Reklama

Pierwsze rynny zadymiły

15/07/2015 00:00
Rozpoczęte przy użyciu zadymiarki kontrole KZUP dały pierwsze efekty. Do zeszłego tygodnia w obrębie ulicy Bydgoskiej w Krajence stwierdzono trzy nielegalne podłączenia deszczówki do sieci kanalizacyjnej

O tym, że Komunalny Zakład Użyteczności Publicznej w Krajence wzbogacił się o zadymiarkę pisaliśmy w nr 21 „AL”. Przypomnijmy, że zakup był spowodowany obserwacją dużego napływu wody do oczyszczalni ścieków w momencie, gdy występowały silne opady deszczu. - Sądzimy, że dzieje się tak dlatego, że niektórzy z mieszkańców gminy wody opadowe odprowadzają do sieci kanalizacji sanitarnej, a to nie powinno mieć miejsca – mówił wówczas Stanisław Zamorski, dyrektor KZUP. Problem jest o tyle poważny, że gwałtowny napływ wody sprawia, że urządzenia zainstalowane w oczyszczalni muszą pracować na pełnych obrotach, generując koszty w postaci zużytej nadmiernie energii elektrycznej. Same też ulegają szybszemu zużyciu. Kolejna rzecz to wypłukiwanie z osadników bakterii tlenowych, które są niezbędne w procesie oczyszczania. To wszystko bezpośrednio przekłada się później na ceny w momencie ustalania taryf za oczyszczanie ścieków.

W pierwszych dniach

Kontrole z użyciem zadymiarki rozpoczęły się 8 czerwca od ulic Brzozowej, Różanej, Kwiatowej i Sosnowej w Krajence. - Do zeszłego tygodnia w pierwszych dniach w trzech przypadkach stwierdziliśmy nielegalne podłączenia rynien do sieci kanalizacyjnej. Na miejsce został wezwany strażnik miejski, sporządziliśmy protokół kontroli, wystawiliśmy wezwanie do usunięcia przyłącza, jest też dokumentacja zdjęciowa – mówi Stanisław Zamorski. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami dym zaczął się wydobywać przez rynny. - Ludzie reagują różnie. Na te trzy przypadki dwóch właścicieli posesji nie było akurat w domu. Jeden z nich zadzwonił później i podziękował za przekazaną informację, zobowiązując się do usunięcia podłączenia w wyznaczonym, dwutygodniowym, terminie. Trzeci natomiast próbował nam wmówić, że to jest absolutnie niemożliwe i że wina leży po naszej stronie, bo pewnie rury są uszkodzone. Takiej możliwości nie ma – stwierdza dyrektor KZUP. Dodaje też, że kontrole nie mają na celu karania od razu. Każdy zyskuje szansę, by w ciągu dwóch tygodni odłączyć nielegalne przyłącza. Później następuje ponowna kontrola. - Prawo przewiduje nałożenie kary nawet do 5000 złotych, aż tak surowi nie będziemy, ustalając mandaty na poziomie raczej 500 zł, chyba że ktoś naprawdę będzie szedł w zaparte. Kara to ostateczność z naszej strony. Wyrażając dobrą wolę liczymy na to, że mieszkańcy także się nią wykażą – mówi St. Zamorski. Dalsze kontrole mają nastąpić w rejonie ulic Witosa i V Dzielnicy. Po mieście kontrolowane mają być też wsie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości