R. Goławski chce przekazać A. Pulitowi Powiatowe Ognisko Pracy Pozaszkolnej. - Dlaczego my mamy wykonywać zadania miasta? - starosta mówi o zajęciach dla dzieci ze Złotowa
400 tys. złotych – o tyle toczy się gra. To roczny koszt utrzymania Powiatowego Ogniska Pracy Pozaszkolnej. Powiat szuka oszczędności, więc zrzucenie z siebie ciężaru, jakim jest POPP, jest mu na rękę. - Dokładamy do tego ponad 300 tys. zł, bo subwencja jest do tego niewielka – zauważa starosta Ryszard Goławski. - Poza tym wykonujemy zadanie własne miasta – dodaje. Jego zdaniem po zlikwidowaniu przez miasto Złotowskiego Domu Kultury dzieci zostały same sobie. - Stanisław Wełniak rozwiązał dom kultury, a ktoś musiał się tymi dziećmi zająć – twierdzi R. Goławski choć POPP działa od czterdziestu lat. Dziś jednak zamierza powiedzieć ""stop"". W końcu na piętnaście typów zajęć, organizowanych przez Ognisko, uczęszcza blisko 500 dzieci, a około 40% zajęć realizowanych jest w Złotowie. - Rozmawiamy o tym z burmistrzem, a on rozważa poważnie przejęcie tego zadania – zapewnia samorządowiec. - Był taki temat ze strony starosty – przyznaje Adam Pulit - ale ja na razie nie mogę się do tej propozycji ustosunkować. To na razie jest problem powiatu.
Roszada w powiecie
Okazuje się, że powiatem kieruje nie tylko przymus szukania oszczędności, ale także wizja reorganizacji oświaty. Ryszard Goławski widzi to tak: z tzw. belwederu przy szkole zawodowej przeniesie Powiatowe Ognisko Pracy Pozaszkolnej i Powiatową Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną na ulicę Szkolną (do budynku, w którym mieściło się Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych). - Poradnia będzie rozszerzać swoją działalność i potrzebuje więcej miejsca – zaznacza starosta. Wówczas ""belweder"" wróci pod skrzydła szkoły zawodowej. Będzie ona potrzebować więcej miejsca, gdy przyjmie uczniów z innych placówek Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. Jedyny warunek do spełnienia tej wizji to porażka naboru do Wielkopolskiego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego działającego w pomieszczeniach po NKJO. Centrum co prawda 31 marca uzyskało zgodę Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy na otwarcie nowych kierunków nauczania, ale nabór jest wielką niewiadomą.
Krokiem ku odzyskaniu przez powiat budynku przy Szkolnej (samorząd przekazał go marszałkowi w 2006 roku) ma być decyzja Sejmiku z lutego tego roku o zamiarze rozwiązania NKJO. Kiedy w tym roku Kolegium skończą ostatni słuchacze, przestanie ono istnieć, a powiat być może odzyska budynek. - Jeśli ono przestanie istnieć, to będzie to niezgodne z celem darowizny. Będziemy rozmawiać na ten temat z marszałkiem, ale zgodnie z aktem notarialnym budynek podlega zwrotowi – twierdzi R. Goławski.
[[reklama]]
Pozostaje więc czekać na nabór do WSCKZiU. Podobnie jak na wybór nowego dyrektora tej placówki. Po odejściu Małgorzaty Chołodowskiej obowiązki dyrektora pełni Marzena Grochowska. 31 marca odbył się konkurs na to stanowisko, ale zarówno M. Grochowska, jak i Piotr Jończyk (nauczyciel z Krajenki, radny Rady Powiatu Złotowskiego) nie spełnili wymogów formalnych. Postępowanie prawdopodobnie będzie powtórzone.
Stracą dzieci
Wracając do przejęcia zadań Ogniska przez miasto, trzeba zwrócić uwagę na podstawowe zagrożenie – koniec zajęć w terenie. W Krajence, Tarnówce, Radawnicy, Okonku. - Dzieci na tym ucierpią. Wołałabym, żeby zadanie to zostało w rękach powiatu – mówi niepewna jutra Aldona Chamarczuk. Jako przykład podaje Zespół Mandolinowy ""Frygi"" - jeśli Ognisko przestanie być powiatowe, to nie będzie możliwości finansowania instruktora Stanisława Gortata. - To byłaby katastrofa – uważa dyrektor POPP. Nieco uspokajające są zapowiedzi starosty, że w zamian POPP w Złotowie powstać mógłby powiatowy młodzieżowy dom kultury. To jednak, póki co, mglista przepowiednia. - Jeżeli burmistrz chciałby odtworzyć Złotowski Dom Kultury, to dzieci z Ogniska tam powinny uczęszczać. A w gminach są domy kultury, nie widzę tam problemu – Ryszard Goławski odpowiedź ma niemal na wszystko. - Jeżeli ma się podejmować konkretne decyzje, to trzeba być do nich przygotowanym lokalowo – mówi o proponowanych zmianach lokalizacji powiatowych instytucji.
W POPP pracuje osiemnaście osób, większość instruktorów na umowy zlecenie.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze