-Ze Złotowa w niedzielny poranek na stadion Narodowy ruszyło kilkanaście osób. Zawsze jeździmy grupą przyjaciół dopingować Kubę. Taki mecz odpuścić? Nie, tym bardziej, że Jakub stanął na głowie, by zdobyć tych kilkanaście biletów - opowiada Michał, brat Jakuba Wawrzyniaka, lewego obrońcy reprezentacji Polski.
- Nim dotarliśmy na stadion, zajechaliśmy do hotelu Hyatt w Warszawie, gdzie stacjonowała polska reprezentacja. Jakub zabrał nas do sali, w której piłkarze mieli czas, by spotkać się przed meczem z najbliższą rodziną i przyjaciółmi. To taki zwyczaj. Tam Jakub spotkał się z mamą i z całą ekipą ze Złotowa. Kilkanaście minut rozmowy, wspólne zdjęcia z Kubą, trenerem Nawałką, a potem już na stadion. Tylko mama pojechała zająć się wnukami. Mama tak ma, że mecz jest dla niej drugorzędną sprawą. Do Warszawy jeździ spotkać się z synem, synową, wnukami - oni są najważniejsi. A tata? Tata oglądał mecz w sanatorium w Kołobrzegu, miał przyjechać, ale uznał, że nerwy by mu nie wytrzymały - opowiada Michał Wawrzyniak.

Michał Wawrzyniak i Karolina Wawrzyniak
- Na stadionie wszyscy siedzieliśmy blisko siebie, kilka rzędów od ławki rezerwowych Polaków. Atmosfera? Nie da się tego opisać. Wspólnie z Karoliną - żoną Jakuba i jego teściem trafiliśmy do specjalnej strefy. Byliśmy tam gośćmi Jakuba. Wydzielony sektor, kilkaset, może ponad tysiąc osób. Same znane twarze: byli piłkarze, trenerzy, dziennikarze, ludzie kultury, polityki, przedsiębiorcy. Wszyscy rozmawiali tylko o tym, co wydarzy się na murawie. Nad nami w specjalnych lożach najważniejsi ludzie w państwie, łącznie z prezydentem Dudą. Wszędzie czuło się napięcie i emocje.

Dariusz Nowak na wspólnym zdjęciu z Jakubem Wawrzyniakiem w hotelu Hyatt
Sam mecz wszyscy widzieli. Po meczu szalona radość. Rzadko kiedy płaczę, ale wtedy łzy płynęły mi ciurkiem. Nie tylko mi. Ktoś powie, że to tylko awans do finałów. Być może, ale kiedy znowu dane będzie mi cieszyć się taką chwilą?!
Po meczu wraz żoną i teściem Jakuba zostałem zaproszony do hotelu Hyatt. Tam piłkarze zjedli uroczystą kolację, a potem już tylko zabawa. Było super. Miałem okazję porozmawiać z najważniejszymi osobami w polskiej piłce, łącznie z trenerem Adamem Nawałką. Nie wiem, czy kiedykolwiek taka sytuacja zdarzy się ponownie. Piłkarze to jednak odpowiedzialni ludzie. Jakub wczesnym popołudniem siedział już w samolocie lecącym do Gdańska. Musiał zdążyć na wieczorny trening Lechii Gdańsk. My z ekipą ze Złotowa również wzięliśmy kurs na dom, szczęśliwi, że nasi wygrali ten mecz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze