O tym, że Komunalny Zakład Użyteczności Publicznej w Krajence wzbogacił się o zadymiarkę pisaliśmy w nr 21 „AL”. Przypomnijmy, że zakup był spowodowany obserwacją dużego napływu wody do oczyszczalni ścieków w momencie, gdy występowały silne opady deszczu. - Sądzimy, że dzieje się tak dlatego, że niektórzy z mieszkańców gminy wody opadowe odprowadzają do sieci kanalizacji sanitarnej, a to nie powinno mieć miejsca – mówił wówczas Stanisław Zamorski, dyrektor KZUP. Problem jest o tyle poważny, że gwałtowny napływ wody sprawia, że urządzenia zainstalowane w oczyszczalni muszą pracować na pełnych obrotach, generując koszty w postaci zużytej nadmiernie energii elektrycznej. Same też ulegają szybszemu zużyciu. Kolejna rzecz to wypłukiwanie z osadników bakterii tlenowych, które są niezbędne w procesie oczyszczania. To wszystko bezpośrednio przekłada się później na ceny w momencie ustalania taryf za oczyszczanie ścieków.
Kontrole z użyciem zadymiarki rozpoczęły się 8 czerwca od ulic Brzozowej, Różanej, Kwiatowej i Sosnowej w Krajence. - Do zeszłego tygodnia w pierwszych dniach w trzech przypadkach stwierdziliśmy nielegalne podłączenia rynien do sieci kanalizacyjnej. Na miejsce został wezwany strażnik miejski, sporządziliśmy protokół kontroli, wystawiliśmy wezwanie do usunięcia przyłącza, jest też dokumentacja zdjęciowa – mówi Stanisław Zamorski. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami dym zaczął się wydobywać przez rynny. - Ludzie reagują różnie. Na te trzy przypadki dwóch właścicieli posesji nie było akurat w domu. Jeden z nich zadzwonił później i podziękował za przekazaną informację, zobowiązując się do usunięcia podłączenia w wyznaczonym, dwutygodniowym, terminie. Trzeci natomiast próbował nam wmówić, że to jest absolutnie niemożliwe i że wina leży po naszej stronie, bo pewnie rury są uszkodzone. Takiej możliwości nie ma – stwierdza dyrektor KZUP. Dodaje też, że kontrole nie mają na celu karania od razu. Każdy zyskuje szansę, by w ciągu dwóch tygodni odłączyć nielegalne przyłącza. Później następuje ponowna kontrola. - Prawo przewiduje nałożenie kary nawet do 5000 złotych, aż tak surowi nie będziemy, ustalając mandaty na poziomie raczej 500 zł, chyba że ktoś naprawdę będzie szedł w zaparte. Kara to ostateczność z naszej strony. Wyrażając dobrą wolę liczymy na to, że mieszkańcy także się nią wykażą – mówi St. Zamorski. Dalsze kontrole mają nastąpić w rejonie ulic Witosa i V Dzielnicy. Po mieście kontrolowane mają być też wsie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze