Chodzi o ulicę za byłą piekarnią, gdzie nie tylko jest kilka działek budowlanych, ale od niedawna powstają też nowe domy. To właśnie ich mieszkańcy złożyli do gminy kilka tygodni temu wniosek w tej sprawie. – Nazwa Porzeczkowa od dłuższego czasu funkcjonuje w potocznej mowie mieszkańców tej ulicy– argumentuje Paulina Kłundukowska, która w imieniu mieszkańców złożyła do gminy wspomniane pismo. Pomysł wywodzi się oczywiście od faktu, że w pobliżu rosną krzaki z tym owocem.
Za odmienną propozycją nazwy jest m.in. radny Tomasz Zbylut. Przewodniczy on komisji oświaty i kultury przy Radzie Gminy Tarnówka, której członkowie krótko po złożeniu do gminy wspomnianego wniosku wstępnie dyskutowali na ten temat. – Porzeczki dzisiaj są, jutro ich nie ma – Zbylut mówi o tym, dlaczego nie jest przekonany do takiego nazewnictwa. – Jeśli już historycznie patrząc, zawsze mówiło się o tym miejscu w kontekście istniejącej przez lata piekarni, choćby więc z tego względu bardziej pasowałoby np. ulica Piekarska – uważa. Radny wolałby jednak, żeby przy okazji nadania ulicy nazwy uhonorować kogoś, kto w historii Tarnówki bardziej się zasłużył niż szeregowi obywatele. Zbylut, powołując się na opinie innych mieszkańców wsi przyznaje, że ma na myśli konkretną osobę. Chodzi o pierwszego proboszcza miejscowej parafii, księdza Jana Jasińskiego. – Są dwie osoby, które po wojnie budowały tutaj polskość. Teodozja Kazimierczyk, której imię nosi nasza szkoła, i właśnie ksiądz Jan. Jestem zdania, że kiedy będziemy nadawali nazwy czemukolwiek, warto nawiązywać jednak do historii naszej społeczności, a nie tam do porzeczek – przekonuje. – Porzeczki nie są w tej chwili w cenie – żartuje Zbylut.
Takie argumenty nie przekonują Pauliny Kłundukowskiej. – Dla nas zawsze będzie to już Porzeczkowa – mówi nasza rozmówczyni, przekonując, że nie zmieni tego nawet sytuacja, gdy radni będą chcieli nadać ulicy inną nazwę. Zapytaliśmy o opinię w tej sprawie kilkoro mieszkańców Tarnówki. Większość oceniła, że Porzeczkowa to w sumie nie najgorszy pomysł. Nie brak było też jednak opinii, że pomysł uhonorowania w ten sposób zasłużonych postaci również jest dobry. – Co tam porzeczki czy maliny? A może wiśnie? Ulica powinna nosić imię księdza Jana – uważa Henryk Gluczkiewicz, od wielu lat pracownik miejscowej fabryki tektury. – Trudno mi oceniać. Niech decyduje większość – mówi Tadeusz Ponsiek, odwołując się do faktu, że o tym będą decydować radni, więc niech będzie to ich orzech do zgryzienia. – Panie, zamiast zastanawiać się nad nazwą, lepiej niech najpierw zrobią z tej ulicy obwodnicę, co to od lat się o tym mówi. Jak będzie porządna droga, asfalt, wtedy można planować nazewnictwo – powołuje się na zamiary sprzed lat i podsumowuje całą dyskusję dwóch podchmielonych mieszkańców sołectwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze