Reklama

[Posłuchaj] Lungs - Florence and The Machine

12/09/2012 15:58
Wciągająca, rytmiczna mieszanka rocka, indie i brytyjskiego popu. Wokalistka nie znająca granic swojego głosu, przenosi nas rockowym jodłowaniem w nieznane rejony wielkich emocji

Florence and The Machine zagnieździło się w moich uszach gdzieś w okolicy 2008 roku. Na początku bardzo często słyszałam ich w przerwie między programami na kanale o profilu kulturalnym i zawsze wzbudzali wielkie zaciekawienie. Była to muzyka, która od razu wypalała ślad na sercu. W dodatku wokalistka, Florence, która jest czystym objawieniem. Potem poszło już z górki... Myślę, że światowa, zawrotna kariera porównywalna do tych, wielkich kapel z lat 70. itd., jest już na wyciągnięcie dłoni, już mają rzesze wiernych fanów, gotowych pociachać się za jedno zerknięcie na zjawiskową kobietę, która na scenie szaleje niczym zwierzę.

[[reklama]]

Płyta „Lungs” jest jedną z tych, do których często wracam, a to z jednego ważnego powodu. Jest na niej 13 utworów i wszystkie, naprawdę wszystkie, dopełniają moje emocje w każdej chwili zapracowanego życia. Włączam krążek i utwory lecą tak, jak je puszczono w bieg. Rewelacja! Rzadko się tak zdarza.

Niestety nie napiszę o każdej piosence, ale za to te, które wybrałam, wiernie odzwierciedlają duszę płyty. Otwierającym to arcydzieło utworem jest „Dog Day is over”. Bardzo dobrze, że jest pierwszy ponieważ trafnie zapowiada całość, nie odsłania wszystkiego, ale i tak czuć przekaz wielce pozytywnej energii od zespołu. Dalej mamy „I’m not calling you a liar” z charakterystyczną dla zespołu perkusją ( zasługa Christophera Lloyda Haydena), przewrotnym tekstem i świetnym wokalem Florence. „Howl” to typowy pop, ale i tak wokal upewnia nas, że w tej chwili jesteśmy na innej planecie. „Girl with one eye” to wolna kompozycja, której w czasie słuchania można dorobić ciekawe tło – bardzo pasuje mi tam Burtonowski klimat, może nawet kabaretowy i groteskowy. „Drumming song” popisuje się ciekawą linią wokalną i oczywiście tekstem, który opowiada o tym, co pochodzi z nas samych i daje nam siłę, ale czasami nie pozwala żyć i zagłusza wszystko, co pochodzi z zewnątrz. „Cosmic love” jest jednym z moich faworytów, potrafię słuchać go na okrągło przez kilka godzin. Piękna harfa, wokal tutaj mało przesadzony, w sam raz na historię o trudnej, dziwnej miłości, od której ciężko się uwolnić. Podoba mi się takie łączenie liryki z szybszym tempem. A na sam koniec podam Wam „Blinding. Tekst znów o męczących relacjach damsko – męskich i zagubieniu w wielkim, zatłoczonym świecie.

No cóż – jak mam polecić taką płytę ? Poniżej możecie posłuchać całości i sami oceńcie. Gwarantuję, że Wasza muzyczna wrażliwość mocno się rozszerzy.

Agnieszka Piec

Posłuchajcie całego albumu :


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości