– Czy warto grać z Orkiestrą? Warto. Jeżeli choć jedna kropelka z tego wszystkiego gdzieś służy ludziom – to warto. Moje dziecko dzięki sprzętowi WOŚP–owemu żyje, więc dla mnie to jest bardzo osobiste. Warto – mówi Agnieszka Ramucka–Jeż, dyrektor Złotowskiego Domu Kultury.

25 stycznia (niedziela) odbył się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku celem zbiórki była diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. W samym Złotowie zebrano łącznie 112 878,58 zł. Sprawdziliśmy, ile udało się zebrać w pozostałych sztabach działających na terenie powiatu.
Złotów
Finałowa niedziela WOŚP w Złotowie rozpoczęła się już wcześnie rano. O godzinie 9:00 na basenie Laguna wystartowały otwarte zawody pływackie. Godzinę później, na plaży przy ul. Wioślarskiej, odbyło się morsowanie. Od 12:00 wystartował II Bieg Złotych Serc, a w Szkole Podstawowej nr 2 trwała akcja „Skaczemy dla WOŚP”. Dzieci i młodzież mogły skorzystać z licznych atrakcji i poskakać na dmuchańcach.
Równolegle rozpoczęła się Moto Orkiestra – wydarzenie dedykowane zwłaszcza miłośnikom motoryzacji. W Hali Złotowianka odbywały się natomiast finały Mistrzostw Wielkopolski w siatkówce.
Kulminacyjnym punktem dnia był oficjalny start finału w Złotowskim Domu Kultury. Na scenie odbywały się występy wokalne, pokazy oraz licytacje, które prowadzili Jacek Trybuchowicz i Wojciech Jarka. W budynku funkcjonowały także stoiska wystawców, kawiarenka, strefa wolontariatu i sztabu, a dla najmłodszych przygotowano animacje.
Wieczorem, o godzinie 19:30, finałowe granie przeniosło się ponownie do Hali Złotowianka, gdzie odbywał się fitness dla WOŚP.
Ostatecznie, po całym dniu atrakcji, udało się zebrać 112 878,58 zł, z czego do samych puszek trafiło 48 761,90 zł. Podczas licytacji najdrożej wylicytowane zostały meble ogrodowe (3500 zł), złoty pierścionek (2000 zł) oraz zwiedzanie Sejmu (800 zł).

...i Wojciech Jarka prowadzili licytację w Złotowie
Kwestowanie na ulicach miasta rozpoczęło się o godzinie 9:00. Główna część finału odbyła się w sali widowiskowej Ośrodka Kultury. W programie znalazły się występy artystyczne oraz licytacje.
Na scenie zaprezentowały się dzieci z Tulisia i Przedszkola Samorządowego, zespoły taneczne ze Szkoły Tańca Po Sufit oraz Szkoły Tańca Oaza Jastrowie. Wystąpili również wokaliści Studia Wokalnego OKJ i Kuźni Dźwięków OKJ, a także zaproszeni artyści, w tym Dariusz Dudkiewicz, który ostatnio podbił serca widzów programu „The Voice Senior”.
Zbiórka w samym mieście zakończyła się kwotą 27 017,67 zł. To jednak nie wszystko – na terenie gminy działał również sztab przy WDK Sypniewo, gdzie udało się zebrać 44 413,59 zł. Łącznie Gmina i Miasto Jastrowie zakończyły finał z kwotą 71 431,26 zł.
W Krajence finał WOŚP odbywał się w Krajeńskim Ośrodku Kultury. Nie zabrakło wzruszeń, radości i ogromnych, gorących serc. Na scenie zaprezentowali się najmłodsi mieszkańcy gminy, a wydarzeniom towarzyszyły licytacje.
Zebrano łącznie 46 676,17 zł, a najdrożej wylicytowanym przedmiotem był zestaw klimatyzacji z montażem za 3300 zł. Na uczestników czekały również domowe ciasto, wata cukrowa i popcorn, a na scenie pojawił się Piotr „Mobilny” Jamroś.
W Zakrzewie granie z WOŚP rozpoczęło się Turniejem Piłki Nożnej. Chętni i odważni wzięli udział w morsowaniu w Jeziorze Proboszczowskim, a następnie rozgrzewali się podczas zajęć fitness oraz turnieju tenisa stołowego. Podczas wydarzeń zebrano 32 311,43 zł.
W Okonku, w ramach 34. Finału WOŚP, odbyła się Sobota dla Zdrowia. Zaczęło się od porannego morsowania z ogniskiem, następnie odbyła się taneczna i fitnessowa „FIT MOC dla WOŚP”, a całość zakończyła się relaksującą jogą. Na uczestników czekał poczęstunek, analizy składu ciała oraz konsultacje fizjoterapeutyczne. Wstępem był dowolny datek do puszki WOŚP. Ostatecznie zebrano 69.698,90 zł.
34. Finał WOŚP w Lipce z kolei to m.in. zawody wędkarskie podlodowe, ale też morsowanie, wspólne ognisko i saunowanie. Odbył się również turniej „Koszykarska Brać dla WOŚP". Natomiast podczas koncertu w Domu Kultury odbywały się licytacje, Można było zdobyć ponad 80 niezwykle ciekawych, czasami zabawnych przedmiotów. Na uczestników czekał również Bar GOK, gdzie serwowano pyszny tort, a także kawę i herbatę. - Serdeczne podziękowania kierujemy do wszystkich zaangażowanych w ten wyjątkowy dzień. To właśnie dzięki WAM sztab WOŚP Lipka osiągnął rekordowy wynik 34 520,08 zł! - mówią organizatorzy. Dodają również: Razem pokazaliśmy, że Lipka ma wielkie serce.
Warto podkreślić, że oprócz wymienionych miejsc, także w innych gminach powiatu działały lokalne sztaby Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a zbiórki prowadzone były również podczas mniejszych, lokalnych wydarzeń. Jak widać, również w naszym powiecie WOŚP gra do końca świata i jeden dzień dłużej.
Martyna Janiak

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najbardziej slużbie zdrowia pomogli ludzie uczciwie płacący podatki. Nie ludzie którzy raz do roku wrzucą do puszki banknocik lub kupią coś na firmę a następnie odliczają od podatku duże kwoty.
...grosz do grosza,a będzie kokosza...Profesor Bohdan się cieszy od samego początku WOŚP!!!Wszystkim dziękuje- bez segregacji na podatnika i nie podatnika.
Jako mieszkaniec jastrowia mogę powiedzieć że obsługa techniczna wydarzenia, totalna klapa. Moja córka zestresowana występem musiała z końca sali biec gdyż nikt nie był w stanie powiedzieć jej o której godzinie ma dokładnie zaśpiewać, oślepiające światło i wisienką na torcie okazało się przyjście pewnej pani której nazwisko zaczyna się na H... Wtedy już goście się nie liczyli bo co elita z grubym portfelem przyszła? I nie można było niczego licytować i oglądać bo szanowna pani patrzyła... Kpina, ale pomijając to wszystko tp cieszę się bo to jednak było na szczytny cel a warto pomagać ❤️
Warto powiedzieć o której miejscowości Pan pisze.
SUBOTNIK ZZA ŚCIANY Jechałem w tym tygodniu do Krakowa – co znaczy: dojść i przejść zatłoczony Dworzec Centralny, potem równie zatłoczony Kraków Główny, krakowskie ulice, po spotkaniu znowu ulice, galeria handlowa i oba dworce; lekko licząc, w zasięgu wzroku miałem podczas tej podróży kilka tysięcy ludzi. Wszystkim przyglądałem się starannie pod jednym kątem: ilu ma przyklejone do ubrań Owsiakowe serduszka. Naliczyłem takich troje. Dwoje dzieciaków i starszą panią w typie aktorki Szczepkowskiej. Jeszcze rok temu zobaczyłbym takich serduszek kilkadziesiąt, a były czasy, gdy oklejona chodziła jedna trzecia przechodniów. I to tylko w dniach najbliższych po tak zwanym finale. Zdarzało się widzieć ludzi wciąż obnoszących dumnie ponaddzierane i wyblakłe serduszka jeszcze po miesiącach. Coś do ludzi zaczęło docierać. Załatwienie przypadkowej staruszce porannego wjazdu na chatę milicji, z wyprowadzeniem w kajdankach, przesłuchaniami i podobnymi atrakcjami, a potem wyroku sześciu miesięcy więzienia, dlatego że ośmieliła się napisać kabotynowi w czerwonych gatkach na Facebooku "giń człecze, przestań wreszcie kłamać" zrobiło swoje. Najbardziej zaczadzeni kultem świeckiego świętego PO, którzy umieli wytłumaczyć sobie wydawanie zbieranych na sprzęt medyczny milionów na wyborcze wybory o "sepsie" i występy na wiecach Platformy, zaczęli powoli trzeźwieć. prawa pani Izy z Torunia nie była ścigana "z automatu", z oskarżenia publicznego – ale z wniosku "pokrzywdzonego" (choć wszystko wskazuje, że policjant, który zarządził jej zatrzymanie i w nagrodę jest dziś w tym mieście Komendantem Głównym, zadziałał jeszcze zanim Owsiak oficjalny wniosek złożył – osobna horrendalna okoliczność w tej sprawie). We wniosku tym Owsiak twierdził, że wspomniany wpis stanowił "groźbę karalną", inaczej mówiąc, że 67-latka groziła, że przyjdzie go zabić. Nie próbując ukryć swojego nazwiska, otwartym tekstem – jak to mordercy mają we zwyczaju. I znalazł się w Toruniu kolejny Owsiakowy chłopiec na posyłki, sędzia Marcin Czarciński, który argumentację tę podzielił i przekuł w wyrok skazujący. Oczywiście, nie mam złudzeń, że rządowe media ogłoszą kolejny wielki sukces i rekord zbiórki. Na Owsiaka zbierają przecież największe działające w Polsce firmy. Dyrektor TVN otworzyła coroczny show wręczeniem "Jurkowi" symbolicznego czeku na milion. Na Owsiaka zbierają Bank Millenium i telefonia Play, zgodne w tej jednej sprawie Biedronka i Lidl, który nawet na jego żądanie posłusznie wycofał reklamy z Republiki, w zbiórkę inwestują samorządy, instytucje państwowe, tłumy celebrytów… długo by wyliczać. Kasa z puszek to w obrotach jego charytatywnego biznesu drobne centy. A że akcją z "sepsą" zapewnił on sobie uwielbienie wszystkich oszalałych z nienawiści "j***ćpisów" i stał się dla nich świętą ikoną antykaczyzmu, te plus minus trzydzieści procent żelaznego elektoratu "partii jaśnie oświeconych", jakkolwiek się ona akurat nazywa, zawsze będzie z nim. A jednak, nad tak grubym, i kolejnym już aktem bezprzykładnej "mania grandiosa" Owsiaka trudno przejść do porządku dziennego nawet najbardziej naiwnym. Jest w tym coś epickiego – że można aż tak zgłupieć, jako to się zdarzyło byłemu witrażyście i prezenterowi radiowemu. Facet wymyślił "Misia", który, bez żadnej ironii czy przesady, naprawdę odpowiadał "żywotnym potrzebom całego społeczeństwa". Zaspokoił powszechną potrzebę uczestnictwa minimalnym kosztem w czymś maksymalnie dobrym, typową dla Polaków skłonność do działania od wielkiego dzwonu, na pokaz, bardziej dla samego działania niż dla skutków, połączył to z potrzebami dążącej do monopolu władzy – naprawdę nie jest przypadkiem, że jedyny porównywalny do WOŚP ewenement w dziejach to coroczna hitlerowska akcja "zimowej pomocy" – wypełnił lukę po imprezach masowych PRL-owych "turniejach miast", kiermaszach i innych festynach, których zabrakło pokoleniom "transformacji ustrojowej", a do tego stworzył dogodną w użyciu, wielką i mającą ogromne dotarcie platformę dla reklamodawców i szukających lansu celebrytów. Słowem, stworzył charytatywny biznes, z którego on sam i jego rodzina może żyć dostatnio do końca świata i dzień dłużej – kilkaset milionów przechodzących rocznie przez konta WOŚP to w skali budżetu służby zdrowia grosze, sprzętu też akurat od dawna już polskim szpitalom nie brakuje, ale z samych odsetek bankowych i tego, co fundacji wolno przeznaczyć na koszty własne można sporo zagospodarować zupełnie na legalu, nie mówiąc, jak pożywić się mogą przy istotnym graczu na specyficznym rynku aparatury medycznej różne "Złote Melony", "Mrówki" całe i jej ćwierci – w końcu, skoro Owsiak wolał przegrać proces sądowy z blogerem Wielguckim, niż ujawnić zażądaną przez sąd dokumentację przepływów finansowych między WOŚP a tymi spółkami, to musiał mieć powody. I wszystko to facet spektakularnie niszczy, by dać upust swemu potężniejącemu ego. Tyle lat cisnęło mu na dekiel, tyle lat go pompowano, nadymano poczuciem wyjątkowości i wielkości, że zaczęło mu odwalać, z roku na rok coraz gorzej. "Zdarza się", jak pisał Kurt Vonnegut junior.
Najbardziej slużbie zdrowia pomogli ludzie uczciwie płacący podatki. Nie ludzie którzy raz do roku wrzucą do puszki banknocik lub kupią coś na firmę a następnie odliczają od podatku duże kwoty.
...grosz do grosza,a będzie kokosza...Profesor Bohdan się cieszy od samego początku WOŚP!!!Wszystkim dziękuje- bez segregacji na podatnika i nie podatnika.
Jako mieszkaniec jastrowia mogę powiedzieć że obsługa techniczna wydarzenia, totalna klapa. Moja córka zestresowana występem musiała z końca sali biec gdyż nikt nie był w stanie powiedzieć jej o której godzinie ma dokładnie zaśpiewać, oślepiające światło i wisienką na torcie okazało się przyjście pewnej pani której nazwisko zaczyna się na H... Wtedy już goście się nie liczyli bo co elita z grubym portfelem przyszła? I nie można było niczego licytować i oglądać bo szanowna pani patrzyła... Kpina, ale pomijając to wszystko tp cieszę się bo to jednak było na szczytny cel a warto pomagać ❤️