Przypomnijmy, że zarząd zakrzewskiego klubu zapowiedział dymisję wiosną, na zebraniu sprawozdawczym Jedności. Poszło oczywiście o pieniądze. Działacze zaprotestowali w ten sposób przeciwko niewystarczającej ich zdaniem na działalność klubu dotacji od gminy. Były kolejne zebrania, spotkania, rozmowy, w ostateczności stanęło na tym, że w zasadzie skala nieporozumienia nie jest duża i wynosi zaledwie kilka tysięcy złotych. Prezes klubu Eugeniusz Barabasz potwierdza, że w czwartek rozmawiał z wójtem, a kilkadziesiąt minut później spotkał się z zarządem klubu, aby przekazać to, co ustalił z Henrykiem Dobrosielskim. Zarząd nie spotkał się w komplecie, spośród dziewięciu jego członków w zebraniu uczestniczyło pięć osób.
– Wójt podtrzymał swoje wcześniejsze zdanie, że kwota około sześciu tysięcy złotych nie zrujnuje gminnego budżetu – Eugeniusz Barabasz mówi o kwintesencji spotkania z Henrykiem Dobrosielskim. Takie też zdanie przekazał członkom zarządu, przekonując, że w budżecie 2016 roku o tyle ma być zwiększona dotacja dla Jedności. Barabasz podkreśla też, że doszli z wójtem do porozumień w kwestii pewnych klubowych inwestycji, a także w sprawie utrzymania obiektów Jedności. Zwłaszcza ta ostatnia sprawa, obok dotacji, miała być jednym z głównych tematów rozmów między prezesem a wójtem. Jak mówi Eugeniusz Barabasz, takie deklaracje Henryka Dobrosielskiego sprawiły, że ci, którzy byli obecni na czwartkowym zarządzie, zadeklarowali, iż nie złożą dymisji i będą pracować w klubie do końca kadencji, czyli jeszcze przez rok. – W takiej sytuacji jako prezes także podtrzymuję, że pozostanę do końca kadencji – mówi Barabasz. Za kilkanaście dni zarząd Jedności ma spotkać się ponownie, już w liczniejszym gronie. Wtedy mają zapaść ustalenia dotyczące planu działania na kolejny rok, także pod kątem sportowym, czyli funkcjonowania poszczególnych drużyn zakrzewskiego klubu.
Co po roku? – Nie chcę dzisiaj deklarować, co będzie dalej. Zobaczymy... – mówi Barabasz. Przyznaje jednak, że jeśli nie będzie chętnych do przejęcia roli prezesa, być może dalej zgodzi się pełnić funkcję. Jeśli oczywiście zostanie wybrany. Barabasz nie kryje jednak, że z chęcią przekazałby kierownictwo klubu w młodsze ręce, a sam udzielał wsparcia w mniej formalny sposób. – Mówiąc szczerze, nawet wolałbym stanąć z boku – przyznaje.
Przy okazji zapytaliśmy prezesa o pojawiające się w ostatnim czasie nieoficjalne, ale dość częste informacje o rzekomych zgrzytach, do jakich miało dochodzić między nim a członkami klubu, głównie zawodnikami. – Może to wynika z niedoświadczenia trenerów i zawodników – odpowiada na pytanie. – W klubie nastąpiła pewna zmiana pokoleniowa i nie wszyscy rozumieją zasady, które od lat obowiązują w klubie. Metody pracy, które ze starszymi zawodnikami przynosiły znakomite efekty, teraz mniej się sprawdzają – przyznaje prezes. Przekonany jest jednocześnie, że ich efektem są tylko drobne nieporozumienia i nie powinny być one problemem dla dalszego funkcjonowania Jedności Zakrzewo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze