. ubiegłego wieku. Pracowałem przy tej maszynie razem z ojcem jako 10-12 - letni chłopak – wspomina. Mało tego, rolnik z Małego Buczka mówi, że z niektórych urządzeń jeszcze niedawno korzystał, bo większość z nich, po drobnych remontach, wciąż byłaby przydatna w pracy. – Tej kopaczki do ziemniaków używałem w ubiegłym roku – przekonuje, pokazując na kilkudziesięcioletnie urządzenie. – Inni oddawali na złom, a ja nigdy nie mógłbym tych rzeczy wyrzucić. Na razie nie mam na to czasu, ale kiedyś planuję nieco je odnowić i odremontować – deklaruje.
Jak w muzeum
Takie zacięcie doskonale rozumie Marian Kuś, który od dzieciństwa pochłonięty jest zbieractwem. Zaczął już jako 12-latek, kiedy znalazł starą niemiecką monetę. Do dzisiaj ma zresztą ich liczną kolekcję, podobnie jak przeróżnych banknotów. Jego zbiory liczą też setki innych mniejszych i większych skarbów, a wyjątkowe miejsce zajmują wśród nich stare żelazka czy dzwonki. Pan Marian także dom stylizuje na dawne lata. W pomieszczeniach stoją stare meble, wśród których szczególne miejsce zajmuje znajdujący się w kuchni blisko stuletni kredens. Inną perełką zbiorów sołtysa Batorówka są jednak, podobnie jak u Tuschika, historyczne urządzenia przydatne do pracy w gospodarstwie i maszyny rolnicze, które namiętnie zdobywa i ratuje od zapomnienia. – W pewnym momencie zachowywałem się jak złodziej – wspomina z uśmiechem sytuacje, kiedy pojawiał się u znajomych czy nawet na podwórkach obcych sobie osób, gdzie z nawyku rozglądał się, szukając godnych do nabycia egzemplarzy. – Będąc u kogoś, lubię tak zerkać na lewo i prawo i popatrzeć, co gdzie leży – przyznaje. – Dzisiaj wiele możliwości daje też internet. Szukasz, klikasz i kupione – rozmiłowany w starociach wskazuje jednak na praktyczny symbol naszych czasów.
Będę ich straszyć
Pan Marian nie jest w stanie zliczyć wszystkich posiadanych urządzeń i maszyn, ale gdy ma wybrać jedno do pamiątkowego zdjęcia, bez wahania zajmuje miejsce przy odnowionym, ale jednak wiekowym pługu obrotowym. – Jego powstanie szacuję na przełom lat 20. i 30. minionego wieku – określa. Zdecydowaną większość zabytkowych urządzeń Kuś wytargował, uhandlował, ewentualnie otrzymał w prezencie. – Nie pali, nie pije, więc niech sobie wydaje, jeśli ma takie zainteresowanie – odpowiada małżonka, zapytana o koszty takiej pasji. – Tak naprawdę nie mam jednej najcenniejszej rzeczy, wszystkie mają dla mnie wyjątkową wartość, wszystkie są niepowtarzalne, bo dzisiaj praktycznie żadna fabryka takich maszyn już nie robi – argumentuje sołtys. Kuś ma dzieci, ale, jak przyznaje, nie podzielają jego pasji. Kto zatem przejmie kiedyś wyjątkowe zbiory? – Nie wiem, bo młodzi się nie kwapią. Żartuję sobie czasami, że jak już mnie nie będzie, to kiedyś będą mieli co sprzedawać po mnie na złom. Ale wtedy na pewno będę ich straszyć – śmieje się sołtys.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze