Anna Zdrenka założyła fundację Vox Animals. – Naszym głównym celem jest propagowanie akcji „Kastrujemy Bezdomność” – podkreśla. Zachęca by do jej działalności na rzecz braci mniejszych dołączyli ludzie dobrej woli
Spotykamy się w budynku starej szkoły w Śmiardowie Krajeńskim, gdzie swój dom znalazło sześć psów i osiem kotów. W większości są to zwierzęta po przejściach. To miejsce, pełne przestrzeni wybrała Pani by stworzyć im tu azyl?
To miał być dom wielopokoleniowy, jednak życie napisało ten scenariusz inaczej i mieszkamy w nim tylko we dwójkę. Cztery lata temu przeprowadziliśmy się z Nowin do Śmiardowa Krajeńskiego. Wówczas mieliśmy tylko jednego psa, rocznego owczarka niemieckiego o imieniu Masza, który jest z nami do dzisiaj. Były też dwa trzymiesięczne koty. Następny pies, Nero trafił do nas niedługo później, gdy sąsiad sprzedał swoją posesję. Nie zabrał przy tym psa. Ten puszczony luzem błąkał się po wsi. Przychodził pod naszą bramę, któregoś razu dałam mu coś do jedzenia i tak już został. Kolejne psy wzięliśmy z przytuliska w Wąsoszkach i ze schroniska w Złotowie. Były to psy o najmniejszych, właściwie zerowych szansach adopcyjnych. Dla przykładu Juruś nie widzi i nie słyszy, dosłownie obija się o wszystko. Pinio nie ma tylnej łapki. Kropuś przez bardzo długi czas nie dał się pogłaskać. Ciągle chodzi wystraszony, kuli się na każdy mimowolny gest ręki podniesionej w górę, co znaczy, że musiał być bity. Po dwóch latach przestał się bać łapki na muchy. Mały to największy pies, który też gdzieś u kogoś swoje wycierpiał, bo za jego gabarytami nie kryje się mocny charakter. Jeżeli chodzi o koty, to one również nie miały wcześniej lekko. Mrówka znaleźliśmy pod marketem budowlanym. Następne trzy koty trafiły do nas za sprawą innej fundacji na rekonwalescencję. Kolejne ze zgłoszenia z Krajenki. Ktoś rozjechał dziko żyjącą matkę trojga kociąt. Dwóm z nich znaleźliśmy dom, jeden został u nas. Nie zakładam tu schroniska, jednak nawet gdyby ten dom był mniejszy, pewnie miałabym w nim tyle samo zwierząt.
Co zatem skłoniło Panią, do tego, by przyjmować kolejne zwierzęta pod swój dach? Tym bardziej te chore, które wymagają specjalnej opieki?
Myślę, że ta potrzeba pojawiła się po przejściu przeze mnie choroby nowotworowej. Takie doświadczenia bardzo zmieniają hierarchię wartości w życiu i pogląd na wiele kwestii. Chciałam coś zrobić, przyczynić się do czegoś, pomóc. Tym bardziej, że jest tyle porzuconych, chorych zwierząt, którym niewielu chce pomóc. Czy one, tak pokrzywdzone w swoim życiu nie zasługują już na nic?
Dlatego postanowiła Pani założyć fundację?
Byłam już pewna, że chcę działać na rzecz zwierząt. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to było założenie stowarzyszenia. Jednak, by ono powstało potrzeba siedem osób. Niestety pomimo pierwotnego zapału kilku osób, finalnie nie znalazłam takiego grona chętnych do współpracy. Fundację mogłam powołać jednoosobowo, choć nie było to ani proste, ani szybkie, ani tanie. Chociaż tu warto nadmienić, że gdy podczas kompletowania fundacyjnej dokumentacji pani notariusz dowiedziała się, komu fundacja będzie pomagała zrzekła się swego wynagrodzenia. Podobnie było w przypadku agencji reklamowej, która wykonała pieczątkę, banner i uruchomiła nam stronę internetową. Dziękuję im za to dobre serce. A dlaczego to zrobiłam? Z pewnością nie z chęci zysku, bowiem Fundacja nie prowadzi działalności gospodarczej. Wiele instytucji, urzędów, czy firm poważniej traktuje fundacje niż pojedyncze, „zwykłe” osoby. Poza tym mają większe możliwości wspierania fundacji. Dla przykładu przekazanie karmy, leków, środków czystości, może być z fiskalnego punktu widzenia ich kosztem, który mogą odliczyć. Fundacja inaczej może być też postrzegana przez władze np. samorządowe. Fundacja może sięgać po dofinansowania na swoje projekty. Nazwa Vox Animals oznacza „Głosem Zwierząt”, co obrazuje cel, który mi przyświeca, tj. praca na rzecz zwierząt, zwłaszcza tych dotkniętych bezdomnością i cierpieniem.
Jakie problemy, jeżeli chodzi o opiekę nad bezdomnymi zwierzętami dostrzega Pani na terenie gminy Krajenka?
Chciałabym zwrócić uwagę na kwotę, jaką przeznaczamy z budżetu na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. W 2018 roku było to blisko 39 tys. złotych. Pozwoliło to na roczne utrzymanie trzynastu psów w schronisku z którym podpisana jest umowa. Czy ktoś sprawdzał, czy te psy faktycznie tam są, czy jeszcze żyją? Drobna część tej kwoty miała być wydatkowana na zakup karmy, jednak nie mam informacji by była ona zakupiona. Kolejny problem to zapanowanie nad populacją bezdomnych zwierząt. Gmina Krajenka ma szansę wziąć udział w akcji „Kastracji Bezdomności”, którą propaguję i będę forsować. Są przykłady na to, że taka akcja, stosowana w ciągu trzech lat zmniejszyła populację bezdomnych zwierząt o połowę. Jest wreszcie szansa, aby całą „brudną” robotę wykonał ktoś inny. Reprezentując Fundację Vox Animals jestem w stanie zorganizować całą logistykę. Od urzędu oczekuję, tylko i aż, wkładu finansowego na te zabiegi. Jeśli nie ma pieniędzy przeznaczonych w budżecie na ten cel, to znowu nic nie zrobimy. Dlatego też, w imieniu tych, co głosu nie mają, proszę radnych gminy Krajenka, aby złożyli wniosek o zabezpieczenie w budżecie 2019 środków na finansowanie zabiegów kastracji, znakowania czy edukacji w kwocie np. 5000 zł. Ze strony Fundacji zobowiązuję się do wyłożenia podobnej kwoty. Kolejny problem to przekonanie ludzi do działania na rzecz zwierząt. Chociaż staram się w pojedynkę zmieniać ten świat naszych braci mniejszych, to jednak sama nie jestem w stanie zrobić zbyt wiele. Wiem, że jest więcej osób, które pomagają zwierzętom i do nich głównie kieruję swój apel: razem możemy więcej! Dla przykładu w ubiegłym tygodniu odebrałam karmę dla kotów ze zbiórki, którą zorganizowała młodzież z trzeciej klasy gimnazjum z Białośliwia. Dlatego też zapraszam do przyłączenia się w szeregi Fundacji Vox Animals, jestem otwarta na współpracę. To nic nie kosztuje. Nie wiąże się też z tym, że nagle trzeba będzie stworzyć dom dla tych zwierząt. Czasem wystarczy wsparcie dobrą radą, swoimi talentami, np. informatycznymi, by nasza strona była jeszcze lepsza, rozpowszechnianiem i przekazywaniem informacji gdzie są bezdomne zwierzęta oraz jak im pomóc np. znajdując nowy dom. Moim marzeniem jest prowadzenie edukacji nt. dbania o zwierzęta, tego jak je traktować, uświadamianie, że to nie jest zabawka już od przedszkola. Wielu dorosłym też by się to przydało. Nie jestem zdania, że każdy pies powinien leżeć na domowej kanapie. Niech jednak właściciele czworonogów czytających to odpowiedzą sobie na kilka pytań. Czy Wasz pies żyje w kojcu, czy na łańcuchu? Jeżeli na łańcuchu, to czy ma on długość przynajmniej trzech metrów? Czy jego obroża wykonana jest ze skóry? Czy w budzie znalazła się słoma na zimę? Czy pies ma zawsze jedzenie i wodę? W przypadku tej drugiej – jak go traktuję? Nie raz słyszałam o przypadkach gdzie właściciel twierdził, że pies celowo wylał wodę, zrobił to na złość to drugiej, do następnego dnia nie dostanie. Chciałabym zwrócić uwagę, że pies nie robi niczego na złość. To domena nas, ludzi. Skoro wylał wodę, widocznie była źle ustawiona, w złym naczyniu. Myślmy tymi kategoriami. Idąc z postępem nie podawajmy im zepsutego jedzenia sprzed kilku dni. Zwierzęta też cierpią z powodu chorób cywilizacyjnych, takich jak np. nowotwory. Jeszcze raz wrócę do tematu kastracji. Oprócz zahamowania rozmnażania, ma ona także działanie profilaktyczne: zwierzęta nie zachorują na ropomacicze, nie będą miały guzów listwy mlecznej, ani raka jąder, czy prostaty. Złe odżywianie nie pomaga im ustrzec się od tego typu przypadłości. Jestem też przeciwniczką tzw. podwójnych standardów. Chodzi o przykład gdzie mamy psa– domownika, pupila, którego traktujemy godnie i drugiego – stróża żyjącego na podwórzu, spełniającego funkcję „żywego alarmu” który często nie jest nawet nakarmiony, pogłaskany, czy wyprowadzony na spacer. Ponad to wszystko liczę na to, że strażnik miejski zwraca uwagę na przypadki złego traktowania zwierząt. Chciałabym, by tego typu spraw nie bagatelizowała Policja.
Czy Pani zdaniem opór u niektórych osób, przed adoptowaniem psa ze schroniska może wynikać z tego, że zwierze będzie miało już swoje nawyki, że nie da się go wychować, tak jak np. mając psa od szczeniaka?
To nie jest tak. Biorąc pod swój dach szczeniaka też nie wiemy jaki będzie miał charakter, dopiero pracując z nim osiągamy oczekiwane efekty. W przypadku zwierząt ze schroniska jest podobnie, wymaga to jednak więcej cierpliwości. Przykładem na to, że wyuczenie np. psa pewnych zachowań jest możliwe niech będzie mieszkający u nas Juruś. Pies po ośmiu latach spędzonych w schronisku nauczył się załatwiać swoje sprawy związane z czystością w ogrodzie przy domu. Jeszcze raz chciałabym więc podkreślić – nie odrzucajmy pomysłu adopcji porzuconych zwierząt, np. tych ze schroniska. Choć wymagają szczególnej opieki potrafią być bardzo wdzięczne za to, że być może po raz pierwszy w swoim życiu znalazły kochających je ludzi i swój dom.
Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Po pierwsze pomagać LUDZIOM.Niech się Pani rozejrzy czy ktoś z ludzi nie potrzebuje pomocy. Założyła Fundację bo to łatwy sposób aby ze Starostwa i z Gminy dostawać duze pieniądze. Nikt jej nie rozliczy ile oni ,we dwójkę zjedzą mięsa a ile psy. Psy muszą być trzymane na zewnątrz bo im sierść wyjdzie i zimą będą mocno marzły. Kobieta ma małe doświadczenie.
Widzę że nie ma Pani bladego pojęcia o funkcjonowaniu fundacji A tym bardziej o pomocy zwierzętom. A miasto i gmina faktycznie daje tyle pieniędzy że wystarczy na wyżywienie całej rodziny i pół wsi jeszcze
Boże, nie dość że bezdomni to jeszcze kastracja.
Pomagać zwierzętom to obowiązek ludzi. Nie trzeba było tysiące lat temu oswajać psów, kotów. Teraz wielkie oburzenie że są ludzie ratujący zwierzęta zamiast każdy grosz przeznaczyć na ludzkie potrzeby. Sami nigdy nie pochyłą się nad psim czy kocim nieszczęściem. Zdecydowanie wolę psy od ludzi. Moje trzy futrzaki ze schroniska są wspaniałe. Mądre i uczciwe w przeciwieństwie do przereklamowanego homo sapiens. Brawo pani Aniu.
Rozumiem że problem odnosi się głównie do psów i kotów. Mam psa, ale nie rozumiem zachowania innych właścicieli. Ze swoim zawsze wychodzę na smyczy i w kagańcu (rasa tzw groźna). Podnosi mi ciśnienie gdy widzę inne psy latające swobodnie pomiędzy budynkami (sposób właścicieli na ich samowolny ,,spacer''). Latają luzem gdzie chcą i jak chcą, to samo dotyczy oddawania przez nie odchodów (mojego nauczyłem że robi to dopiero po wyjściu z terenu zabudowanego). Gdy przechodzę ze swoim prowokują go szczekaniem i atakiem aż mam niekiedy ochotę zdjąć jemu kaganiec i spuścić ze smyczy by zrobił z tym dziadostwem porządek. Uważam że służby do tego powołane nic nie robią by to unormować. W niektórych miejscowościach za psa wykastrowanego lub wysterylizowanego nie płaci się podatku, jest to w pewnym stopniu zapobieganie niechcianego psa, a co za tym idzie tych bezpańskich. Problem dotyczy także kotów. Szwęda się tego coraz więcej, większość to bezpańskie na pół dzikie (te nigdy nie zostaną w pełni domowcami). Nie mam nic na przeciw ich dokarmianiu, szczególnie w okresie np zimy, ale należy robić to z głową. Dokarmianie pod drzwiami klatki schodowej uczy je nawyku wchodzenia do środka, obsrywania i obszczywania. Powinno wybrać się miejsce w pewnym oddaleniu. Inna sprawa że te na pół dzikie koty jak trzeba poradzą sobie same, wyłapują myszy i szczury, bardzo często polują na dzikie ptaki. Dokarmiane robią się leniwe, na widok myszy nie chce im się fatygować.
A po co pomagać zwierzętom??? Przecież według waszej wiary one nie mają duszy. A ja się zgadzam z powyższymi komentarzami ze to dobry interes żeby wyżywić rodzinę i jeszcze coś tam sobie uciuać.
Nie ma lepszego sposobu na znalezienie pieniędzy na swoje przyjemności jak dojenie państwa. Wszyscy milionerzy w polsce tak robią.
Hahahha
Branie 500+ to dojenie państwa i ciulanie kasy dla siebie zamiast dla dziecka!!!
ludzkie k...wy gorsze bo nierobia na siebie a co ci Cwelu do tych bezbronnych? zwierzat
ta 500+ niewidza pasożyty
500+ tylko dla pracujących, nie dla paqsożyta społecznego
szkoda ze to idzie na alk dla pasożyta , pomoc społeczna i państwo nic z tym nierobią
500+ tylko od dochodu. Czyli tylko dla ludzi naprawde potrzebujących tych pieniędzy. Kto to widział żeby dotować zamożnych lub średnio zamożnych? Jak wam nie wstyd brać te pieniądze bogacze!!!!
Brawo pani Aniu. Zwierzęta to są nasi przyjaciele, i też należy im się nasza pomoc.
Mam takich pasożytów żerujących na 500+ po sąsiedzku. Skomląca żona na utrzymaniu pracującego męża (w okolicy nie ma pracy z jej wykształceniem, jak dla Ferdka Kiepskiego), troje dzieci w wieku szkolnym, każdy smartfona w ręku, w każdym pokoju telewizor wisi na ścianie, dwa samochody, mieszkanie wyżebranie od miasta, najmniej jedna paczka papierosów dziennie (miesięcznie jedno 500+).
Widać w sklepach kobiety z dziećmi które za 500+ kupują sobie ubrania ( damskie fatałaszki) A mówią ze patologia wydaje na papierosy i alkochol te pieniadze. Udają takie porządne rodziny a z tych pieniędzy mniej kupują swoim dzieciom jak ci nazywani przez nich ,,patologią" Prawda w oczy kole co?
Ciekawe czy helmut narzeka ze sasiad bierze social? Niech jest nawet 1500+ skoro podnosi komfort rodzinom.Nie wszyscy sa profesorami ktorzy sa poradni w zyciu.Wystarczy juz yej biedy co byla na po pgr wsiach glod i ubustwo dzieci.Pozyczki lichwy 1000zl na swieta.Uwlaczajace branie na zeszyt zywnosci...Panstwo dba o rodziny bo niby o kogo ma dbac o mafie vatoskie?Sytuacja w kraju ma sie znakomicie
Dlaczego za komfort sąsiada-nieroba ma płacić inny? To nie znaczy by tym najbardziej potrzebującym nie pomagać by stanęli na nogi, a nie ,,czy się stoi, czy się leży 500+ się należy'', jak za Komuny. Jak sam twierdzisz ,,sytuacja w kraju ma się znakomicie'', bezrobocie bardzo niskie, szukają rąk do pracy.
Zdecydowanie wolę zwierzęta jak patrze na te bzdury i zawiść w komentarzach ! Weźcie się za robotę zmarnowani życiem
Wielkie brawa Pani Aniu!!!
WIELKIE BRAWA PANI ANIU!!!
Brawo Pani Aniu, proszę robić to co podpowiada serce. Trzymam kciuki :) A ludzie niech piszą ... żal tylko takich osób.
Brawo Aniu , nie każdego jest stać na takie poświęcenie ....Wiem ile to pracy i Twojego czasu kosztuje, nie słuchaj co inni piszą .
Gościu.. widać masz zbyt dużo jadu i czasu.. Weź się za robotę.. Otwórz fundację jak pani i będziesz milionerem.... .
,, ... szukają rąk do pracy... " Ale za ile ????? Kiedy ten pracownik uzbiera na mieszkanie?? NIGDY. Albo na starość. I to jeszcze najgorsza robota jakiej nikt nie chce. Łatwo tak mówić komuś kto pracuje w cieple lub za biurkiem itp.bo zwykły robotnik tego raczej nie napisał. Polska jest krajem dobrze rozwijającym się tylko co z tego skoro zwykłego obywatela na nic nie stać mieszka z rodzicami albo wynajmuje cztery kąty. Od państwa dostanie przydział i będzie się kłócił z ,,ferdkiem" na korytarzu komu się pierwszemu zachciało. Naprawdę wstyd za ten kraj może lepiej by było jakby jakieś państwo wchłoneło polske i zapewniło tu warunki do życia.
każdy jest kowalem swojego losy . To że musi pracowac fizycznie to już jego sparwa, nie chciał sie uczyć to do łopaty i na szmate. polacy zazdrościli Helmutom że maja kindergeld a teraz jak to polak zawsze mu źle. hi hi jak sa takie pieniądze z fundacji na utrzymanie bezdomnych pów i kotów to do roboty zazdrośniki sie weźcie tez zaróbcie kasę uuuuuuuuuuu ale jak sieczka w głowie co na to poradzic. tylko narzekac i mówić temu zabrac ten kradnie matka ma 500+ nie pracuje tez zabrać Ga...nie
Wiem jedno, kto nie poda biednemu pomocnej dłoni nie pomoze tez zwierzakowi bezdomnemu. Krytykowanie osoby majacej dobre serce i empatię to zwykła podłość.
Skoro jest Pani taka empatyczna, tak dba o dobro zwierząt i Pani psy są takie wspaniałe i zsocjalizowane (przecież Pani fundacja też się tym zajmuje) to dlaczego nie jest Pani szczera i tak siebie wybiela? Proszę powiedzieć dlaczego pozwala Pani żeby Pani psy atakowały ludzi i inne zwierzęta? Na moich oczach psy tej Pani zagryzły kota... Nie wspomnę już o pogryzieniu człowieka w niedalekiej przeszłości. Szkoda, że takie agresywne psy są puszczone luzem podczas spacerów i to jeszcze bez kagańców... Strach iść na spacer gdziekolwiek za wieś jak ta Pani wyprowadza swoje Psy. A i jeszcze jedno, cudze pola uprawne nie są po to żeby Pani psy po nich biegały i niszczyły uprawy, jakoś nikt nie pozwala po Pani posesji biegać swoim zwierzętom.
NIE JESTEM Z OKOLIC GDZIE TA PANI MIESZKA ALE BYLAM KILKA RAZY W TEJ FUNDACJII CZY JAK TO SIE NAZYWA.PROSZE MI WIERZYC PSY BIEGAJA PO CALYM MIESZKANIU KAZDY Z PSOW MA SWOJE LEGOWISKO.POJEMNIKI ZAPELNIONE JEDZENIEM DLA PIESKOW PANI ANIA SIEDZAC GLASZCZE PODCHODZACE DO NIEJ ZWIERZETA.WIDAC ZE KOCHA ZWIERZETA .PSY LASZA SIE DO NIEJ SPOGLADAJAC Z MILOSCIA W JEJ OCZY.TO SIE SZANOWNI PANSTWO WIDZI /TO SIE WIE.I KONIEC DYSKUSJII.POZDRAWIAM PANIA PANI ANIU .NIECH PANI ROBI SWOJE IGNORUJAC TYCH KTORYM WYDAJE SIE ZE TO BIZNES.BZDURA
Brawo pani Aniu niech pani tak dalej trzyma i pomaga jestem za.... A ten " gość " pseudonim który wypisuje te straszne rzeczy o pani to jakiś zawistly człowiek albo ktoś kto nie tyle że zwierząt nie lubi ale myślę że bardziej Panią... Gwarantuje ze ta karma kiedyś do " gościa " ( powróci)... Okropni są tacy ludzie którzy nic nie wiedzą a komentują... Dramat Powodzenia trzymam kciuki.. Magdalena z Monachium
Po pierwsze pomagać LUDZIOM.Niech się Pani rozejrzy czy ktoś z ludzi nie potrzebuje pomocy. Założyła Fundację bo to łatwy sposób aby ze Starostwa i z Gminy dostawać duze pieniądze. Nikt jej nie rozliczy ile oni ,we dwójkę zjedzą mięsa a ile psy. Psy muszą być trzymane na zewnątrz bo im sierść wyjdzie i zimą będą mocno marzły. Kobieta ma małe doświadczenie.
Widzę że nie ma Pani bladego pojęcia o funkcjonowaniu fundacji A tym bardziej o pomocy zwierzętom. A miasto i gmina faktycznie daje tyle pieniędzy że wystarczy na wyżywienie całej rodziny i pół wsi jeszcze
Boże, nie dość że bezdomni to jeszcze kastracja.