Reklama

Pobocze na raty

21/01/2014 00:00
Pieniędzy nie wystarczyło, materiału zabrakło, więc efekt nie rzuca na kolana. Czy i kiedy dokończą prace wzdłuż drogi Łąkie-Kiełpin? Kto mówi prawdę: dyrektor czy przedsiębiorca?

Przed kilkoma tygodniami pisaliśmy o tym, że wspólnymi siłami gminy i powiatu wyremontowane ma być pobocze drogi powiatowej Łąkie - Kiełpin. Jego stan pobocza z roku na rok jest gorszy, a kruszący się asfalt odpada coraz większymi kawałkami. Na jednej z sesji Rady Gminy Lipka sfinalizowanie lat bezowocnej dyskusji w tej sprawie zaproponował radny powiatowy Kazimierz Bieluszko, deklarując nawet, że niewielkimi prywatnymi pieniędzmi wesprze remont pobocza. Nie tylko dlatego, że korzystanie z drogi do przyjemnych nie należy, ale przede wszystkim ze względu na stan (nie)bezpieczeństwa uczestników ruchu.

Nie starczyło
Deklaracje padły, niedawno zamieniono je w czyn, ale po kilku tygodniach okazało się, że efekty nie są takie, jakich oczekiwano. Po pierwsze sądzono, że pobocze będzie uregulowane na całym odcinku (kilka kilometrów), po drugie miało się to odbyć z wykorzystaniem porządnego materiału. Stąd zainteresowani nie kryją dzisiaj rozczarowania, a my pytamy, dlaczego efekty szumnie zapowiadanych prac nie powalają na kolana. Po pierwsze z tego tytułu, że na drodze remontom poddano tylko odcinki pobocza, a po drugie materiał, jakiego użyto – przynajmniej na niektórych odcinkach – zdaje się nie być właściwej jakości.
Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Mirosław Jaskólski wyjaśnia, że kwota, którą zaplanowano na remont pobocza (około 20 tys. zł – po około 10 od każdego z samorządów) nie wystarczyła na wykonanie prac wzdłuż całej drogi. – Dlatego musieliśmy wybrać te odcinki, na których pobocze było w najgorszym stanie – odpowiada dyrektor PZD. Kalkulację zakładano w taki sposób, że prace miały odbyć się na szerokości do 80 cm i głębokości 20 cm. – Zamówiliśmy 300 ton kruszywa, ale gdy zaczęliśmy ściągać warstwę 20 cm, okazało się, że 300 ton materiału nie wystarczy – wyjaśnia M. Jaskólski. Precyzuje jednocześnie, że wyremontowane odcinki mają szerokość metra, a nie 80 cm... – Żeby w przyszłości można ewentualnie było wylać asfalt – taki gest argumentuje dyrektor.

[[reklama]]

Dwie wersje wydarzeń
Mirosław Jaskólski przyznaje jednocześnie, że na części odcinków od strony Łąkie kruszywo, które wysypano na pobocze, rzeczywiście nie ma właściwej struktury. Dlaczego zatem wypełniło pobocze? Gołym okiem widać bowiem, że duże kamienie wręcz stwarzają niebezpieczeństwo dla uczestników ruchu... Jak mówi dyrektor, firma, w której zamawiano materiał, przywiozła niewłaściwe kruszywo. – Firma przyznała zresztą, że dostarczyła nie to kruszywo, co trzeba – mówi szef PZD. Po uwagach dostawca materiału miał się jednak poprawić, stąd, jak podkreśla dyrektor, na dalszej części pobocza użyto właściwego materiału wymieszanego ze żwirem pochodzącym z miejscowej żwirowni. Jednocześnie M. Jaskólski zapewnia, że PZD poprawi sytuację na gorszych fragmentach pobocza – tzn. największe „kartofle” będą wybrane. – Poprawimy to, bo na pewno nie może tak zostać – podkreśla dyrektor.
Co ciekawe, całość zamieszania z kruszywem inaczej wyjaśnia jego dostawca i przewoźnik, zresztą lokalny przedsiębiorca Ryszard Serówka. Jego wersja wydarzeń jest nieco inna, bo, jak mówi, zamawiający kruszywo sami się pomylili i stąd początkowo na drogę trafiło nie to, które powinno.

Jaskółka...
– Były nakruszone dwa różne rodzaje materiału, ale sami wzięli ten, który miał iść na most do Krajenki – wyjaśnia przyczynę Ryszard Serówka, zapewniając jednocześnie, że taka pomyłka nie jest jego winą. Dodaje, że w gruncie rzeczy to droższy materiał, więc w zasadzie to on sam trochę na tym stracił.
Przedsiębiorca nie jest zaskoczony faktem, że kruszywa nie wystarczyło na całość pobocza, bo, jak mówi, przy obecnych cenach kruszywo za około 20 tys. zł nie było w stanie pokryć całości pobocza. – Tam potrzeba materiału za jakieś 35-40 tys. zł – szybko kalkuluje Serówka. A Mirosław Jaskólski dodaje, że od razu zakładano, że jeśli pojawią się kolejne pieniądze w ciągu roku, będą wykorzystane i PZD wykona dalszą część zadania.
Jaskółką zwiastującą zakończenie inwestycji niech będzie to, że na ostatniej sesji Rady Gminy Lipka padły w tej sprawie nawet wstępne deklaracje – znaczy wójt i starosta na wniosek radnych nie zaprzeczyli, że należałoby dofinansować zadanie z obu budżetów, tak żeby tę wieloletnią dyskusję nad poboczem drogi Łąkie-Kiełpin wreszcie sfinalizować.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama