Z pewnością dotrą one do pilskiego oddziału Krajowego Biura Wyborczego przed wyznaczonym terminem. Nie wynika to z faktu, że brakuje nam jednego czy dwóch podpisów - nazbieraliśmy ich dużo więcej niż było potrzeba. Tak naprawdę już na półmetku mieliśmy wymaganą ilość, ale chcieliśmy poczekać prawie do końca, by więcej osób mogło się zastanowić i zdecydować, czy chcą wystawić władzy żółtą kartkę. Ponieważ każdy podpis będzie teraz weryfikowany przez KW, zależało nam, aby mieć pewną rezerwę, na wypadek gdyby okazało się, że ktoś podpisał się dwa razy bądź gdyby wystąpiły inne tego typu błędy.
To nieprawda. Liczba negatywnych komentarzy, która nas dotknęła, nawet osobiście, była bardzo duża. Liczyliśmy się z tym, byliśmy nastawieni na to, że komuś nie będzie się to podobało. Ludzie mają prawo do wyrażania własnej opinii bez względu na swój status. Mogą popierać nas, mogą popierać burmistrza. Zapewniam jednak, że proces zbierania podpisów odbywał się w taki sposób, by złożone na listach dane osobowe nie były powszechnie dostępne. Nie wiadomo mi, żeby którakolwiek z list była wyłożona w jakimś sklepie.
Reklama
Poczekamy ze świętowaniem. Podpisy są, teraz dajemy czas na decyzję Komisarzowi Wyborczemu, który ma 30 dni na weryfikację list. Tu nie chodzi o to, czy ktoś wygra, czy nie. To nie inicjatywa moja - radnego tylko ludzi, którzy z tym do mnie przyszli i wobec których spełniłem swój wyborczy obowiązek, reprezentując ich. Nie zamierzam z nikim walczyć. Wręcz przeciwnie, chcę pójść do burmistrza i z nim rozmawiać, współpracować. Mamy jeszcze ponad dwa i pół roku do następnych wyborów samorządowych. Będąc radnym odbieram to w taki sposób, że tę żółtą kartkę w sprawowaniu władzy wystawiono także mnie.
Nie chciałbym jeszcze mówić o kampanii referendalnej. Zarzuty wobec burmistrza mamy i gdy tylko zostanie ogłoszony termin referendum będą one upublicznione w internecie i w formie ulotek, plakatów. Będziemy chcieli także organizować spotkania, ale nie w formie wieców. Jeśli zaś chodzi o działanie urzędu, to proszę zwrócić uwagę na chronologię zdarzeń. Pierwsza manifestacja w sprawie szkół - burmistrz mówi, że nie chciałby się wycofywać z tego pomysłu. Druga, którą poprzedziła inicjatywa referendalna - zupełna zmiana stanowiska, wsparta jeszcze deklaracją starosty. Inna sprawa, że w jednej z wypowiedzi dla telewizji Ryszard Goławski stwierdził, że temat powróci na wiosnę. Osobiście nie jestem przeciwny temu, by gmina przejęła budynek technikum, ale nie w takim celu, by utworzyć tam podstawówkę.
Reklama
Nie mamy z nim nic wspólnego, nie jesteśmy żadnymi marionetkami - jak też nas nazywano. Reprezentujemy głos społeczeństwa.
Nie mnie to oceniać. To ludzie muszą zdecydować, czy są jeszcze w stanie zaufać tej władzy. Naszym zdaniem poparcie sporo ponad dziesięciu procent mieszkańców gminy, którzy złożyli swój podpis na listach, by referendum się odbyło, już o czymś świadczy.
Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ponad 596 to mniej niż 597 , to w końcu ile miejsc po przecinku?
Słyszałem i wiem jak te głosy były zbierane, dlatego nie pójde i namawiam wszystkich którym Krajenka nie jest obojętna, NIE IDŹCIE na Referendum.
Dlaczego namawiacie zeby nie isc na referendum? Jesli tyle glosow zostalo zebrane to o czyms swiadczy. Ja pojde!
Ta inicjatywa jest płytka niczym wynik wyborczy Korwina.
Oby nie doszło do referendum. A jak dojdzie, to ludzie prosze Was, nie bądźcie głupi. Na referendum nie idźcie !!!
Ponad 596 to mniej niż 597 , to w końcu ile miejsc po przecinku?
Słyszałem i wiem jak te głosy były zbierane, dlatego nie pójde i namawiam wszystkich którym Krajenka nie jest obojętna, NIE IDŹCIE na Referendum.
Dlaczego namawiacie zeby nie isc na referendum? Jesli tyle glosow zostalo zebrane to o czyms swiadczy. Ja pojde!