Złotowianin Eugeniusz Sobieszczyk listonoszem jest od ponad 40 lat. Przez ten czas zaskarbił sobie sympatię wielu osób, szczególnie mieszkańców Pieczynka. W związku z przejściem na emeryturę pana Eugeniusza postanowiono przygotować dla niego przyjęcie niespodziankę
Jest rok 1973. Młody Eugeniusz Sobieszczyk zaczyna swoją przygodę na poczcie. W momencie zatrudnienia jeszcze nie wiedział, że z zawodem listonosza zwiąże się na całe życie. - Jak większość osób trafiłem tu przypadkiem – wspomina pan Eugeniusz. - Mój ojciec pracował jako konserwator na poczcie, a ja skończyłem właśnie szkołę tokarską. Miałem przyjść tylko na miesiąc, tak by mieć jakieś zajęcie, ale jak mnie w poczcie wzięli w swoje ręce, tak już nie wypuścili. Ta praca mnie wciągnęła.
Zejdźcie z drogi, bo pan Gieniu jedzie
Jak mówią mieszkańcy Pieczynka, pan Gieniu to urodzony listonosz. - O takiego listonosza, szczególnie w tych czasach, trudno – mówi Zuzanna Gaj, sołtys Pieczynka. - Zamiast do skrzynki on jeszcze po domach nosi listy. Nie raz ludzi w trudnych sytuacjach wspomagał. Nigdy nie odmawiał pomocy. Jak ktoś poprosił, szczególnie starsze osoby, żeby opłaty mu zrobić, bo stąd do miasta daleko, to nigdy nie odmawiał. Co więcej, nawet pieniądze pożyczał ludziom jak byli w potrzebie. To dobry człowiek. Jest mu za co dziękować – dodaje.
Pan Eugeniusz zawszę będzie mile wspominany przez mieszkańców Pieczynka
Gdy tylko mieszkańcy Pieczynka dowiedzieli się, że ich listonosz przechodzi na emeryturę, postawili przygotować małą uroczystość. Przygotowania trwały od tygodnia, przez ten czas nikt nie wygadał się przed panem Gieniem, choć, jak mówią niektórzy, łatwo nie było trzymać język za zębami. Niespodziankę przygotowano 21 maja w sali wiejskiej. Mieszkańcy tego dnia zaczęli zbierać się około godziny 13.00, o 14.00 bowiem w tym miejscu, przy skrzynkach pocztowych, pojawia się listonosz. Tak było i tym razem. Za namową jednej z pań pan Eugeniusz wszedł do sali wiejskiej, a tutaj zaskoczenie. - To był dla mnie szok. Nie spodziewałem się czegoś takiego – mówi pan Eugeniusz. - To bardzo miłe ze strony mieszkańców.
[[reklama]]
Oprócz kawy i ciasta mieszkańcy przygotowali również tort, a także drobne upominki. W tym m.in. dyplom z podziękowaniami i kwiatek do posadzenia w ogródku. Pan Eugeniusz bowiem bardzo lubi przyrodę, praca na działce to jego największa pasja. Odśpiewano „Sto lat”, a także refren popularnego hitu zespołu Skaldowie „Medytacje wiejskiego listonosza” (słowa nieco zmieniono na: „Ludzie zejdźcie z drogi, bo pan Gieniu jedzie”)
Każdy jest dla mnie ważny
Dlaczego Pana Eugeniusza ludzie tak doceniają? - To chyba dlatego, że zawsze byłem i jestem człowiekiem. Trzeba lubić ludzi. Ja nigdy obok nikogo obojętnie nie przejdę - mówi skromnie ulubiony listonosz pieczynian, który nie kryje żalu z odejścia. - Ja tę pracę naprawdę lubię. Rano zawsze chętnie wstaję, bez żadnego narzekania z uśmiechem idę na pocztę – mówi. - Ta praca jednak bywa absorbująca, bo jak człowiek chce być dla ludzi, to musi spędzać z nimi dużo czasu. Osobiste pasje często schodzą na bok. Ja tak mówię, że od poniedziałku do piątku to czas dla poczty, dopiero weekend jest dla mnie.
Zamiast torby – plecak
Za namową żony, która również była listonoszem przez 35 lat, pan Eugeniusz postanowił wreszcie skupić się na sobie i rodzinie. - Czas najwyższy, póki jest zdrowie, korzystać z życia – mówi. Pan Gieniu na emeryturę przechodzi z dniem 1 czerwca. Tego dnia zamierza się wybrać na od dawna planowaną wycieczkę rowerową w kierunku Bornego Sulinowa. Mieszkańcy Pieczynka natomiast z ciekawością czekają na nowego listonosza.
Klaudia Siekańska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze