- Mieszkałam z nim jak żona, ale żoną nie byłam. Byłam niewolnikiem. 50 lat żyję w strachu - pani Krystyna opowiada o koszmarze, jaki zgotował jej mąż
- Nigdy nie myślałam, że będę z nim tyle lat – pani Krystyna mówi o mężu. Człowieku, któremu pół wieku temu przysięgała wierność i który dziś jest dla niej obcy. Więcej. Jest koszmarem, z którego po tylu latach małżeństwa kobieta w końcu chce się obudzić.
Życie dało jej niewiele dobrych chwil. Większość wspomnień ma kolor szary. Strach, niepohamowana złość, smutek, cierpienie, żal… to ich odcienie. Odcienie, które na dobre zabarwiły życie pani Krystyny w Boże Narodzenie 1952 roku. To wtedy poznała „jego”. Bardzo powierzchownie – 7 stycznia uzgadniano już weselne szczegóły, a w kwietniu młodzi stanęli na ślubnym kobiercu.
Miłość? Raczej wola matki, dyktowana obyczajami tamtych czasów. Szczęście? – Problemy zaczęły się od początku, jak tylko wyszłam za mąż – wspomina pani Krystyna. – Znęcał się nad nami, nade mną i nad dziećmi. Miałam z nim bardzo ciężkie życie – dodaje. Tym ciężarem, o którym kobieta mówi, miała być agresja.
- Miałam nadzieję, że...
To tylko fragment artykułu Patrycji Koplin z AL 48/2013, s. 18
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze