„Potrzebne są koce, ręczniki, pościele, kołdry, środki czystości, meble do wyposażenia pokoi, kuchni, łazienki, sprzęt RTV i AGD, materiały budowlane (cegła, cement, suporeks, farby, drzewo na więź dachową, pokrycie dachowe, wyposażenie łazienki), naczynia kuchenne. Jeśli masz fach „w ręku” albo po prostu chęci, aby pomóc, zapraszamy serdecznie do Piecewa. Każde ręce do pracy mile widziane. Miejsce zbiórki rzeczy, sala wiejska w Piecewie. Zbieramy również pieniądze dla pogorzelców. Bardzo serdecznie dziękuję”
– wpis takiej treści sołtys Piecewa Angelika Głyżewska zamieściła na facebooku krótko po dramacie, jaki dotknął rodzinę z jej wioski, która w nocnym pożarze straciła dom. Szeroko płynąca pomoc pozwala poszkodowanym i zaangażowanym we wsparcie z optymizmem wyczekiwać tego, co wydarzy się w kolejnych tygodniach. Pomoc wciąż jest potrzebna, ale wiele już udało się dokonać.
Część rzeczy rodzina przechowuje u najbliższych, ale większość rzeczywiście gromadzimy w naszej sali wiejskiej
– sołtys przyznaje, że podstawowych rzeczy, jak ręczniki, koce, pościele, ubrania czy środki czystości udało się dużo zebrać.
Dziewczyny mają już jakieś meble do swojego pokoju, najmłodsza z trzech dziewczynek ma także łóżko, podobnie jak ich rodzice. Są też grzejniki, farby, rodzina ma już nowy piec, który jak najszybciej ma być wstawiony do budynku, aby można było zacząć go ogrzewać
– sołtys przyznaje, że skala szeroko płynącego wsparcia również ją zaskoczyła.
Brakuje jeszcze m.in. wyposażenia kuchni, kafli, paneli, lodówka ma tutaj ponoć trafić ze szlachetnej paczki
– podkreśla Angelika Głyżewska. Ofiary pożaru z wielką radością przyjmują wszelką otrzymaną pomoc. To, co nieustannie przychodzi im na myśl to podziękowania. Za te duże dary, jak również te najmniejsze.
Nigdy nie sądziłam, że ludzie zdolni są do niesienia takiej pomocy
– o ofiarności niosących pomoc mówi Agnieszka Godlejewska. Wsparcie spływa do nich już od pierwszego dnia po pożarze, kiedy liczne grono osób przyszło w miejsce pogorzeliska.
Strażacy z Osówki, Krzysztof Kamiński, Jakub Głyżewski, Ewelina Bartosz, Sylwester Bartosz, Jerzy i Sebastian Barylak, Henryk Domoń, Adam i Seweryn Sznyr, Zbigniew Beker, Mateusz i Piotr Gaj, Mirosław Lewicki, Wiesław Tarach, Łukasz Czerwonka, Renata Frąckiewicz, Justyna Adamczyk, Wojciech Zając, Karol Pustuła, Jakub Stawiszyński, Artur Bieruta, Bartek Serwan, pracownicy z urzędu gminy na czele z wójtem, osoby z firmy Precon, gdzie pracuje Robert, bracia Agnieszki, GOPS, szkoła w Tarnówce
– sołtys wylicza tych, którzy zaangażowali się w pomoc pogorzelcom.
Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam
– dodaje Angelika Głyżewska, która nieoficjalnie jest koordynatorem akcji wsparcia dla rodziny pogorzelców.
Stropy są już gotowe, wieniec wylany
– podkreśla.
Mam nadzieję, że do końca roku uda się zrobić dach, żeby od nowego roku na dobre można było zacząć działać wewnątrz
– mówi wójt Jacek Mościcki.
Mamy już deklaracje fachowców, m.in. elektryka, hydraulika
– sołtys Głyżewska przyznaje, że część z pracujących tutaj osób z budowlanej branży wykonuje prace za darmo, inni za minimalne stawki. Pieniądze można przekazywać pogorzelcom m.in. na subkonto, które uruchomił samorząd: 78 8941 1029 0075 2853 2000 0110.
Dodatkowo Rada Gminy Tarnówka przekazała niedawną uchwałą na rzecz pogorzelców 15 tys. zł. Pieniądze zbierane są także podczas akcji, jakie organizowane są w okolicy, tak było m.in. podczas ubiegłotygodniowej Tarnówczyńskiej Nocy Kabaretowej.
Luty, marzec, jeśli oczywiście pozwoli pogoda
– sołtys przyznaje, że optymistyczne szacunki zakładają, iż wtedy właśnie rodzina będzie mogła wprowadzić się do odnowionego domu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze