To znaczy, że po zmianie przepisów o organizacji podstawowej opieki zdrowotnej, czyli w domu pacjenta, nie będziemy mogły zawierać indywidualnych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia bądź z wojewodą, jeśli NFZ zostanie zlikwidowany. Będziemy musiały być zatrudnione przez lekarza, a przecież część pielęgniarek POZ (dawniej środowiskowych) na swojej działalności jest od wielu lat, niektóre od 1999 roku. W Złotowie około połowa z nas ma własną działalność.
Po zmianach pacjent nie będzie już mógł sobie wybrać pielęgniarki. To lekarz ma zatrudnić pielęgniarki i to on będzie decydować, jak i gdzie będą one pracować. W nowym układzie proponowanym przez rządzących lekarz ma być koordynatorem– będzie decydować nie tylko o pieniądzach, ale też o tym, jak i gdzie mamy pracować. Boimy się, że zamiast pracować w środowisku pacjenta będziemy robić głównie za sekretarki. Może nie u wszystkich, bo są lekarze, którzy nie wyobrażają sobie, by pielęgniarka rodzinna siedziała za biurkiem. W końcu jest ona najtańszą, a zarazem najlepszą pomocą dla pacjenta w jego domu. Nasza praca znacznie skraca hospitalizację, np. z oddziału dziecięcego dzieci są wypisywane do domu często bardzo wcześnie, bo tam są okresy, gdzie jest dużo zachorowań i nie ma gdzie tych maluchów kłaść. My przez np. kilka dni kontynuujemy przepisane im zastrzyki.
Reklama
Po co ich denerwować? Oni po prostu chcą otrzymać dobrą opiekę. Jeśli jednak zmiany wejdą w życie, to powstaną zespoły: lekarz, pielęgniarka i położna. Ministerstwo zaczęło zmiany w ochronie zdrowia od Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Wydawało mu się, że jesteśmy najsłabszym ogniwem. Że tak nie jest świadczy protest, jaki zorganizowałyśmy 29 czerwca.
I to obradował w złym kierunku. Już wtedy zaczęłyśmy działać. Pisałyśmy, gdzie się dało: do ministerstwa, zapychałyśmy skrzynki mailowe posłów, ale niewiele to dawało. Stąd ten protest. Nie zgadzamy się ze zmianami i trybem ich wprowadzenia: we wspomnianym zespole na dwadzieścia dwie osoby tylko cztery reprezentowały naszą grupę zawodową. Zmiany przegłosowali lekarze, bo tak im pasuje [[pay]] .
Reklama
Po dwunastu latach pracy na własny rachunek będę musiała znaleźć sobie szefa - to nie jest komfortowa sytuacja. Wiele dziewczyn wzięło kredyty na gabinety, a teraz mają je porzucić? Ja znam moich pacjentów, zżyłam się z nimi, a oni ze mną. I teraz ktoś przychodzi i mówi: to, co robiłaś do tej pory jest nieważne! Nic dziwnego, że dziewczyny zastanawiają się nad wyjazdem za granicę. Moja koleżanka, która jest magistrem, ukończyła kilkanaście kursów i robi właśnie specjalizację rodzinną, zatrudniła się w szpitalu i po miesiącu dostała 1400 złotych pensji. I tak sobie myśli, że może jednak wyjedzie do tej Szwajcarii...
A oni nadal uważają, że pielęgniarek mają za mało i zapraszają wykwalifikowaną i doświadczoną pielęgniarkę z Polski. Proponują darmową naukę języka, zakwaterowanie i godne wynagrodzenie.
Reklama
A będzie jeszcze gorzej, bo nie ma zbyt wielu nowych osób w zawodzie. Dziś, by zostać pielęgniarką, trzeba mieć co najmniej licencjat. Najbliższy jest w Pile. Tam też jest tablica ścieżki zawodowej z kwotami, jakie możemy zarobić w zawodzie. Nie są one oszałamiające. Nic dziwnego, że dziewczyny uczą się języków i wyjeżdżają. Polskie pielęgniarki są cenione w świecie.
Takie mamy prawo. Robię specjalizację i na ostatnich zajęciach omawialiśmy sprawę pielęgniarki, która zrobiła pacjentowi EKG, powiedziała o tym doktorowi, ale on nie spojrzał na to od razu. Pacjent miał zawał i zmarł, a pielęgniarka została skazana za to, że nie powiedziała lekarzowi o zawale i że nie miała prawa wykonywania EKG, bo nie miała kursu. Wszystko jest dobrze, dopóki nic się nie stanie.
Reklama
Dlatego może jednak lepiej być częścią zespołu, w którym szefem będzie lekarz? Zleci – to Pani wykona. Nie zleci – to nie. I sprawa czysta.
Jestem pielęgniarką samodzielną i za swoje czyny odpowiadam sama, nawet jeśli zlecenie podpisał lekarz. Ostatnie ogniwo ma najgorzej i to ja muszę sprawdzić, czy lekarz wpisał np. prawidłową dawkę. Gdybym wykonała zlecenie ze złą dawką leku byłabym za to odpowiedzialna. Między innymi dlatego nie widzę żadnych profitów ze zmiany zasad funkcjonowania POZ.
Obawiam się, że tak. Teraz jestem zadowolona z pracy i płacy. I to pomimo że NFZ daje pieniądze na jedną serię zastrzyków dla pacjenta na 20 lat. To proste: zastrzyk domięśniowy kosztuje około 30 zł, to tyle, ile daje fundusz na pacjenta rocznie. Proszę sobie wyobrazić serię dziesięciu zastrzyków dwa razy dziennie...
ReklamaDlatego my musimy mieć pacjentów bardzo dużo, żeby zarobić, a przecież musimy opłacić składki, księgowego, informatyka. To nie jest lekki chleb, ale ja lubię swoją pracę, choć od tych dwunastu lat nie byłam na normalnym urlopie.
Ostatnio pracowałam za koleżankę, która pojechała na ślub córki. Dała mi swój telefon, więc przez osiem dni miałam na głowie ponad 5 tys. pacjentów. Potem może ona weźmie moich podopiecznych...
Tak to działa. Teoretycznie pracuję od 8 do 18, ale w praktyce odbieram telefony o różnych porach, także w dni świąteczne i weekendy.
Reklama
I tego się obawiamy. Pacjenci nie mogą zostać bez opieki. Jest, co prawda, opieka wieczorna i świąteczna w szpitalu, ale to nie wystarcza.
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zwróćmy uwagę na jedną bardzo ważną rzecz: zabiorą nam PRAWO WYBORU. Nie będziemy już mieli możliwości wybrania pielęgniarki środowiskowej i położnej, która według naszych opinii i informacji będzie najlepsza- czyli np. będzie mieć odpowiednią wiedze, kursy, nastawienie do pacjenta. Zostanie Wam NARZUCONE PRAWO do KONKRETNEJ pielęgniarki i położnej. Jak dostaniecie Panią Iksińską, która ostatni kurs robiła 20 lat temu to wtedy będzie płacz. Wystarczy porozmawiać z matkami jak cenią sobie WYBRANĄ PRZEZ SIEBIE pielęgniarkę, która opiekuje się ich dziećmi czy tez WYBRANĄ PRZEZ SIEBIE położną, która odpowiednio przygotowuje kobiety do bycia mamą. Ja osobiście nie wyobrażam sobie tego, aby zabrano mi PRAWO WOLNEGO WYBORU.
"Pielęgniarka z powołania"- śmiechu warte. Ty "pacjent", "powołaniem" to ty se zupy nagotuj.
Powiedz to tym wszystkim chorym ,niepełnosprawnym i samotnym w domach których codziennie odwiedzamy.Łatwo się śmiać kiedy jest się zdrowym.Oni wiedzą jak się skontaktować z pielęgniarką rodzinną.Pudełka mają chorych zabezpieczyć i pomóc w szybkiej interwencji pogotowia.
Ale na oddziałach jest ciężka praca i się pielęgniarkom należy
Miałem analogiczny przypadek. Jak mieszkaliśmy w mieście to nie było problemu. Ale kiedy mieszkaliśmy przez moment na wsi to powiedzieli nam, że trzeba z własnej kieszeni do tego co daje pielęgniarce NFZ bo w przeciwnym razie żadna z nich się nie zgodzi przyjąć zlecenie na zastrzyki dla dziecka
Pielęgniarki! Bardzo dobrze- zacznijcie walczyć o swoje, bo najzwyczajniej w świecie Wam sie to należy! Niestety nasi politycy wolą dac sobie podwyżki niż innym grupom zawodowym!
Wydawanie pieniędzy na pielęgniarki środowiskowe to pomyłka. Komu one służą. Gdzie one pracują. Nie ma z nimi żadnego kontaktu. Teraz myślą, że pudełka życia rozwiążą ich problemy. Śmiechu warte. Walczą tylko o kasę!!!.
Prawie miesiąc temu Chirurgia. Część personelu super, nie pytałem o imiona, ale np. krótko wysoko podcięta blondynka, brunetka w białych spodniach i okularach, super-ekstra kobitki, sama przyjemność być pod opieką takich. Inne np. na zwrócona uwagę że należałoby zmienić brudną pościel po płynach pooperacyjnych stwierdziły ,,to nic takiego, może być"". Jest jak widać różnie, więc nie ma co się obrażać.
no cos ty. lepiej bredzic w internetach. "pielegniarka kazala zmienic posciel"... ludzie, jak juz klamiecie to robcie to tak zeby bylo chociaz troche wiarygodne. a dla tych ktorzy wierza w takie bzdury ratunku juz nie ma.
Bo właśnie dzisiaj pielęgniarka kazała mi zmienić pościel … jak chce czystą. W…lem się i poszedłem na skargę do lekarza.
To juz jest.smiechu warte zeby kazali pacjentowi zmieniac posciel ... nic tylko pisz skarge bo to co oni robia w tym szpitalu z ludzmi to juz przechodzi ludzkie pojecie .....
No wlasnie nie pacjent ? Pozatym lezalem na tym wspanialym oddziale wewnetrznym
Na jakim oddziale kazała Ci pielęgniarka zmienić sobie samemu pościel ?? Ta pielęgniarka ma nazwisko , należało zgłosić ten incydent pielęgniarce oddziałowej albo ordynatorowi i po sprawie. Najlepiej wszyscy mówią , że pielęgniarka to , pielęgniarka tamto i lekarz to i tamto !! Jest jedno wyjście mniej gadania a więcej pracy. Trzeba wziąć długopis do ręki i napisać skargę do dyrekcji szpitala i NFZ i po sprawie. Nie wszystkich możemy mierzyć jedna miarą , zawsze znajdzie się jakaś czarna owca . Tak jest wszędzie. Mylę się ?? Chyba nie.....
Przepraszam bardzo, pacjent psychiatryka to już nie pacjent ?
Dziś mało pielęgniarek z powołania, wiecznie naburmuszone, opryskliwe, na oddziale dziciecym zadna nie zainteresuje sie pacjentem, na chirurgii porażka, czułam wstyd kiedy pielęgniara z pretensją kazała mi zmienic posciel, po operacji.
to moze porozmawiaj z kilkoma pielegniarkami i pacjentami, co? z tego co widze to swoja mierną teorie oparles/oparlas na wypowiedzi (o ile to co napisales/napisalas to w ogole prawda) babeczki ktora wstydzi sie zawodu w ktorym pracuje. wiarygodnosc=0.
zakladam ze pacjent psychiatryka
Prawda jest taka że pielęgniarki walczą o swoje (i TYLKO O SWOJE) a nie o dobro pacjentów. Wiedzą, że jak trafią "pod" lekarzy to skończy się sielanka bo oni płacić za siedzenie na stołku i pyskówki do pacjentów nie będą. Rozmawiałem z pół roku temu ze znajomą pielęgniarką (starsza, ok 45-50lat) i ona wprost powiedziała że jest jej wstyd i odcina się od środowiska pielęgniarek (jeśli chodzi o stosunek do pacjenta), oczywiście są wyjątki :). Stwierdziła, że te starsze to niestety pozostałość po czasach komunizmu i zostało im podejście do wszystkiego jak z tamtych czasów i póki one nadal pracują to dobrze nie będzie bo uczą młode pielęgniarki takiego samego gnojenia pacjentów. Niestety musi nastąpić całkowita wymiana pokoleniowa w szpitalach/przychodniach - wtedy zmieni się podejście pielęgniarek do ludzi.
Wiecznie tylko narzekaja .......a o innych pracownikach sluzby zdrowia sie nie mowi tylko pielegniarki ... wystarczy trafic do zlotowskiego szpitala to ie przekonac mozna jakie ,,uczynne,, i ,,mile,,
mieszkam ponad 10km od swojego rodzinnego i pielęgniarki i za to żeby przyjechała i dała zastrzyk dziecku to muszę zapłacić a tak nie powinno być !!!!
Moim zdaniem praca pielęgniarek jest w naszym kraju bardzo niedoceniona. Ich praca jest bardzo ważna do tego, aby chorzy mogli szybko powrócić do zdrowia (np. wizyty domowe - w mojej rodzinie przychodzi Pani, która wykonuje- zastrzyki w domu, opatrunki i badanie ciśnienia) Niestety my Polacy doceniamy coś dopiero wtedy, kiedy jesteśmy na coś skazani (choroba w domu- np.zastrzyki). Poczekajmy na starość wtedy wizyty pielęgniarek będziemy doceniać... a nie przepraszam- nie będzie miał kto nas odwiedzać, bo wszystkie wyjadą pracować za granicę za godną stawkę.
Nie bójcie sie Siostrzyczki,że bedziecie sekretarkami Lekarzy bo Lekarz,każdy jest samodzielny i pisze sam recepty na komputerze i ma wizyty domowe. Natomiast,to że pacjent spisuje Umowę z NFZ na pomoc pielegniarki środowiskowej to jest paranoja. Nie znamy nawet osobiście od kilku lat pielęgniarki środowiskowej a pielęgniarki biorą pieniadze!! Za co ? Widzę ,że do chorych przychodza opiekunki z Opieki (Mops) i raz przypadkowo widziałam jak pielęgniarka środowiskowa poszła do chorego dziecka dać mu zastrzyk. pielęgniarki powinny tak pracować( jak np.Policja),że dzwoni się do pokoju pielęgniarek,z prośbą aby przyjechała dać dziecku zastrzyk bo chore i ma gorączkę,więc przyjeżdża daje zastrzyk i wraca tam do pracy. Moim zdaniem musi być zmiana bo tak nie może być.
Zwróćmy uwagę na jedną bardzo ważną rzecz: zabiorą nam PRAWO WYBORU. Nie będziemy już mieli możliwości wybrania pielęgniarki środowiskowej i położnej, która według naszych opinii i informacji będzie najlepsza- czyli np. będzie mieć odpowiednią wiedze, kursy, nastawienie do pacjenta. Zostanie Wam NARZUCONE PRAWO do KONKRETNEJ pielęgniarki i położnej. Jak dostaniecie Panią Iksińską, która ostatni kurs robiła 20 lat temu to wtedy będzie płacz. Wystarczy porozmawiać z matkami jak cenią sobie WYBRANĄ PRZEZ SIEBIE pielęgniarkę, która opiekuje się ich dziećmi czy tez WYBRANĄ PRZEZ SIEBIE położną, która odpowiednio przygotowuje kobiety do bycia mamą. Ja osobiście nie wyobrażam sobie tego, aby zabrano mi PRAWO WOLNEGO WYBORU.
"Pielęgniarka z powołania"- śmiechu warte. Ty "pacjent", "powołaniem" to ty se zupy nagotuj.
Powiedz to tym wszystkim chorym ,niepełnosprawnym i samotnym w domach których codziennie odwiedzamy.Łatwo się śmiać kiedy jest się zdrowym.Oni wiedzą jak się skontaktować z pielęgniarką rodzinną.Pudełka mają chorych zabezpieczyć i pomóc w szybkiej interwencji pogotowia.