Niech zadrżą serca z kamienia - oto płyta emocjonalna. Surowa, ostra i mocna. Dla tych, którzy nie boją się krzyków i mądrych tekstów
Muzycy z Tool nie są i nigdy nie byli przeciętni. Zawsze tworzyli muzykę inną, choć ludzie wokół skrupulatnie wkładali ich do odpowiednich szuflad. Rock progresywny, metal ? Dlaczego nie. A teledyski ? Nienormalne, pełne podtekstów i zarazem dosłowności, zboczone, pełne fetyszy ? Przełącz jeśli nie wytrzymasz, ale ... jeśli coś skusi Cie żeby tam zostać, przyjrzyj się, jest coś pod powierzchnią. Muzyka, muzyka i raz jeszcze muzyka. Ekspresja i wizerunek muzyków nie zawsze musi nam odpowiadać, ale wystarczy zamknąć oczy i już wszystko działa. Ja też musiałam tak się do nich przekonać. Na początku przerażali i byli zbyt... ostrzy. Ale kiedy raz, drugi, trzeci przesłuchałam płytę z przymkniętymi powiekami, moje serce stopniało i wówczas "straszne" obrazy przestały być najważniejsze, a nawet (! ) zaczęły mi się podobać.
Aenima to płyta, której słucha się utworami, to chyba jej jedyna wada. Piosenki nie są ułożone tak jakby się to czuło naturalnie. Krążek otwiera kawałek "Stinkist", z ciekawym wokalem Maynarda, który potrafi zaskoczyć swoimi możliwościami i swobodą w ekspresji głosu. Utwór z dobrym tekstem, w dobrej linii melodycznej, jeden z moich ulubionych. Dalej mamy "Eulogy", również mój faworyt. Głos Maynarda jak opętany i przepełniony wielkim bólem. Tekst poświęcony, jak cała zresztą płyta, amerykańskiemu komikowi i satyrykowi, który na tej właśnie płycie był drugim wokalem. Zmarł na raka trzustki. Więź emocjonalna jaka wytworzyła się między muzykami, a komikiem jest bardzo wyczuwalna. Muzycznie wciąż w klimacie toolowskim : szarpane struny, mocna perkusja i oczywiście bas. Oprócz takich "stereotypowych" kawałków znajdziemy na tej płycie również takie dziwaczne perełki jak "Useful Idiot", który trwa zaledwie 39 sekund i ... właściwie można się tylko domyślać jego przesłania, jeżeli takowe faktycznie istnieje. Podobną ciekawostką jest też "Intermission" - przypomina muzykę z gry o Mariu w czerwonych ogrodniczkach. "Forty Six & 2" to bardzo połamany rytmicznie kawałek, ale jest w nim pewien porządek. W połowie podrywa nas perkusja, mocna i charakterystyczna. I tyle wystarczy.
Płyta Aenima jest krążkiem zdecydowanie godnym polecenia, aczkolwiek przyznaję, że nie jest dla każdego. Ale spróbujcie, bo być może, tak jak i ja wcześniej, pokochacie ten zespół. Lubię dziwactwa i obłęd, czasami, pozwala to odnaleźć wentyl bezpieczeństwa od bycia zbyt poważnym i zanudzonym. POLECAM.
Agnieszka Piec
Całego krążka posłuchacie tutaj :
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze