Reklama

Pobić samego siebie

04/12/2015 18:40
Adrenalina, ból i satysfakcja z pokonania siebie – to charakteryzuje biegi ekstremalne. - To bieganie przypomina mi trochę dzieciństwo: latanie po kałużach, zabawy w błocie – mówi P. Drajer. Dwa biegi z przeszkodami odbędą się w Złotowie

- Stoję na starcie, rozgrzewam się z setką innych osób, z głośników leci ogłuszający Thunderstruck AC/DC, a ja mam świadomość, że za chwilę będę czołgać się w błocie pod drutem kolczastym, wspinać po linie i skakać nad ogniem. Nagle startuje zasłona dymna, wystrzał z armaty i biegniemy. Adrenalina wybucha jak przy skoku ze spadochronem. Wtedy wiem, że żyję – Rafał Bartosiak opowiada o udziale w biegu ekstremalnym. To przygoda, która zyskuje niewiarygodną popularność. Rafał wciągnął się w nią przez medal. Medal znajomego, który zaliczył Spartan Race. - Mateusz wrzucił zdjęcia na facebooka. Gdy zobaczyłem jego medal, postanowiłem, że muszę taki mieć – złotowianin znany jest z tego, że nie odpuszcza. A to w tym sporcie podstawa. - Mój pierwszy bieg to był Loreal Men Expert Survival Race. Pobiegliśmy tam z grupką znajomych. Dla zabawy. Ale gdy otrzymałem medal postanowiłem go wyeksponować w mieszkaniu. I wtedy dostałem od narzeczonej ultimatum: „możesz robić gablotę, ale medali musi być co najmniej 10” - to było blisko rok temu. [[pay]]

Reklama

Pomysłowość organizatorów biegów nie zna granic - przeszkodą może być niemal wszystko

Pierwszy ekstremalny bieg ma za sobą Przemysław Drajer. Złotowianin wystartował w Survival Race Poznań. Namówił go do tego Mikołaj Chamarczuk. - Pojechałem tam totalnie bez przygotowania i byłem 22 na 1200 osób na dystansie 10 km. Drużynowo jako Poundoutgear z Mikołajem, Dominikiem Wójcikiem, Wojciechem Żebrykiem i Arturem Gabrielem w składzie zdobyliśmy pierwsze miejsce – trener K1 jest dumny z wyniku. I jest pewien, że może więcej i lepiej. - To kwestia 2-3 lat, gdy zaliczę wszystkie najcięższe biegi w Polsce – złotowianin jest przykładem, jak wciągają biegi z przeszkodami. - To bieganie przypomina mi trochę dzieciństwo: latanie po kałużach, zabawy w błocie. Zawsze to lubiłem...

Reklama

Jak długo będzie boleć?

Bieg ekstremalny to krew, pot i ból. Nie ma od tego ucieczki. Przegrać można tylko z samym sobą.

- Trzeci bieg z cyklu Runmaggedon na dystansie 21 km (skończył się po 25, bo wydłużyli trasę).

I kto by pomyslał, że ludzie robią to z własnej woli. Mało tego - płacą za to

Przy 20 km nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Mam uszkodzony CamelBak na wodę, więc w ustach zamiast śliny jest biały proszek. Mam dość – R. Bartosiak w ciągu roku pokonał 11 survivalowych biegów. W tym dwa półmaratony w górach. - Tylko gdy nie kończysz biegu, to nie dostajesz medalu. Nie ma takiej opcji, bym nie zdobył trzeciego medalu z tego cyklu! Bo po co wtedy było biec dwa poprzednie?! - mężczyzna zdradza, co go napędza. - U skraju sił oczami wyobraźni widzę kolejny medal, który zawiśnie w gablocie i mówię sobie: po to tutaj jesteś!

Reklama

K1 to sport kontaktowy. Sport walki. Przemek Drajer wyniósł z niego niejedną kontuzję. Dlatego nakręcają go ekstremalne wyzwania. - Podczas przeskakiwania przez 3-metrowy mur odniosłem kontuzję kolana i przez kilometr utykałem, ale potem wpadłem do zimnej wody i było ok – trener przyznaje, że adrenalina skutecznie uśmierza ból.

Myślisz, że jestem zmęczony? Masz rację. Myślisz, że się poddałem? Grubo się mylisz. Ja się nie poddaję.

Tu widać różnice w podejściu obu panów. Rafał twierdzi, że bieg ekstremalny może zaliczyć każdy, nawet bez specjalnego przygotowania. - Pytanie tylko, jak bardzo będzie cię po takim wysiłku boleć całe ciało… W zawodach startują mega sportowcy – sylwetka sarny, wysocy, silni, szybcy, ale też mnóstwo ludzi z rozbiegu – mówi złotowski przedsiębiorca.

Reklama

Z kolei dla Przemka liczy się wynik. Człowiek, który całe życie rywalizował z innymi, nie wyobraża sobie innej drogi dla siebie. - Samo bieganie nic ci nie da. Możesz być świetnym maratończykiem, a i tak padniesz na przeszkodach. Tu liczą się mocne, szybkie ręce, brzuch, wytrzymałość pleców. No i technika pokonywania przeszkód. Bez mocnego treningu na takim biegu nie masz co marzyć o dobrym miejscu. Owszem, możesz go pokonać dla frajdy, ale wyniku nie zrobisz – przekonuje człowiek, który po pierwszym starcie został zakwalifikowany do biegu Legend. - Wystartuje tam najlepszych trzydziestu zawodników z kilku biegów zorganizowanych w Polsce. W sumie około dwustu osób – wyjaśnia.

Reklama

Biegi survivalowe to nie jest zabawa dla estetów. Tarzanie się w błocie to często największa frajda

Podaj rękę

Na kilkukilometrowej trasie jest około trzydziestu przeszkód. Bagna, liny, ściany, zimno lub upał. Nie każdy sobie radzi. Zwłaszcza, gdy mówimy o półmaratonie (biegi odbywają się na dystansie od 5 km w górę). - Tu nie ma biegu na łeb, na szyję. Jeśli ktoś jest szybszy, to schodzisz mu z drogi. On mówi „dzięki”, leci na czas i robi swoje – zapewnia Rafał Bartosiak, który widział już niejedno. - Generalnie ludzie sobie pomagają. Trzeba wciągnąć na rolce duży ciężar i go opuścić? Gość z boku widzi, że nie dajesz rady, to robi to z tobą. Ta współpraca buduje niesamowitą atmosferę – dodaje pomysłodawca organizacji podobnego biegu na terenie powiatu złotowskiego.

Reklama

- Na starcie nie wiedziałem, jakie będą przeszkody. Lubię iść na żywioł i zawsze będę tak robił, bo lubię być zaskakiwany. Widzę przeszkodę i od razu myślę, jak ją pokonać. Czasem nie uda się tego zrobić samodzielnie, więc ja wrzucam na ogromną bojkę gościa, a on czeka na mnie i mnie wciąga – P. Drajer potwierdza słowa przedmówcy, ale tylko w części. Podczas biegu w Poznaniu on zostawił kolegów z drużyny i pognał do przodu.

- Zmokniesz, zmarzniesz, ale musisz biec dalej. Naprzód pcha cię adrenalina - mówi Przemysław Drajer (drugi rząd, z prawej)

Reklama

- Było założenie, że zaczniemy powoli, ale dla mnie było za wolno. Powiedziałem, że trochę przycisnę. Chłopaki mieli mi to trochę za złe, ale uznałem, że takim tempem nic nie zdziałam – zdaniem złotowianina takie podejście dało drużynie kopniaka do treningów. - Dzięki temu będziemy jeszcze lepsi. Bo ja powiedziałem chłopakom, że chcę się zmęczyć. Po to tam jadę i za to płacę.

Chcę dać z siebie wszystko – twierdzi zdobywca 22 miejsca na Survival Race Poznań.

Mamy jednak pocieszenie dla tych, którzy chcieliby wziąć udział w tego typu biegach, ale boją się wspomnianych przeszkód. Regulamin dopuszcza ich ominięcie. W zamian należy wykonać zadanie karne. Zwykle jest to seria padnij-pompka-powstań-wyskok.

Reklama

Ekologia. Powrót do natury. Biegi ekstremalne na pewno wywołują w ludziach pierwotne instynkty pomagające przetrwać

Pobiegnij u siebie

Na starcie pierwszego biegu Rafał Bartosiak pomyślał: „Kurczę, co ja tu robię? Jestem gościem ze Złotowa, który porobił pompki na chacie. Po co mi to?” Myśl ta powracała do niego, gdy się czołgał i skakał, ale na finiszu zniknęła. - Na mecie czuję ból, zmęczenie, jestem wyziębiony. Zazwyczaj po biegu można wziąć prysznic, ale nieraz są to tylko węże z wodą rozrzucone po placu. Latem fajnie opłukać się tą wodą, ale jesienią, gdy pogoda jest w kratkę, a woda w wężu ma 2 stopnie, nie chcesz tego robić. A że do pryszniców jest kolejka, to ściągasz ciuchy, ścierasz z siebie błoto i wracasz do domu. Ale masz ogromną satysfakcję – R. Bartosiak chciałby, aby podobne emocje udzieliły się innym mieszkańcom Złotowszczyzny. Stąd pomysł na organizację Rage Run w Łąkie.

Reklama

7 sierpnia wraz z Michałem Pazdziochem zorganizują tam pierwszy tego typu bieg na naszym terenie. - Zakładamy stowarzyszenie, datę mamy już potwierdzoną, więc impreza na pewno się odbędzie. Będzie to nad jeziorem, na dystansie około 6 km, z przeszkodami. Mamy kilka autorskich pomysłów, które powinny zaskoczyć także zaprawionych w boju zawodników – Rafał już dziś zaprasza na to wydarzenie.

Być może udział w nim weźmie Przemysław Drajer. W końcu gdzieś musi się przygotowywać do górskich półmaratonów z przeszkodami. - Byłem w szoku, bo gdy dobiegłem na metę w Poznaniu, to czułem, że puszczę pawia. Jak mówię, że jest ciężko, to jest ciężko. Ale o to chodzi, by się sprawdzić. Po takim biegu wiem, że mogę wszystko – zapewnia sportowiec, którego można spotkać biegającego w masce treningowej. Jest to urządzenie, dzięki któremu, poprzez regulację ilości wdychanego powietrza, zmusza się płuca do wytężonej pracy. - Biegam już na trzecim poziomie. Przyszły rok będzie mój. Sam siebie będę pobijał – zapewnia.

Reklama

Roman Radowski chce wyciągnać ludzi z domów. Jego propozycja to bieg z przeszkodami zaplanowany na 16 kwietnia

Pierwszą próbę będzie mógł podjąć w Złotowie. 16 kwietnia 2016 roku w lesie przy amfiteatrze odbędzie się pierwszy bieg ekstremalny w Złotowie. Jeszcze nie ma nazwy, ale Michał Wawrzyniak i Roman Radowski zapewniają, że pracują nad jego organizacją. - Nie zaczynamy od promocji, ale od umów sponsorskich, spraw regulaminowych i dotyczących bezpieczeństwa. Chcemy to zrobić profesjonalnie – mówi R. Radowski, który na koncie ma udział w dziesięciu tego typu biegach. - Trasa liczyć będzie 7,2 km, znajdą się na niej 32-34 przeszkody naturalne i te zbudowane przez nas. Liczymy, że z naszego zaproszenia skorzysta 200-300 osób – informuje organizator.

Informacje o biegach uzyskać można: Rage Run: facebook.com/gotoragewww.ragerun.pl
Bieg z 16 kwietnia: pod nr tel. 512 471 714 [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    extrem - niezalogowany 2015-12-05 01:08:52

    Ciekawe, ciekawe. Może wziąłbym udział. Rozważę temat.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości