Reklama

Po synową do telewizji

16/09/2015 06:15
Syn i mama zagościli na antenie TVN. Przez najbliższe miesiące, w środowe wieczory, Mateusza i Urszulę Skrentnych będzie można oglądać w programie „Kto poślubi mojego syna?”

Kto poślubi Pani syna? – pytamy Urszulę Skrentną. – Nie wiem – odpowiada mama Mateusza. – Czy będzie to dziewczyna, którą syn wybierze w programie? – dopytujemy. – Słodka tajemnica – odpowiada pani Ula.

Mateusz nie kryje, że to on był pomysłodawcą zgłoszenia ich duetu do programu. Kiedyś można było go już zobaczyć w programie Ewy Drzyzgi, teraz poszedł krok dalej i włączył w telewizyjną przygodę mamę. – Zgodziłam się dla Mateusza, ale muszę przyznać, że sama również lubię wyzwania – przyznaje pani Urszula. – Mama jest odważna, nie boi się i teraz również się nie bała. Ja z kolei chciałem złamać stereotyp macho. Pokazać ludziom, że siłacz potrafi być dżentelmenem, że potrafi rozmawiać z kobietami i je rozumie – Mateusz zdradza, dlaczego zdecydował się na udział w telewizyjnym show, którego druga edycja rozpoczęła się w minioną środę. – Nie bałam się, ponieważ wiedziałam, że idę z Mateuszem i że będę bezpieczna – mówi pani Ula. Zresztą syn „kupił” ją bardzo uczuciowo. – Zapytał, czy będę w domu, po czym przyszedł z bukietem i zagadnął, czy wyrażę na to zgodę.
Pani Urszula przyznaje, że nie oglądała pierwszego sezonu serii, nie znała formuły audycji. – Chyba lepiej, że tak się stało, bo na pewno program wymaga odwagi. Gdybym obejrzała go wcześniej, być może bym się wahała. Zgodziłam się, bo stwierdziłam, że to jest jedynie pokazanie życia młodych ludzi i ich matek. Więc po prostu będę sobą.

Reklama

Pod profil siłacza

Łamanie stereotypów to jedno, ale przecież przesłanie programu jest jasno określone – rozejrzeć się za drugą połówką. Czy Skrentni rzeczywiście na to liczyli? – Ja trochę tak. Sądziłam, że może rzeczywiście syn spotka jakąś fajną dziewczynę i coś z tego w przyszłości wyjdzie – przyznaje mama siłacza. Tym bardziej, że dziewczęta były „dopasowane pod profil” Mateusza.

– Twórcy programu pytali mnie na początku, jaki typ kobiety mi się podoba – przyznaje 28-latek, zapewniając, że gdy dziewczyny po raz pierwszy przekraczały drzwi pokoju, w którym siedział z mamą na sofie, co mogliśmy zobaczyć w pierwszym odcinku, faktycznie widzieli je w tym momencie po raz pierwszy. – Niektóre od razu mi się spodobały, inne niekoniecznie. Były takie, które miały pewne minusy i one na starcie eliminowały te dziewczyny w moich oczach – przyznaje. Są zgodni z mamą, że dziewczyny, które były wytypowane dla niego, były ładne. – Pozostałe, te spośród których dziewczęta wybierają dwaj pozostali uczestnicy programu, także były wizualnie atrakcyjne – ocenia Mateusz.

Reklama

Pani mama

Ze wspomnianą dwójką pozostałych uczestników i ich mamami Skrentni wcześniej nie mieli okazji na dłużej się spotkać. Widzieli się jedynie raz, w przelocie. Pierwsze dłuższe spotkanie miało miejsce dopiero w środę 2 września rano, gdy uczestnicy show zagościli w programie Dzień Dobry TVN. – To był okres naprawdę intensywnej pracy. Schudłem przez ten czas dziesięć kilogramów – Mateusz mówi o pracy nad programem. – Traktowano nas wzorcowo. Mieliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy. Łącznie z tym, że ekipa zadbała o dostosowanie żywności do mojej diety – podkreśla strongman. – Wszystko było dopięte na ostatni guzik – mówi „pani mama”. Właśnie tak podczas kręcenia programu zwracali się do Urszuli Skrentnej domownicy. Dla dziewczyn, ekipy producenckiej to była właśnie „pani mama”. – Jasne, że jakaś część nagranego materiału odpadnie w finalnej wersji, ale program jest autentyczny – zapewnia kawaler. – Ja cały czas zachowywałam się naturalnie. Byliśmy sobą – przekonuje pani Urszula. – Tego od nas oczekiwano. Naturalności, nie sztucznej gry, na której tak naprawdę przecież wcale się nie znamy – dodaje Mateusz. – Zachowywałam się jak w domu, jak matka wśród dzieci. Bo dla mnie to były dzieci – wtóruje pani Urszula.

Dobrze wśród kamer

Randki, nawet dwie dziennie, kolacje, wyjazdy, rozmowy, długie chwile spędzone w jednym domu – Skrentni przekonują, że bardzo dobrze poznali dziewczyny, z którymi przebywali przez całą dobę, przez bite trzy tygodnie pracy nad telewizyjnym show. Wybrankę Mateusza poznamy dopiero w grudniu, podczas emisji ostatniego odcinka.

Reklama

– Ciekawa przygoda, chociaż męcząca. Ale nie można się temu dziwić, skoro każdego dnia pracowaliśmy przez wiele godzin. Dobrze się czułam. Nie przeszkadzały mi kamery, nawet specjalnie ich nie widziałam – opisuje pani Urszula. Więzi? – Oczywiście, że jakieś się zawiązały. Na rozmowach z dziewczynami spędziłam dużo czasu. Było w tym nawet trochę psychologii. Ja potrafię rozszyfrować człowieka. Te dziewczyny też mają swoje problemy, które starałam się pomóc im rozwiązywać. Dla nich wszystkich także byłam swego rodzaju matką – ocenia. Mama siłacza przyznaje jednak, że potrafiła być dla nich również bardzo krytyczna. – Naprawdę były tam między nami różne sytuacje. Jest miejsce na radość, na kaprysy, także na niezadowolenie. Na to wszystko, co niesie życie – zgodnie podkreślają.

Lipka przed telewizorami

Czy można spodziewać się także pikantnych momentów, może wręcz erotycznych? – Nie życzyłam sobie żadnych niemoralnych scen w moim domu. – odpowiada z uśmiechem pani Ula. Jak to w ogóle możliwe, że kobieta udzielająca się w lipkowskim Caritasie, działająca przy miejscowej parafii, przez wiele lat radna, odnalazła się w takiej nowoczesnej formule programu? – Dla mnie to był program edukacyjny. Wielu rzeczy się dowiedziałam. Cieszyłam się, że jestem wśród różnych młodych osób. Po tym programie jestem o wiele mądrzejsza, silniejsza i nie żałuję, że wystąpiłam. Niezależnie od oceny widza – odpowiada. Zresztą rozmawiała z niektórymi osobami już po projekcji pierwszego odcinka. – Usłyszałam bardzo pozytywne komentarze – zapewnia.

Reklama

Jest raczej pewnym, że w środowe wieczory niemal cała Lipka będzie teraz oglądać TVN. – Faktem jest, że kiedy podczas emisji pierwszego odcinka wyszedłem na ulicę, było pusto. Tylko przejezdni poruszali się drogami – przyznaje Mateusz.

Drogą eliminacji strongman dziękował za udział w programie kolejnym uczestniczkom. Czy z jedyną wybraną rzeczywiście zawiązał bliższą relację? Ma z nią kontakt? Te pytania pozostawia bez odpowiedzi. Mama także milczy. W tej materii sprawę stawiają jasno: reszty możemy się dowiedzieć dopiero po obejrzeniu kolejnych odcinków. To może zdradzi chociaż, czy dziewczyna, którą wybrał, faktycznie jest mu w jakiś sposób bliska? – Jeżeli ją wybrałem, to chyba tak. W końcu najbardziej mi odpowiadała spośród tych, z którymi tam mieszkaliśmy. Więcej nie powiem, resztę trzeba po prostu zobaczyć w telewizji – zdawkowo wyjaśnia. – Na końcu aż smutno mi było, że nie ma już rodziny, że cała się rozpadła – pani Ula mówi o tym, jak dom systematycznie pustoszał po eliminowaniu kolejnych kandydatek. – Byłam zżyta z nimi wszystkimi i odejście każdej przeżywałam. Bo każdą szanowałam – mówi o dziewczynach.

Reklama

Żart z biustem

W pierwszym odcinku Mateusz zagadnął jedną z kandydatek o biust,  poprosił o podciągnięcie sukienki i odsłonięcie uda. Nie krępował się przy mamie? – Na co dzień takich tematów z mamą oczywiście nie poruszamy, jesteśmy poukładaną rodziną. To był jedynie żart – wyjaśnia. – Dla mnie to było zaskoczenie – przyznaje jego mama. – Będą momenty, kiedy decydowałem się na więcej kroków, których mama pewnie by się po mnie nie spodziewała. Ale to w kolejnych odcinkach – Mateusz uchyla rąbka tajemnicy. – Będzie się działo, będzie ciekawie. A momentami to tak wyrżnę, że ho, ho – zapowiada pani Urszula. Jak odbiorą to widzowie? Będą zaskoczeni, zdziwieni, usatysfakcjonowani? – Wszystko na raz. Ten program ma wzbudzać różne emocje... – Mateusz zachęca do śledzenia show.

Co z honorarium za udział w programie? Nasi rozmówcy przyznają jedynie, że pani Urszula w całości przeznaczyła je na szczytny cel. Wszelkie aktualności i dodatkowe informacje o przebiegu programu można znaleźć na profilu Mateusza na Facebooku. Jednak najwięcej będzie oczywiście działo się w środowe wieczory na antenie TVN. Najbliższy odcinek już dzisiaj o 21.30.

Reklama

fot. Piotr Steffen, tvn.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości