O dużym szczęściu może mówić kierowca samochodu, który wypadł z drogi na newralgicznym zakręcie w Tarnówce. - To kolejne takie zdarzenia - ostrzega sołtys, żądając, aby w końcu ktoś zajął się bezpieczeństwem ludzi na drodze
Za kierownicą samochodu osobowego siedziała mieszkanka Krajenki. Kobieta jechała z Tarnówki w kierunku Ptuszy. Do wypadku doszło na ostrym zakręcie przy rozwidleniu dróg w Tarnówce. Kierowca wpadł w niekontrolowany poślizg, samochodu nie udało się opanować. Auto wypadło z drogi, lądując szczęśliwie między dwoma drzewami na polu. Kobiecie nic się nie stało, ludzie pomogli jej wypchnąć auto z rowu. Tym razem skończyło się na strachu, zostały tylko ślady między drzewami i wygniecione miejsce na polu po samochodzie.
Do zdarzenia doszło dwa tygodnie temu, ale, jak przekonuje sołtys Tarnówki Sylwester Sławski, był to kolejny wypadek na feralnym zakręcie w ciągu ostatnich sześciu lat. Przyczyn powtarzających się zdarzeń mieszkańcy wsi upatrują w braku odpowiedniego odwodnienia tej części drogi powiatowej. – Wystarczy większy deszcz, nie mówiąc już o powtarzających się w tym roku ulewach, aby woda naniosła duże ilości piasku na zakręt – S. Sławki pokazuje grubą warstwę piasku, zalegającego na zakręcie. – Wystarczy lekko przyhamować, a już traci się kontrolę nad samochodem – mówi sołtys, który już dwa lata temu zwracał uwagę władzom gminy na problem. – Droga jest może i powiatowa, ale problem nasz – mówi sołtys, który działań w tej sprawie oczekiwał również od wójta gminy, wpisując feralny zakręt na listę spraw nurtujących mieszkańców. Przez dwa lata nic się nie zmieniło, a sołtys wskazuje na brak choćby znaku ostrzegającego kierowców przed jakimkolwiek innym niebezpieczeństwem na drodze. – To zaniedbanie może kosztować życie ludzkie – ostrzega i dodaje. – Rozumiem, że pieniędzy może nie być, ale trzeba działać, samo się nic nie zrobi – przekonuje jeden z dwóch sołtysów Tarnówki, który uważa, że jedynym rozwiązaniem jest wykonanie przepustu, który odprowadzi nadmiar wody i uchroni kierowców od niebezpieczeństwa.
Wójt Ireneusz Baran przekonuje, że sprawa nie jest taka prosta jakby się mogło zdawać sołtysowi. – Tu nie chodzi tylko o wykonanie przepustu. Wodę trzeba odprowadzić na długości 200, 300 metrów, a to są dziesiątki tysięcy złotych, projekt, pozwolenie na budowę – ripostuje wójt gminy, który obiecuje jednak, że jeśli takie są oczekiwania mieszkańców, to zwróci się z pismem do starosty w tej sprawie.
A. Głyżewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze