Reklama

Podróż bez wymówek: wywiad z Piotrem Witeckim

27/08/2016 19:00

Bez pieniędzy, bez planu, często bez znajomości języka. Podróżować da się na wiele sposobów. – Wystarczy wyjść z domu – zachęca P. Witecki ze Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego

Co jest łatwego w podróżowaniu?

Wszystko, jeśli się odpowiednio nastawimy. Trudno jest wtedy, gdy na siłę, koniecznie chcemy czegoś dokonać według z góry ustalonego planu. A gdy nam nie wyjdzie, to pojawiają się schody. Natomiast jeśli plan tworzy się trochę sam, gdy cieszymy się z podróży, to nawet gdy pojawiają się trudności, pokonujemy je z radością. W podróży trzeba być otwartym.

Reklama

Tego nauczył Cię Złotowski Korpus Ekspedycyjny, który założyłeś w 2010 roku?

Inspiracją dla jego stworzenia stało się dla mnie spotkanie pewnej Australijki. To było na Szlaku św. Jakuba w 2010 roku właśnie. Gdy zaprosiłem ją do Polski powiedziała: ok, ale co tam macie ciekawego? Opowiedziałem jej o Krakowie, Gdańsku, a ona zapytała, dlaczego miałaby naprawdę do tej Polski przyjechać. Wtedy zdałem sobie sprawę, że naszym największym skarbem są ludzie. Ci, którzy potrafią coś zrobić, czymś się interesują i o tym ciekawie opowiedzą. Bo w podróżowaniu najfajniejsze jest spotykanie właśnie takich osób. To są te najważniejsze punkty podróży.

Reklama

Dzisiejszy świat stoi przed nami otworem. Młodzież ze Złotowa bez kompleksów korzysta z możliwości podróżowania. Tu zwiedzają wieczne miasto

W podróży najważniejszy jest drugi człowiek – ten obcy, ale ciekawy.

Uważam, że zawsze dostaje się to, co się komuś daje. Wiem, że jeśli ja pomogłem komuś w znalezienie noclegu, to potem ktoś inny pomoże mi. W Hiszpanii rozerwałem oponę w rowerze i wtedy spotkałem człowieka, który obiecał mi pomóc. Za chwilę odebrałem telefon, że ktoś po mnie przyjedzie. Pojawił się człowiek, który zabrał mnie do auta i gdzieś pojechaliśmy. Potem ktoś przyniósł mi nową oponę, naprawił rower, a na koniec zjedliśmy jeszcze wspólny posiłek... To jest ta różnica między podróżowaniem mocno zaplanowanym od tego bardziej improwizowanego. W tym drugim przypadku bardziej zaakcentowany jest ten drugi człowiek.
Od trzech lat tak właśnie jeździmy z żoną na wakacje – nie planując wszystkiego na 100%. To jest najfajniejsze.

Reklama

Ale też ryzykowne.

Nie każdemu to odpowiada, bo niektórzy potrzebują w podróży rutyny: śniadanie o tej, obiad o tamtej... I to nie jest nic złego, ale następnym krokiem w podróżowaniu jest wyjście ze strefy komfortu. Bo tam widać i czuć wiele ciekawych rzeczy. Te przygody z nieznanym zakończeniem dają czasem adrenalinę, ale też frajdę.

Najczęstszym powodem rezygnowania z podróżowania jest brak pieniędzy. Też tak uważasz, że bez kasy niewiele da się zrobić?

Jeśli ktoś chce podróżować na „jakimś” poziomie, to może być bariera. Na naszym Festiwalu Relacji z Podróży „Kocioł” gościliśmy prelegentów, którzy pojechali np. rowerem na Nordkapp, a w kieszeni mieli 100 czy 200 dolarów. I znowu ktoś im pomógł, czymś poczęstował lub czekali na wyprzedaże jedzenia w sklepach... Pieniądze nie są przeszkodą. Jeśli mamy mniej pieniędzy, to zróbmy mniejszą podróż, ale gdy ktoś mówi, że nigdzie nie jeździ, bo nie ma kasy, to chyba tak naprawdę tego nie chce.​

Reklama

Wziąć świat na barki Czemu nie, wystarczy wyjść za próg własnego domu

Wydaje się, że są rzeczy, których nie da się zrobić bez profesjonalnego sprzętu. A ten kosztuje.

Tak, czasem ktoś mi mówi, że musi kupić lepszy rower, żeby gdzieś pojechać. Nieprawda. Ja w podróż życia do Rzymu pojechałem na passacie, który miał dziesięć biegów. I dojechałem. Dzisiaj, gdy pokazałem ten rower moim dzieciom, to śmiały się, że to niemożliwe. A jednak. Kazimierz Nowak przejechał Afrykę na rowerze bez przerzutek.
Szlak na Orlą Perć zbudowano 100 lat temu, gdy nie było nylonowych lin i goretexów, a Mount Everest zdobywali ludzie w wełnianych swetrach. Da się. Niech nowoczesny sprzęt nie będzie dla nas wymówką.

Reklama

A język? Strach przed brakiem możliwości porozumienia się z tubylcami bywa paraliżujący.

To jest kłopot, bo może ktoś chcieć czegoś od nas na granicy, ale to jest bariera do pokonania. Znajomy był rowerem w Rumunii. W dużym mieście dogadał się z ludźmi po angielsku, ale na wsi już nie. Rysował więc im, o co mu chodzi. Podobnie robili Ania i Adrian Pozierakowie, którzy na rowerach podróżowali po Azji. W tych małych wsiach tym prostym ludziom rysujesz, a oni wtedy zapraszają cię do domu, częstują cię jakąś potrawą (nie wiadomo z czego, nie umiesz się zapytać) i jest dreszczyk emocji. Dzięki temu potem jest co wspominać.
Pewnym ułatwieniem, gdy brak komuś języka, może być koszulka, którą jakiś czas temu widziałem. Wydrukowane na niej były podstawowe elementy: namiot, jedzenie, toaleta... Pokazujesz i wszyscy wiedzą, o co ci chodzi.

Reklama

W środowisku podróżników obracasz się od lat. W jak dalekie zakątki świata dostają się ludzie, którzy np. boją się latać?

Mam kolegów, którzy podróżowali wynajmując kabiny na statkach towarowych. Rejs z Gdyni do Afryki Północnej trwał 11 dni, a oni w tym czasie poznali załogę, zobaczyli, jak się żyje na takim statku. To też była okazja do poznawania czegoś nowego, odkrycia nowego zawodu, nowych przeżyć. Czasem wystarczy uruchomić wyobraźnię.
Trzy lata temu, przy współpracy waszej redakcji, odbył się Projekt Prometeusz – trzech chłopaków stąd pojechało śladem polskich latarni. Potem kolejni objechali Polskę wzdłuż granic. Nasi emisariusze za granicami pokazują, że jesteśmy otwarci, potrafimy sobie zorganizować taki wyjazd i, jak powiedział Ryszard Kapuściński, patrząc na inną kulturę przez własny pryzmat poznać lepiej siebie. Coś w tym jest.
Ludzie ze Złotowa byli już chyba na każdym kawałku świata. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zebrać tych złotowskich podróżników i zrobić z tego fajną opowieść. Temu też służy „Kocioł”.

Reklama

W podróży najważniejszy jest człowiek, którego ma się u boku. Choć ładne widoki nie zaszkodzą...

​​To teraz ważne pytanie: jak się oderwać od codzienności, pracy, kredytów, zobowiązań i ruszyć w nieznane?

Na Zachodzie modna jest teraz tzw. przerwa w życiu – rzuca się wszystko na rok i jedzie w podróż. To trochę ryzykowne, ale jest to moment, gdy można odkryć siebie.
Można też, jak mój kolega, który pracuje na kontrakcie, po wypełnieniu danego zadania ruszać w świat, a po powrocie szukać nowej pracy (wersja dla samotnych). Można także, jak część ludzi przechodzących ten poziom wyżej, sprzedawać swoje relacje z podróży. Współczesne media pozwalają na prowadzenie życia blogera podróżniczego, jak robią to np. młodzi ludzie z programu „Busem przez świat”. Zebrali ekipę, kupili busa i podróżują. Wyjazd do Ameryki mieli tak zaplanowany, że przeznaczali 8 dolarów dziennie na osobę. Zainteresowanie spotkaniem z nimi w Złotowie pokazało, że jest wiele osób, które chcą przejść w podróżowaniu o poziom wyżej.

Reklama

Dobrze, tylko jak się za to zabrać? Wiem, że Wojciech Cejrowski pewnego dnia wstał, sprzedał, co miał w domu i pojechał, ale nie każdego na to stać. Jak się wziąć za podróżowanie?

Trzeba zacząć to robić. Po prostu. Można zacząć od spakowania się. Nie należy szukać trudności, tylko rozwiązań. Gdy pociąg się spóźni, to będzie trudniej, ale mogę pojechać autobusem, prawda? Najwyżej dotrę na miejsce nieco później, ale po drodze mogę spotkać kogoś ciekawego. Przejdę wtedy na inną stronę. Na stronę smakowania świata.
Możliwości podróżowania jest tak dużo i są tak proste! A najlepsze jest podróżowanie rowerem. Można zabrać więcej bagażu niż pieszo, dystans dzienny 100 km nie jest niczym strasznym, a przez dziesięć dni można zrobić kawałek podróży. Potem możemy zapakować rower do pociągu czy samolotu i wrócić. Zwłaszcza że Europa stoi przed nami otworem.

Reklama

Złotowski Korpus Ekspedycyjny, któremu przewodzi Piotr Witecki, zaraził podróżowaniem wielu młodych złotowian

Czego nauczyło Cię podróżowanie i kontakt z innymi podróżnikami?

Że jesteśmy inni, różni. Wydaje nam się, że żyjemy tacy poukładani w tej Europie Zachodniej i nic nas już nie zdziwi. A potem pojawia się taki człowiek podróżujący psim zaprzęgiem (będzie gościem „Kotła” w październiku) albo przepływa ocean kajakiem, bo ma taki kaprys i nagle okazuje się, że są pewne rzeczy, które można zrobić. Na przykład mistrzostwa Europy w autostopie. To pokazuje, że jesteśmy bardzo kreatywni jako naród.
Ale w podróżowaniu najważniejsze jest odkrywanie siebie i swoich możliwości. Im dajemy sobie na to więcej szans, tym lepiej. Zwłaszcza że na podróżowanie nigdy nie jest za późno. Pakujmy się więc.

Reklama

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zł - niezalogowany 2016-09-01 18:50:53

    Ten po lewej to lektor z NMP? Radzę Panu zmienić towarzystwo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wolontariusz - niezalogowany 2016-08-30 18:30:27

    Taaaa zwłaszcza "Rajd w ciemno" lub "Krajna Adventure Race" to imprezy dla elit i za państwowe pieniądze. Jak można pisać takie zmyślone pierdoły to nie wiem. Z tego co widziałem to ZKL szuka wolontariuszy do obsługi Rajdu w Ciemno - zapisz się, pomóż coś zorganizować i zobaczysz jak to działa a nie kłamstwa piszesz. Nie wiesz - nie pisz, no chyba że chodzi ci tylko o opluwanie innych ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Einstein - niezalogowany 2016-08-29 17:32:58

    Wreszcie ludzie zaczynają otwarcie pisać co widzą o myślą! Super! Zawsze powinno się nazywać rzeczy po imieniu!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama