Odczucie, że można coś zrobić. Przyszedł czas, i można trochę więcej się poświęcić na polu ogólnym. Zresztą już od wielu lat przyglądałem się samorządowi. Mam już nawet epizody startów w wyborach [wcześniej bez powodzenia brał udział w wyborach do rady powiatu – przyp. red.]. Pracowałem też w komisjach wyborczych, także zawsze śledziłem pracę samorządową z boku. Poza tym dzieci wyjechały z domu, jak większość młodych ludzi, i to był dodatkowy bodziec, że jeśli mieliby wrócić, to muszą wrócić do uporządkowanego miejsca. Były jeszcze głosy znajomych, że warto by coś zrobić, zmienić. Jestem społecznikiem z zamiłowania i nie szukam ścieżek kariery. Ostatecznym impulsem było to, że przyszli do mnie startujący do samorządu i poprosili, żebym także kandydował.
Zdobyliśmy, można powiedzieć, połowę głosów [razem z radnymi z komitetu Porozumienia Obywatelskiego Gminy Jastrowie – przyp. red.], ale później to się posypało. Okazało się, że nie jest to tak jak było deklarowane w momencie zbierania drużyny. Oprócz tego, że się to rozpadło, to przyszedł strach „o dużych oczach”, że lepiej się nie wiązać, bo może to być źle odebrane. To jest taka sytuacja, którą trudno komentować. Nie chcę specjalnie komuś wyrzutów robić, to są ich indywidualne decyzje.
Reklama
Jeśli chodzi o to, że zostałem przewodniczącym klubu to czymś widocznie musiałem kolegów przekonać. Z drugiej strony zdeklarowałem swoją większą dyspozycyjność, ale to i tak jest ciężko, bo mimo wszystko jesteśmy rozrzuceni po gminie i po różnych zawodach, więc żeby się zebrać razem to trzeba się trochę nagimnastykować.
Nie powiedziałbym, żeby na poziomie rady małego miasta mogła funkcjonować opozycja. To trochę powiedziane na wyrost. Wszyscy musimy dbać o to, żeby Jastrowie się rozwijało. Najwyżej można powiedzieć, że są radni, którzy bardziej wierzą linii władzy i są tacy, którzy nie dowierzają i sprawdzają wszystko. Było coraz trudniej cokolwiek przeforsować. W ramach uzgodnień byłem proponowany nawet do poprowadzenia komisji rolnictwa, ale burmistrz sprytnym zabiegiem doprowadził do przeważenia innych kandydatur. Takie było układanie sił i koalicji i specjalnie nie mam wielkich pretensji. Jakimś rozwiązaniem wydawał się więc klub radnych. Postanowiliśmy go założyć, chociaż też nie było lekko.
Reklama
Jak tworzyliśmy klub to też miałem inne wyobrażenie o jego pracy, co od razu niemalże zostało zweryfikowane. Okazało się, że klub sam z siebie wcale nie ma tylu kompetencji, możliwości. Nie ma takiej siły i prężności. Wszystko odbywa się na zasadzie lekkiego dogadywania się. Nasz światopogląd, każdego z członków jest inny. Mamy jakieś wspólne korzenie, ale już w szczegółach to często okazuje się, że mamy inne zdanie. Niemniej staramy się, jeśli to możliwe, występować razem, z tym jest jak widać duża trudność. Dlatego to nie działa, bo wszystko odbywa się na zasadzie ad hoc. Są uchwały, które pojawiają się znienacka, nawet większość z nich jest wprowadzana dopiero na radzie. Takie, żeby z jakimś większym wyprzedzeniem były nam przedstawiane, można na palcach jednej ręki w ciągu kadencji policzyć, np. te dotyczące budżetu. Nie ma takich uchwał, nad którymi można by rozmawiać. One się pojawiają i już mają być głosowane. Dlatego podjąłem taką decyzję, że jedyną możliwością pracy jest przeczytać i od razu zgłaszać poprawki.
Ja bym prosił, żeby tego tak nie odczytywać. Nie ma tutaj personalnych wojen. My wszyscy musimy się uczyć postępować zgodnie z prawem. Wiem, że przez lata tak to było przygotowywane w urzędzie. Urząd działał sam sobie, wręcz jak królestwo i sugestie, które padały z urzędu, były traktowane jak normy prawne, próbuje się udowodnić, że tak jest i będzie. Staramy się to wyjaśnić, bo każdy obywatel ma prawo wejść na komisje i nie może być takiego utrudniania, według mnie. To jest jednym z celów zawiązania i działania klubu, żeby bronić się przed takimi sugestiami, które mają być wyrocznią prawa.
Reklama
Sprawa nie została wyjaśniona. Jeżeli podejmuje się pewne działania, to muszą być doprowadzane do końca. W tym przypadku zresztą nie naciskamy. Zainteresowanym w zasadzie jest Ryszard Król, a my go wspieramy. Zaczęło się od tego, że przekroczył uprawnienia przewodniczący komisji rewizyjnej, potem szedł w zaparte i odrzucał obecność każdego na posiedzeniach komisji rewizyjnej. Gdybyśmy byli bardzo bezwzględni i chcieli to szybko zakończyć, to oddalibyśmy sprawę do sądu administracyjnego, żeby nałożył grzywnę. Postanowiliśmy pójść drogą skargi, aby wypowiedział się wojewoda.
Myślę, że to drugie nie dojdzie do skutku, bo matematyka jest nieubłagana. Możemy doprowadzić do odwołania i na następnym posiedzeniu ten sam skład wróci. Ja nie mam złudzeń, bo tak to już mi zostało zasugerowane przez burmistrza, gdy jako klub złożyłem kandydaturę do komisji rewizyjnej. Zgodnie z prawem, gdy powstał klub, to powinna być przeprowadzona procedura uzupełnienia składu komisji rewizyjnej. W ogóle nasza komisja rewizyjna działa na niespotykanych gdzie indziej podstawach. Jak zgłosiłem chęć uzupełnienia komisji to burmistrz odpowiedział, że to bez znaczenia, bo i tak ma większość i zawsze wybierze kogoś innego. Zawsze będą nasze kandydatury odrzucone.
Reklama
Janusz Siwak do tej pory twierdzi, że nie złamał prawa, więc pierwsze co byśmy chcieli osiągnąć, to żeby przewodniczący komisji jasno powiedział, że złamał prawo i absolutnie takich postępowań drugi raz nie będzie prowadził. Dwa, że w tym wspiera go bardzo burmistrz, który też mógłby powiedzieć: niestety zaszła zła procedura i zobowiązuję się, że będę pilnował, aby do tego nie doszło ponownie. Natomiast Ryszardowi Królowi należą się po prostu przeprosiny. I to by w zasadzie sprawę kończyło, ale skoro nikt nie chce się przyznać do błędu, to trzeba to udowodnić.
To już jest rola dla prasy. Nie wszyscy z radnych mają czas i możliwości, żeby to badać.
Reklama
To jest chyba lekka przesada. Myślę, że praca na tym polega, żeby cokolwiek zrobić w tej radzie, a nie tylko przyjść na głosowanie i podnieść rękę. Byłoby mi głupio, gdybym szedł na radę w zasadzie tylko po to, żeby pospać trochę. Nie raz się okazało, że w jednym miejscu ktoś tak mówi, w innym miejscu coś innego, później publikuje coś innego, a prawda leży jeszcze gdzie indziej, więc staram się tego dociekać.
Nie oceniam innych. Wierzę, że każdy radny jest dobrze przygotowany. Może jest tylko narzucona taka zasłona lojalności w grupie. Jest dużo radnych, którzy popierają stanowisko burmistrza i wydaje mi się, że z tego względu oszczędzają go w zadawaniu dociekliwych pytań. Uznają, że linia burmistrza jest właściwa i chcą ją jak najszybciej poprzeć. Ja natomiast podchodzę do tego bardziej sceptycznie i uważam, że warto porozmawiać, dlatego tyle pytań zadaję.
Reklama
To mnie smuci, że się mnie tak ocenia. Nie jestem jedynym radnym, który pyta, choć może faktycznie czynię to najczęściej.
Też się nie zgodzę. Co to znaczy np., że drogi krajowe są poza kompetencjami gminy? Jeżeli zajrzymy do strategii rozwoju miasta i gminy, to tam jest m.in. punkt taki, gdzie gmina deklaruje, że chce decydować o strukturze dróg krajowych, chce decydować o obwodnicy Jastrowia. Ja mogę więc składać wnioski, ale pośrednikiem w kontaktach z organami rządowymi powinni być przewodniczący i burmistrz.
Reklama
Jak rozmawiamy na sesji to burmistrz cały czas odpowiada: to uzgadnialiśmy, to wielokrotnie omawialiśmy, to było przedstawiane, pan radny nie słuchał. Więc ja się zastanawiam, że może pan burmistrz zapomniał mnie zapraszać na te spotkania, bo ja nie kojarzę sytuacji, że gdzieś tam byłem informowany, coś tam uzgadnialiśmy, podpisaliśmy jakiś protokół na korytarzu. Nie mam na ten temat zielonego pojęcia. Owszem, to są jakieś metody pracy. Jedni się dogadują na korytarzach, żeby potem na spotkaniu ogólnym szybko przegłosować. Co mnie martwi w radzie, to że zamiast pracy w komisjach tematycznych robi się komisję wspólną, gdzie się też dorzuca różne tematy i de facto nie ma możliwości wprowadzenia poprawek i później przychodzimy za tydzień i mamy głosować, a na koniec jest każdy ganiony za zadawanie pytań.
Tak. Co innego pan burmistrz przedstawiał na komisji wspólnej, a całkiem inne tematy z tej strategii akcentował na radzie. To na co zwracałem uwagę na tym spotkaniu, to myślę że jest ważne dla wielu osób. Strategia to jest nasz wieloletni plan działania i nie może tak być, że mija połowa okresu, a my nie mamy podsumowane co się dzieje. Żeby ładniej wyglądały wskaźniki to się dorzuca jeszcze kolejne działania. Bardzo fajnie, można rozszerzać, ale my nadal nie wiemy, na jakim etapie jesteśmy. Burmistrz próbował zmiękczyć nas emocjonalnie, że musimy zmienić strategię, żeby pozyskać pieniądze na targowisko. Ja rozumiem, bo też na dokumentach z Unii wielokrotnie pracowałem i wiem, że pisząc wnioski trzeba odnieść się do takich strategii, ale z drugiej strony jest tam rozwinięcie Ekologicznego Centrum Edukacji i Rekreacji w Nadarzycach, a jak pan spróbuje przejrzeć Internet, to nawet nie ma wzmianki, jak to powstało i co to jest. Nie mówię, że to jest błąd, ale brakuje dyskusji, a w strategii jest napisane, że nowelizacja musi się odbywać poprzez dyskusję w grupie.
Reklama
Jeżeli nie ma dyskusji, jeżeli to jest tak robione, że jest ustalany program posiedzenia, potem są do tego dorzucane kolejne uchwały, nie ma przerw, żeby się zastanowić, wymienić zdania, to można tylko liczyć, że będzie jakieś szybkie zrozumienie. Jeżeli kolega inaczej postrzega problem, nie będę się starał z nim walczyć. Uważam, że nie ma co się wstrzymywać przed zgłaszaniem nawet licznych poprawek. Skoro nie ma rozmów, to może wzbudzę chociaż jakąś wątpliwość. Nie ma złudzeń, że z drugiej strony jest mocniejsza grupa, która zawsze będzie miała zdecydowanie inne zdanie. To nie znaczy, że mam się poddawać.
Jak już podkreślałem, jestem społecznikiem i obecnie radnym i według mnie, moje dotychczasowe działania to jest normalna praca radnego. Zresztą praca burmistrza jest całkiem inna. A czy mam startować na burmistrza? Nie wiem, może Pan mi to podpowie?
Reklama
Można było podjąć działania, które na początku były zgłoszone. Czyli podejście do inwestycji na wzór strategii, żeby rozpisać jakiś harmonogram. Żeby nie było tak, że pojawiają się inwestycje nie wiadomo skąd i dlaczego, bo takie akurat są uwarunkowania. Każdy się wtedy denerwuje, zadaje pytania, które irytują. To było zgłoszone na początku kadencji i jest w zasadzie cały czas odpychane. Wszystko krąży wokół jawności i otwartości.
Rozmawiał Tomasz Guhs[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na takich jak Ty sikam ciepłym moczem :)
poziom dyskusji jest porażający, żenada...
A może nie są denne, tylko doprowadzają ciebie do furii? w takim razie, pod żadnym pozorem nie idź do Romka, bo znowu dostaniesz po pysku.
Ogarnij się człowieku, bo Twoje wpisy robią już się denne !
Chyba ten co bykom huśta ....
wiem od Jarka ze 2kadencyjnosci nie wprowadzi, za rok bedzie zerowanie
We wioskach jest tylko jeden kandydat, który miałby duże szanse wygrać z obecnym burmistrzem. To jeden z radnych. Pozdrawiam
Nie no Dzbuk to tylko jako rolnik się nadaje :)
Masz racje !
Ludwik przegrał bo m.in. związał się z fatalnym i ludzmi - ogólnie znanymi pieniaczami i świrami. Narobili mu więcej złego niż dobrego. A do tego doszła próba chamskiej wkrętki z CBA i ludzie się odwrocili. Liczył na 500 głosów przewagi a raptem wygrał w Jastrowiu kilkudziesięcioma głosami. A teren wsi to wiadomo. Nikt z Jastrowia tam nie ma szans - poprą swojego. Nie widzę na dzisiaj zagrożenia dla burgemaistra.
Już za pół roku spory na temat z kim się spotka Wojtiuk w wyborach mogą okazać się śmieszne. Jarek już nie raz zmieniał zdanie i jestem przekonany, że za pół roku w ciągu jednego dnia dokonają zmian w ordynacji wyborczej wprowadzając między innymi zasadę dwukodencyjności "od zaraz". Jeśli PiS wycofał się z tego pomysły, to był to cel zamierzony. Chodzi najprawdopodobniej o to, żeby rządzący z nadania PO dużymi miastami nie zaczęli lansować swoich następców. PiS, moim zdaniem wróci do dwukadencyjności, bo będzie to jedyna metoda zdobycia dużych miast.
o mały włos .... chyba masz na mysli intryge z CBA to było swinstwo w stylu ludwisiaka ,króla i reszty hołoty
Hahaha. Ale popuściłeś wodze fantazji. Marzenia nie bolą.
Zapraszamy kandydatów. Im więcej tym lepiej.....dla obecnego.
Podobno honorowy i przyrzekał , że już nie startuje. Jak stanie w szranki to przegra, bo kłamczuch wówczas będzie
Ja widziałbym obecnego przewodniczącego rady, jeden z rozsądniejszych radnych i normalny wykształcony, młody oraz kulturalny człowiek. Ale szkoda by się zmarnował w samorządzie. Wyraziłem swoje obiektywne zdanie , choć wiem, że zaraz posypią się hejty wiadomo kogo... od zagrożonych.
Z tobą Beata- Koloseum też zapewne by przegrał... na wadze.
Jest wielu kandydatów, lecz to kwestia nakłonienia ich na start w wyborach
Ludwisiak przegrałby nawet z Radnym Dzbuk lub Cyruk
Ja pracuję w Dino i 3 na rękę mam? Za minimalną tam nikt robić nie chce dlatego płacą więcej, chyba ze leni sie pozbywają
Heniek odpisujesz na swoje posty? O siwym już nikt nie myśli przecież jest skończony przez 3 lata nie zrobił nic.
W poprzednich wyborach nie stawiałam na Ludwisiaka a teraz sama bym go namawiała na start w wyborach. Obecny niestety w moich oczach dużo stracił swoją arogancką aparycją;(
Myślę, że w chwili obecnej Ludwisiak bez problemu wygrałby z Wojtiukiem. Trzy lata temu o zwycięstwie Wojtiuka zadecydowało poparcie wsi (głownie Sypniewa i Nadarzyc) oraz plotki, że stanowisko burmistrza jest potrzebne Ludwisiakowi, bo ma poważne problemy finansowe związane z kredytem we frankach. Dzisiaj na poparcie na wiosce Wojtiuk raczej nie może liczyć. W mieście trzy lata temu wygrał Ludwisiak i prawdopodobnie za rok też by wygrał i nie zmieni tego nawet Dino. Co do Dino i zarobków w nim, to wielu mieszkańców jest zdania, że lepiej siedzieć w domu i dostawać 500+, niż harować jak wół za gorsze, a w efekcie zarabiać o kilka złotych więcej niż minimum, pozbawiając się w ten sposób wszelkich świadczeń. Dzisiaj po trzech latach można śmiało powiedzieć, że Ludwisiak dobrze sobie radzi w biznesie, a stanowisko nie było mu potrzebne do spłacania kredytów. Ludwisiak ma nad Wojtiukiem przewagę dotyczącą przede wszystkim kultury osobistej. Wojtiuk to typowy zarozumialec, któremu się wydaje, że jest najlepszy i najmądrzejszy. Jest jak balon- duży, a jednocześnie pusty w środku.
Znam lepszych kontrkandydatów na burmistrza niż Nagórski. Kwestia przekonania ich do startu i mogą sporo namieszać. Skoro Ludwisiak o mały włos a zrzuciłby Wojtiuka ze stołka, to ....
On prowadzi nauki przedmalzenskie?? Tragedia i tragedia sa te nauki dzisiaj!
Bedzie udzielał ich w Urzędzie Miasta , jeśli zajmie stołek burmistrza
To ty straciłeś twarz pokerzysty, gdy ci Aśka pokazała artykuł z gazety. A to jeszcze nie wszystko.
Tracisz nerwy belferku.
Mój Piotr to niestety wyjątkowy idiota. Mówił nieprawdę i są na to niezbite dowody. Jak tak dalej pójdzie, to skończy jak jego brat. Dlatego szybko trzeba będzie zacząć budowę tego ośrodka w Sypniewie, bo inaczej będę musiała jeździć do Tworek.
Zbysiu weź tabletkę, znowu ci odbija..
Płakał to będziesz ty, jak wyjdą na jaw twoje łgarstwa ty łysy tępaku.
ta z 5 głosów zdobędzie bo jak mówi nawet dzieciaki od niego uciekły
To kontrkandydat ma być ?
No to kampania na rok przed wyborami ruszyła z kopyta ;-)
Noooooo ten sam.
Jeszcze płaczesz ? Ogarnij się kurduplu.
Czy ty Piotr naprawdę musisz prowadzić dialog z żoną na forum internetowym? Nie możecie tak normalnie pogadać sobie w chałupie? A tak odnośnie wpisów mam pytanie "Ty jesteś sołtys. a twoja żona Koloseum?" Jeśli tak, to gratuluję za samokrytykę. Ty rzeczywiście od dłuższego czasu zachowujesz się, jak sołtys ze słomą w gumowcach, a i twoja żona coraz bardziej przypomina Koloseum.
Ten na zdjęciu to czasem nauk przedmałżeńskich nie prowadzi ? Łooooo matko !!!!! Litości !!!!!
Zgadzam się z Tobą !
Piękny komentarz. Klasyka wypowiedzi.
Nie wiesz że okręgi są jednomandatowe? Tak są podzielone że w jednym głosujących jest 150osób a w innych 400. Ilość głosów to nie jest wyznacznik. Poczytaj a później pisz.
Radny Nagórski ma chore wizje. Musi zejść na ziemięc.
zal mi cie
Radny Nagórski to człowiek kulturalny, w odróżnieniu od chamów, którym czasami musi zadawać pytania. Pyta, bo ma takie prawo, a przede wszystkim pyta, bo jest to w naszym interesie. Paradoks polega na tym, że ten człowiek, który tak jest oburzony dociekliwością radnego, kilkanaście lat temu też zadawał wiele pytań swemu poprzednikowi. Mam nadzieję, że radny Nagórski zadaje trudne pytania nie po to, żeby zostać dyrektorem ZGM.
Nie no naprawdę przecież on się nawet na Sołtysa Trzebieszek nie nadaje
radny nagórski zebrał ledwie 50 głosów i to pod kosciołem, On nadaje sie najwyzej do naganiania zwierzyny w lesie w czasie polowan .Za rok go pozegnamy jak paru innych radnych którym noszenie baldachimu nie pomoze
Na takich jak Ty sikam ciepłym moczem :)
poziom dyskusji jest porażający, żenada...
A może nie są denne, tylko doprowadzają ciebie do furii? w takim razie, pod żadnym pozorem nie idź do Romka, bo znowu dostaniesz po pysku.