Polsko - duński miszmasz, instrumentalna bomba kabaretowa i poetyczna. Debiutancka płyta Czesława Mozila śmiało może być zaliczona na poczet najlepszych dokonań artysty. Dziwny wokal, który wydaje się być żartem, nie artystycznym wyrazem
Czesław Mozil. Kto dziś nie zna tego nazwiska ? Występuje obecnie w pewnym talent show, często parodiowany, Polak z duńskim obywatelstwem. Zwyczajnie, tak nie po naszemu, zakochał się w tym kraju. I w dodatku łamanym polskim językiem tworzy muzykę, dziwną, starodawną, z akordeonem, z lekko kabaretową nutą. Wszyscy wzięli go za wariata, za przybysza z kosmosu, który miał być i za chwilę zniknąć. Ale Czesław ani o tym myślał. Sukcesywnie wgryzał się w struktury muzyczne Polski, wyszukiwał oryginalnych artystów i występował u ich boku. W końcu udział w koncercie unplugged Hey, pozwolił mu pokazać się większej liczbie słuchaczy.
Czas nagrać płytę
Jako jeden z nielicznych zaprosił internautów do pisania tekstów na swój debiutancki krążek. Ryzykowne ? Skądże znowu. Okazuje się, że nie jesteśmy wcale tacy najgorsi. Wyszło na to, że mamy w sobie tego ducha poezji, którego posiadał Norwid czy Miłosz. Ducha, dzięki któremu powstały istne arcydzieła. Metafory, zabawy słowem, używanie zapomnianej gwary sprzed wojny, ciekawe łączenia, to wszystko robi wrażenie na słuchaczu, który nagle zdaje sobie sprawę, że jest dumny ze swojej polskości. Ta płyta brzmi jak muzyka z lat 30. lub 40. i przypomina czasy świetności warszawskich akordeonistów, dzielnicowych grajków. To taki niezamierzony hołd dla młodości naszych dziadków. Bardzo mi się to podoba. Nie mogę nie wspomnieć również o zaangażowaniu muzyków, polskich i duńskich, co pozwoliło wykorzystać takie instrumenty jak : akordeon, gitara basowa, mandolina, fujarki, saksofon, waltornia, kontrabas, perkusja, gitara, a także chóry wokalne.
[[reklama]]
Pierwszym utworem otwierającym album jest "Ucieczka z wesołego miasteczka". Już na początku słyszymy akordeon, ulubiony instrument Czesława. Klimat trochę cyrkowy, wolna i dosadna perkusja, trąbka. Słowa zabawne i przewrotne, majstersztyk. Dalej mamy "Tyłem do przodka" , gdzie już sam tytuł wywołuje uśmiech. W tym kawałku pojawił się element dobrze nam znanej nowoczesności, z gitarą i rytmiczną perkusją, ale wokal jak zwykle musi być oryginalny. Czesław nie boi się eksperymentować z głosem. " Maszynka do świerkania" była singlem promującym płytę. Żart to czy nie żart ? Pytano się wzajemnie. Brawa za kompozycje i znów za interpretację tekstu. "Wesoły kapelusz" to dowód talentu Polaków, którzy słowa napisali sami. Tempo utworu jest wolniejsze, lekko melancholijne, z łagodnym, ciepłym głosem muzyka. "Język węża" to moja ulubiona piosenka. Sunące klawisze opowiadają mi historię, którą znam tylko ja, gdy gdzieś w tle stuka egzotyczna marimba. Niby prosta melodyjka,a jednak. Wokal, prawie z płaczem, pełen naiwności ludzkiej.
Kończąc, powiem tylko : Czesław Mozil już na zawsze zapisał się w polskiej muzyce. I chwalmy się nim, bo nie jest to Duńczyk polskiego pochodzenia, a Polak z duńskim obywatelstwem. To nasz narodowy skarb !
Agnieszka Piec
Poniżej możecie posłuchać singla płyty, "Maszynka do świerkania" :
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze