Reklama

[POSŁUCHAJ] Wounded Rhymes - Lykke Li

31/10/2012 09:37
Wounded Rhymes powali Was na kolana. Przy jednej piosence tańczysz jak opętany, przy drugiej zastygasz z melancholią i myślisz o idealnej miłości. Lykke Li to moje odkrycie

Przygoda z tą artystką zaczęła się kiedy na kanale TVP2 leciały reklamy. Jesienna ramówka seriali wszelkiej maści i.... TEN utwór w tle. To było jak olśnienie, jak uderzenie młotem pneumatycznym – moje serce wiedziało, to był rytm, którego poszukiwało od dawien dawna. "I follow rivers" – wielki przebój szwedzkiej piosenkarki, podbijał listy muzyczne w Niemczech, a teraz u nas. Tylko, że w tym wypadku nie jest to zły wyznacznik "hitu".

"Wounded Rhymes" to drugi album szwedzkiej wokalistki. Znawcy twierdzą, że utrzymany w tonach electro, popu i soulu – ja nie wiem. Pierwsze co rzuca mój słuch i wyczucie estetyki to głos wokalistki, aksamitny gdzie trzeba, charakterystyczny gdzie indziej i rzecz jasna jej wielkie wyczucie rytmu. Rytmu, który gra tutaj pierwsze skrzypce. Wszystkie wersy, dozowanie emocji, słów, wszystko opiera się na rytmie, może faktycznie soulowym. Cała płyta wydaje się bardzo prosta, kiedy jednak zajrzymy głębiej, okazuje się, że to co najprostsze nie zawsze wydaje się oczywiste dla każdego.

[[reklama]]

"Follow rivers" to drugi w kolejności kawałek na płycie. Obok jeszcze jednego, to mój ulubiony. Co tak mnie w nim ujmuje wciąż i wciąż od nowa ? Aranż, elektroniczne efekty, tekst, linia melodyczna wokalu – jestem pod ogromnym wrażeniem! "Love out of lust" to bębny, nienachalna kompozycja dźwięków i historia zgrabnie opowiadana przez wokalistkę. Subtelny kawałek, który na myśl przywołuje miłe wspomnienia. "Rich Kids Blues" to zwrot w stylistyce. Mamy tutaj agresywniejsze zabiegi, klawisze, połamane rytmy i mroczniejszą fabułę. Lykke Li jak zwykle robi wszystko po swojemu. "Sadness is a blessing" to przewrotny kawałek. Wokalistka śpiewa nie o miłości typowej, na wyciągnięcie ręki, a o smutku, który traktuje jak kochanka i najbliższego przyjaciela. O warstwie muzycznej powiem jedynie, że przypomina twory z lat 80., ale moim zdaniem to uwaga na plus. I ostatni mój typ z płyty, "I know places". Mój absolutny faworyt. Mam na jego punkcie obsesję. Płyta przy wiecznym odtwarzaniu replay ścierałaby się niemiłosiernie...

Wszystkich zachęcam do muzyki Lykke Li. Szwedzka nostalgia pełna czaru, i Wam doda ochoty na zmaganie się z zimnem panoszącym się na dworze. Bo właśnie ciepło zalewa serce kiedy słucha się tego albumu.

Agnieszka Piec

Poniżej utwór "I follow rivers" :


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości