W zakończonym niedawno sezonie letnim opanowały one złotowskie kąpieliska. Jest propozycja, aby rozwiązać problem, który może powracać w przyszłości
Przez znaczną część sezonu kąpieliska Jeziora Zaleskiego były nieczynne. Sinice występowały zarówno przy plażach na Wioślarskiej, jak i Jeziornej. Czasami jednocześnie. W ostatnich dniach sezonu do naszej redakcji dzwonił jeden z mieszkańców miasta.
– Woda jest czysta, klarowna, na głębokości metra widzę stopy, a czerwona flaga wciąż wisi. Czy ktoś to w ogóle kontroluje? Ta flaga nie powinna w tym momencie wisieć, tutaj nie ma żadnych sinic. Przecież plaże były zamknięte przez pół wakacji. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ktoś będzie tego pilnować – stwierdził.
– Rzeczywiście tegoroczna sytuacja na obu plażach wyglądała pod tym względem nieciekawie – Monika Skowrońska z Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Złotowie wylicza, że na każdym z kąpielisk woda była badana dziesięciokrotnie.
– Cztery badania były obligatoryjne, robione przez nas i organizatora kąpielisk, czyli miasto. Za każdym razem woda spełniała wymagania rozporządzenia – podkreśla, że były to badania laboratoryjne.
– Kolejne dotyczyły już sinic, z którymi w międzyczasie cyklicznie występował problem. Te badania są proste w przeprowadzeniu. Występowanie sinic stwierdza się po prostu po wzrokowej obserwacji wody – opisuje.
Czy mogło dojść do sytuacji, że woda była zdatna do kąpieli, a mimo to wisiała czerwona flaga?
– O tym, że coś dzieje się z wodą, informuje nas organizator kąpielisk. Jedziemy, oceniamy, jeśli jest potrzeba, wydajemy komunikat o zakazie kąpieli. Gdy organizator uważa, że woda jest w lepszym stanie, ponownie jedziemy na miejsce. Jeżeli jest czysta, dopuszczamy możliwość kąpieli. Jeśli coś się jednak jeszcze nie podoba, wolimy na jeden dzień pozostawić zakaz. Dlatego, że sinice wytwarzają toksyny. Ten jeden dzień nie zrobi wielkiej różnicy i lepiej przeczekać, niż dopuścić do sytuacji, że ktoś poparzy się toksynami.
Monika Skowrońksa przyznaje, że od wielu lat jest to pierwszy rok, kiedy na złotowskich kąpieliskach był taki problem z występowaniem sinic. Jaka mogła być tego przyczyna? – Wpływ mogły mieć zarówno upały, jak i spływające z pól nawozy. Tak czy inaczej do wody dostawało się coś, czym sinice mogły się żywić. Przy Jeziorze Zaleskim są pola, stąd przypuszczenie. W nawozach jest azot, którym żywią się sinice – snuje M. Skowrońska. Podkreśla jednak, że to nie Sanepid jest od ustalania przyczyn.
– Do tego zobowiązany jest organizator, dlatego wysłałyśmy pismo do Złotowskiego Centrum Aktywności Społecznej, ażeby ustalono przyczyny i podjęto działania, żeby w przyszłym roku sytuacja się nie powtarzała.
Jakub Pieniążkowski ze ZCAS–u, jednocześnie radny Rady Miejskiej Złotowa, przyznaje, że w instytucji, w której pracuje za najbardziej prawdopodobną przyczyną pogarszania się jakości wody na kąpieliskach uznano warunki atmosferyczne panujące w tym okresie.
– Utrzymujące się w dłuższych okresach upały, przekraczające nawet 40 °C oraz brak natlenienia wody, mogły spowodować powstanie warunków sprzyjających zakwitowi sinic. Obecnie zmieniający się klimat, skutkujący falami niespotykanych do tej pory upałów, negatywnie oddziałuje na procesy zachodzące w wodzie, pogarszając tym samym jakość wody w akwenach – podkreśla.
Podczas ostatniej sesji rady miejskiej J. Pieniążkowski złożył wniosek, aby w przyszłym roku miasto rozważyło możliwość napowietrzania wody, co miałoby przełożyć się na poprawę jej jakości. Mówił zarówno o możliwości montażu urządzenia, jak i wynajęcia firmy, która mogłaby przeprowadzać takie zabiegi. Trudno określić, jakie będzie stanowisko władz miasta na tę propozycję. Padła jednak informacja, że takie działania byłyby kosztowne. Wspomniano nawet o kwocie ponad dwustu tysięcy złotych.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A czy ruch motorowodny nie poprawia napowietrzenia???
Proponuję przeprowadzić napowietrzanie z budżetu obywatelskiego zamiast wydawać grube pieniądze na kwiatkowy znak Rodła. Mieszkańcy na tym zyskają jak i natura.
A czemu tak się stało. Wstawiono znak zakaz ruchu w okolicy plaż na motorówkach i skuterach. I nagle w tym roku sinice. w tamtym roku nie było problemu.Motorówki i skutery robiły ruch wody co za tym idzie napowietrzały ją w niedużym stopniu ale to robiły.
To już przechodzi ludzkie granice. Jezioro było, pola były, woda była ale takich posiedzeń nie było. Sinice widoczne ludzkim wzrokiem a czy to nie przyczyną zanieczyszczeń właśnie sprzętem motorowodnym. Przecież to co pływa po powierzchni jeziora Zaleskiego każdy laik rozpozna z pozycji kajaku czy łódki. Degradacja jeziora nastąpiła po wydaniu zgody na pływający sprzęt motorowodny który stopniowo niszczy system eko wodny. To w TVN od kilku miesięcy trąbią że Wisła sama oczyści się z odchodów i nie ma problemu tak i u nas całe lato walczy się z nieczystościami jeziora i teraz mówi że napowietrzanie je oczyści. Większego bajania nie można sobie wyobrazić.
Zaleskie to wielki zbiornik ponawozowy z pól. Ta zielona woda to od nawozów. Nie chodzi tu o napowietrzenie a raczej przefiltrowanie wody od substancji które nazbyt narzyźniają wode,szczególnie w upały zakwitaja przeróżne glony. Woda powinna byc filtrowana. I ten stan rzeczy mogły by zmienic urządzenia filtrujące na jeziorze ale działające przez cały rok. Jest to badzo kosztowne. Jezioro jest na tyle duze i głebokie ,ze natleniać wody nie trzeba nawet w najwieksze upały. To człowiek spowodował,ze woda jest zielona i przeżyźniona zbyt dużo azotu i fosforu jest w wodzie. Ludzie kąpią się w chemi. Niestety ale taka prawda.
Te parę ludzi kąpiących się nie ma żadnego wpływu na zieloną wodę. Kiedy plaża była z prawdziwego zdarzenia, kampingi mosty o łącznej długości 300m a ludzi dorosłych i dzieci w bród nigdy nie było takich kłopotów. To co się obecnie dzieje to wynik całej gospodarki wodnej w gminie mieście. Praktycznie jest trzcina, woda, gnój i hałas. Wprowadzenie motorówek dobiło jezioro Zaleskie. Tego z czym mamy do czynienia na Jeziornej trudno nazwać plaża dla 20tys miasta i nie wiem nad czym tu się rozczulać. Zamknąć jezioro na parę lat doprowadzić gospodarkę wodną do prawidłowego stanu i będzie dobrze. To że woda kwitnie to normalny cykl pory roku i pogody a do myślenia nad tym za publiczne pieniądze nie potrzeba żadnych filozofów.
Morze też będziecie oczyszczać...z. g....na.?
Trzeba zbadać co jest na polach obok jeziora. To klucz.
A czy ruch motorowodny nie poprawia napowietrzenia???
Proponuję przeprowadzić napowietrzanie z budżetu obywatelskiego zamiast wydawać grube pieniądze na kwiatkowy znak Rodła. Mieszkańcy na tym zyskają jak i natura.
A czemu tak się stało. Wstawiono znak zakaz ruchu w okolicy plaż na motorówkach i skuterach. I nagle w tym roku sinice. w tamtym roku nie było problemu.Motorówki i skutery robiły ruch wody co za tym idzie napowietrzały ją w niedużym stopniu ale to robiły.