Reklama

Pod górkę do szkoły

18/02/2013 00:00
Trzy kilometry pieszo do najbliższego przystanku, drogą, którą nie da się przejechać. Gdyby się jednak dało to i tak autobus tu nie dojedzie, bo osada leży... za blisko

Mieszkańcy Brokęcina Kolonia mają już dość takiego traktowania. – Był tu wczoraj ktoś z urzędu miasta w Okonku, zostawił samochód ze sto metrów od nas, bo dalej nie mógł dojechać i powiedział, że nie jest jeszcze tak źle – mówią wzburzeni.
Kolonia leży dokładnie 2.800 metrów od Brokęcina. Mieszkańcy woleliby, żeby znajdowała się przynajmniej o 200 metrów dalej. Dziwne? Nie, bo wówczas pod ich dom zajeżdżałyby autobusy dowożące dzieci do szkół i przedszkoli. – Ja muszę codziennie rano prowadzić swoje dzieci do wioski, a potem je odbierać. Córka ma pięć lat i jeździ do przedszkola, syn do szkoły podstawowej. Takich dzieci jest tu sześcioro – tłumaczy jedna z kobiet.

[[reklama]]

Poza tym do Specjalnego Ośrodka Szkolno–Wychowawczego w Jastrowiu dojeżdża niepełnosprawny chłopak. Musi dojść na przystanek do Brokęcina. Drogę powrotną odbywa w ten sam sposób. Kierowca powiedział, że nie będzie do Kolonii dojeżdżał, bo się zakopie. Najgorzej jest zimą, bo rano, jak dzieci idą na autobus, na dworze jest jeszcze ciemno. Nocą dziki podchodzą pod sam dom, przez okna doskonale je widać.


Trzy kilometry w jedną stronę, trzy z powrotem. I tak codziennie

- Nie daj Boże, żeby ktoś zachorował - nie ma szans, żeby karetka dojechała. Tu mieszkają dwie dziewczyny w ciąży. Mieszka również starsza, schorowana kobieta. Mój syn nie był dwa dni w pracy, musiał wziąć urlop, bo nie mógł stąd się wydostać. Samochód ugrzązł w błocie i musiał go wyciągać traktor - tłumaczy jedna z mieszkanek.
[[nowa_strona]]
Pieniądze wyrzucone w błoto
Krzysztof Suchanowski, zajmujący się w okoneckim magistracie sprawami budowlanymi, przyznaje, że był w Brokęcinie Kolonii i zna problemy ich mieszkańców. – Na razie nie ma co naprawiać drogi, dopóki ziemia nie odmarznie. To byłoby bez sensu – tłumaczy.
Renata Mejnartowicz z Zespołu Obsługi Placówek Oświaty mówi, że umowy z przewoźnikami podpisywało się tylko na dojazdy do wyznaczonych przystanków. - Nie jest przecież możliwe, żeby kierowca podjeżdżał po każdego pod dom. To by znacznie wydłużyło czas dojazdów do szkół. Pierwsze dzieci musiałyby być zabierane już o szóstej rano, żeby zdążyć odebrać pozostałe przed rozpoczęciem lekcji.
Kierowca zabierający niepełnosprawnego do Jastrowia przyznaje, że były takie przypadki, że nie mógł do Kolonii Brokęcino dojechać. – Ale matka zapewniała mnie, że ona doprowadzi chłopca do przystanku, bo widziała, że nie mogę tam dojechać. A potem poszła na skargę i narobiła niepotrzebnego szumu - tłumaczy pan Kazimierz.

[[reklama]]

Byle do wiosny
- Matka musi się trochę poczuć odpowiedzialną za swoje dziecko. Ona powinna je odprowadzać i przyprowadzać, tymczasem zdarzało się, że po chłopca przychodziły całkiem obce osoby. Wezwałam ją na rozmowę i zakazałam takich praktyk – oświadcza Renata Mejnartowicz.
Szef firmy Balic Sea Trans, która wygrała przetarg na dowożenie dzieci do szkół, poświadcza, że umowy są podpisane na zabieranie dzieci z określonych miejsc. Nie wyobraża sobie, żeby autobus miał podjeżdżać pod każdy dom. Współczuje mieszkańcom Kolonii Brokęcino, ale nic w tej sprawie nie jest w stanie zrobić. Jego zdaniem niektóre drogi gminne w ogóle nie nadają się, żeby jakiekolwiek pojazdy po nich jeździły. Naprawa zawieszenia w autobusie naprawdę kosztuje.
Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Pewnie za kilka tygodni sprawa sama się rozwiąże. Nadejdzie wiosna, drogi przeschną i staną się znów przejezdne. Problem zniknie. Aż do następnej zimy.

Ryszard Mikietyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama