Odważne połączenie klasyki z elektroniką i trip hopem. Połamane rytmy, teksty Shakespear'a , dialogi ze znanych filmów i jeden człowiek, który gra na wszystkich instrumentach
Saltillo. Nazwa zespołu wskazywałaby udział chociażby kilku osób, a tutaj niespodzianka, jest to projekt tylko jednego człowieka. Menthon potrafi grać na skrzypcach, altówce, wiolonczeli, gitarze, perkusji, banjo, kontrabasie, tworząc przy tym sample o zabarwieniu trip hopowym, które służą mu jako szkielet utworu. Nieudany projekt Sunday Munich podziałał na niego odwrotnie proporcjonalnie i nie załamując rąk, podjął się nowego przedsięwzięcia, które odnalazło swoich odbiorców.
Płyta Ganglion to dla mnie miły powrót do czasów kiedy zakochana byłam w muzyce klasycznej. Pamiętam te dreszcze przy dźwiękach skrzypiec, wiolonczeli, pianina lub fortepianu oraz próbę rozwiązania trudnego sporu : czy muzyka klasyczna jest poważna ? Dzisiaj wydaje mi się, że skoro płyty powędrowały na półkę, moje wnioski nie były zbyt optymistyczne. Z przyjemnością stwierdzam, po latach, że srogo się myliłam. Połączenie klasyki z nowoczesną techniką jest możliwe. Zazdroszczę Menthonowi determinacji oraz wielkiej wyobraźni. Rezygnując z czynnej działalności w Sunday Munich, otrzymał szansę na stworzenie czegoś wyłącznie swojego. Podjął wyzwanie samodzielnej pracy, co z mojego punktu widzenia jest jeszcze trudniejsze, choć daje więcej satysfakcji. Im mniej bowiem masz ludzi wokół siebie, tym bardziej ty jesteś odpowiedzialny za to,co pragniesz zrobić i kombinujesz tak, żeby tych wszystkich zastąpić swoimi rękami, swoimi ustami, palcami, stopami – dosłownie.
[[reklama]]
„A necessary end”, utwór pierwszy na krążku. Dużo tutaj skrzypiec, które tworzą główną linię melodyczną, syreni wokal i oczywiście klubowo – trip hopowy beat, który ową klasykę wynosi ponad wszystkie granice łączenia gatunków. Już tutaj możemy wyczuć w jakim kierunku zmierza cała płyta. Utwór ten zachęcił mnie do dalszej wędrówki. Następny kawałek to „Giving in”, jeden z moich ulubionych. Idealna kompozycja wokalu, gitar, klawiszy, samplów i miksowanych płyt. Jest to dla mnie utwór wysmakowany i aż trudno mi uwierzyć, że Menthon zaaranżował wszystko sam. „Rember me” to dziwny twór z banjo i perkusją na czele. Nagłe zmiany stylów trochę mieszają w głowie, ale wciąż jest się pod wrażeniem. „A simple test” chyba faktycznie miało być jakimś testem, bo znacznie różni się od reszty. Prócz klasyki, trip hopu i beat beatowej ery wszędzie indziej, nagle wkrada się muzyka klubowa w dość ostrym wydaniu. „ A hair on the head of john the baptist"" to już powrót do tematyki z początków krążka. Jest to utwór specyficzny i dość długo musiałam się do niego przekonywać, ale w końcu znalazłam coś dla siebie. Akcent aktorski i dialogi z Shakespear"a, zremiksowane i unowocześnione. „Blood and Milk” to mój ulubiony utwór, zdecydowanie. Urzeka mnie w nim absolutnie wszystko.
Słuchając tej płyty, zachwycałam się nad geniuszem twórcy, ale były chwile, kiedy nie wytrzymywałam do końca. Być może powodem jest zachłyśnięcie się Menthona swoją wolnością twórczą. Nie przeszkadza mi to jednak. Satillo to jednak Saltillo i cenię go bezwarunkowo.
Agnieszka Piec
Poniżej utwór "Blood and Milk" :
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze