Z Adamem Pulitem o pierwszych miesiącach pracy na stanowisku burmistrza, o pierwszych sukcesach i pierwszych kompromisach rozmawia Mariusz Leszczyński
Podczas ostatniej sesji dał Pan do zrozumienia, że w przyszłości wcześniej będzie Pan informował radnych o swoich zamierzeniach, tak by nie mogli mieć pretensji, że są zaskakiwani projektami uchwał. Pana zdaniem ich żal był słuszny?
Trudno tu mówić o zaskakiwaniu, ponieważ do tej pory taka informacja trafiała do radnych kilka dni przed rozpoczęciem prac wszystkich komisji, które z kolei rozpoczynają się co najmniej na tydzień przed sesją. Ale, skoro taka potrzeba została wyrażona, to warto spróbować ją zrealizować. Wydaje mi się jednak, że będziemy musieli jeszcze to doprecyzować, ponieważ pracując w układzie comiesięcznych sesji nie pozostaje dużo czasu od zakończenia poprzedniej na wypracowanie nowych zagadnień. Zwołanie kolejnej sesji wymaga znanego już porządku obrad i zachowania obowiązujących terminów.
W trakcie sesji nie przeszedł projekt uchwały dotyczący opłaty adiacenckiej, długo ważyły się także losy zmian w budżecie - trzeba było kompromisu w postaci autopoprawek, by temat przegłosować. Pan nazwał tę sytuację świętem demokracji, ale czy nie odczuwa Pan braku swoich radnych, z którymi pewne własne koncepcje mógłby Pan przeforsować podczas sesji?
Opłata adiacencka to nie jest mój wymysł. Ustawodawca zdecydował, że w ściśle określonych przypadkach gminy mają obowiązek ubiegania się o częściową rekompensatę od osób, które wyniosły korzyści w wyniku inwestycji realizowanych ze środków publicznych. Podkreślić przy tym należy, że odnosi się to do nowej infrastruktury, czyli np. nowej drogi, a nie remontu istniejącej. NIK zarzuca samorządowcom niegospodarność w przypadku rezygnacji z tej opłaty. Chodzi też o to, by unikać sytuacji, w których ktoś kupuje taniej nieruchomości, czeka na przeprowadzenie przez miasto inwestycji (czasem wręcz się ich domaga), a następnie sprzedaje z zyskiem. Uważam, że wprowadzenie tego punktu na obrady sesji było moim obowiązkiem – punkt ten został przez radnych zniesiony i nie ma nad czym dyskutować. Inna kwestia sporna to spłata kredytu. Cieszę się z dobrej decyzji radnych. Zaciągnięcie w 2011 roku pożyczki bez określonego celu to nieuzasadniony, dodatkowy koszt dla miasta ok. 1 mln zł. Należało spłacić ją niezwłocznie, by odzyskać przynajmniej część pieniędzy. Tłumaczenie, że może być ona przeznaczona na budowę sali SP 2 nie ma uzasadnienia, ponieważ nawet bez dofinansowania z UE miasto stać na tę inwestycję, a pozyskanie środków zewnętrznych może być dodatkowym osiągnięciem finansowym dla miasta. Autopoprawki dotyczyły też przebudowy parkingu przy basenie oraz przeniesienia zaplanowanego zakupu siłowni zewnętrznej na teren wokół J. Burmistrzowskiego.
Na sesji osiągnęliśmy kompromis i to jest najcenniejsze! Głośno to wyraziłem, nazywając świętem demokracji. W moim odczuciu dyskusja przedstawicieli mieszkańców Złotowa powinna mieć charakter publiczny, w trakcie której radni i burmistrz ukazywaliby swoje umiejętności argumentacji i krytycznego myślenia. Taka polemika jest jednym z ważniejszych elementów demokracji, ponieważ przedstawia proces podejmowania decyzji. Przyjęte rozwiązania mają budzić poczucie odpowiedzialności osób za nimi optujących. Nie chodzi o to, abyśmy wszyscy myśleli tak samo, ale o to, by poprzez argumentację osiągnąć wspomniany kompromis. Myślę, że właśnie tego oczekują od nas nasi wyborcy i ja na taką wymianę argumentów liczę. Istotna jest przy tym zasada jawności. Każdy ma prawo dostępu do informacji o podjętych decyzjach, ale również ma prawo wiedzieć, czym zostały podyktowane. Wyborcy powinni móc ocenić przygotowanie merytoryczne oraz postawy poszczególnych uczestników dyskusji, tj. osób, których obdarzyli tak szczególnym zaufaniem. I nie ma tu znaczenia, czy ktoś jest „swoim” czy nie „swoim” radnym – każdy ma jeden głos w jednej sprawie i swoje sumienie.
[[reklama]]
Będzie chciał się Pan spotkać z radnymi z Zadbajmy o Złotów, którzy mają większość w radzie, do męskiej i szczerej rozmowy i wypracować jakąś długofalową formę współpracy, wyznaczyć główne cele inwestycyjne, zyskać ich poparcie? Czy może uważa Pan, że takiej konieczności nie ma?
Cały czas spotykam się z radnymi, z którymi omawiamy konkretne kwestie i realizujemy konkretne problemy i zadania, proszę mi wierzyć, że to się dzieje. To z inicjatywy radnej Anny Rogut mamy w mieście uchwałę dotyczącą karty dużej rodziny – opracowanie choćby tego dokumentu poprzedzone było licznymi spotkaniami. Takie inicjatywy szczególnie popieram. O długofalowej współpracy zamierzam jednak rozmawiać ze wszystkimi radnymi – oczywiście, że chętnie spotkam się z klubem radnych Zadbajmy o Złotów, ale nie mogę pominąć pozostałych radnych. W nawiązaniu do wspominanej powyżej deklaracji uzgodnień, poproszę radnych o spotkanie i zaproponuję podjęcie wspólnej pracy nad uchwałą określającą właśnie kierunki pracy rady i burmistrza na czas tej kadencji. Myślę, że to będzie bardzo dobry dokument, z którym będziemy utożsamiali się wszyscy i zostanie podjęty na sesji jednogłośnie. Będę się starał, aby na jego przykładzie zakończyć tę zbędną dyskusję na temat dobrej czy złej woli współpracy. Wiemy, jak jest, jak się w tej radzie i urzędzie znaleźliśmy, jakie były plany, ambicje i oczekiwania, a jakie są efekty. Wyborcy to zweryfikowali – wybrali takich radnych i takiego burmistrza – i naszym wspólnym obowiązkiem jest zadbać o Złotów dla dobra wszystkich złotowian. I ja w to wierzę.
Jak określiłby Pan w sześciostopniowej skali ocen dotychczasową współpracę z radnymi?
Jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej. W tym przypadku istotna jest jednak dobra wola wszystkich stron.
Cztery miesiące jest Pan burmistrzem. Z czego jest Pan najbardziej zadowolony?
Najbardziej zadowolony jestem z osiąganych porozumień i nawiązywanej współpracy, od drobnych inicjatyw mieszkańców zaczynając, na instytucjonalnych kończąc. Sukcesem jest poprawa relacji z gminą Złotów, starostwem i innymi gminami, z perspektywą na dobrą współpracę na bazie np. Związku Gmina Krajna czy nowopowstałej struktury jaką jest Lokalna Grupa Działania, sukcesem jest porozumienie z policją i przeniesienie tam części monitoringu miejskiego. Sukcesem są liczne przedsięwzięcia realizowane wspólnie przez samych mieszkańców, organizacje i różne wspólnoty, które pojawiają się jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Mam tu na myśli inicjatywy lokalne dotyczące modernizowania swoich podwórek jak i wydarzenia kulturalno–sportowe. Jestem zwolennikiem współdecydowania i bliskiego kontaktu z mieszkańcami, dlatego odbywam liczne spotkania z mieszkańcami, z których każde wnosi jakąś wartość. Dla mnie miniony czas to czas bardzo intensywnej edukacji, stawiający mi nowe, różnorodne wyzwania. Za równie ważne uważam też to, że te wszystkie wyzwania sprawiają mi ogromną satysfakcję i z tego jestem zadowolony.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze