Na uczestników II Formoza Challenge w Obornikach Wielkopolskich czekało kilkadziesiąt przeszkód zaprojektowanych przez członków Jednostki Wojskowej Formoza im. gen. broni Włodzimierza Potasińskiego. Komandosi z Formozy, których mottem jest „Nie zostawiamy swoich” w 2015 roku zasłynęli z ambitnego projektu „Ultratriathlon przez Polskę”, do którego zaprosili sześciu reprezentantów najlepszych jednostek specjalnych (Grom, Nil, Agat, JW Komandosów, FORMOZA oraz US Navy Seals). Trasa wiodła przez terytorium Polski, z Helu na Rysy, a pokonanie kolejnych etapów zajęło śmiałkom sześć dni. Komandosi przepłynęli wpław Zatokę Gdańską, pokonali 750–kilometrowy odcinek rowerowy do Zakopanego, by zakończyć ten wyczyn marszobiegiem na Rysy, pokonując ponad 1100 m przewyższeń. W Obornikach wojacy z Formozy też się postarali i opracowali niezwykle wymagający tor przeszkód, odpowiadający swoim poziomem trudności torom szkoleniowym dla żołnierzy jednostek sił specjalnych, ale przyjazny również osobom mniej zaprawionym w survivalowych bojach. W obornikach ramię w ramię startowali zarówno żołnierze, jak i cywile.
Trasę w rejonie toru motocrossowego w Obornikach usiały przeszkody o zróżnicowanym poziomie trudności, których pokonanie wymagało siły i wytrzymałości, a czasem też współpracy poszczególnych uczestników zespołów. Na śmiałków czekały m.in. mokradła i wzniesienia, przeprawa kajakiem przez Wartę, zjazd w rurze z wysokości kilkudziesięciu metrów, zjazd na linie nad rzeką, zasieki z drutu kolczastego oraz niezliczone ilości błota, ścian i lin. Do kompletu doszły przeszkody z zagadkami oraz naturalne, w tym sam tor motocrossowy. Zawodnicy falami wybiegali na dystanse 10 km i 5 km. Dla bardziej wymagających organizatorzy przygotowali 10–kilometrowy Formoza Challenge Ultra (każdy zawodnik wyruszał z atrapą karabinu oraz z plecakiem). Na mecie biegu na 5 km zameldowało się 313 biegaczy, a w stawce mężczyzn triumfował Grzegorz Łuczak z Nowego Dworu.
Do udziału w biegu prawdziwych komandosów Grzegorz dał się namówić znajomemu, który na Facebooku szukał kogoś do drużyny Jednostki Wojskowej 1696 z Budowa (2 Brygada Zmechanizowana Legionów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego).
Z Malkolmem Gryką poznaliśmy się na treningach do Rage Run 2016, no i się zdecydowałem. Jak każdy byłem kiedyś w wojsku, ale swoją służbę skończyłem dawno temu, w 2002 roku
– wyjaśnia budowlaniec z Nowego Dworu. Zwycięstwo w Obornikach to dla Grzegorza nie pierwszyzna. Wcześniej wygrał pierwszą edycję Biegu Spartakusa, a na Rage Run w Łąkie był czwarty.
W takich biegach bardzo ważny jest teren, na którym organizatorzy próbują nas zmęczyć. Na prostej trasie nawet mnóstwo przeszkód nie daje takiej satysfakcji. Jak co jakiś czas podtopią nas w bagnie, to dopiero zaczyna się zabawa. Trasa faktycznie mogła podobać się komandosom, było sporo czołgania, dużych ścianek do wspinania. Jak na wojsko przystało, organizatorzy trafili też chyba na jakąś promocję drutu kolczastego, bo rozciągnięty był niemal na całej trasie
– wspomina Grzegorz, którego do ekstremalnego wysiłku najgoręcej dopingowała małżonka.
Słyszałem tylko: „Biegnij, nie oglądaj się na tamtych!” no i wygrałem
– śmieje się nasz bohater, u którego sportowa ambicja zwyciężyła ze szczytnym mottem JW Formoza. Opłaciło się. Juz po wszystkim, okazało się, że jako jedyny trasę biegu pokonał poniżej 1 godziny. Nie zważając na niedogodności, na mecie zameldował się z czasem 56 minut i 41 sekund.
Sam byłem w szoku jak dowiedziałem się o swoim wyniku. Nie spodziewałem się, że pobiegnę w tak dobrym tempie. Nie byłem też jakoś wyjątkowo zmęczony. Jako zespół też wygraliśmy, a nasza drużyna wygrała darmowy start w biegu na 10 km w Formoza Challenge w Biedrusku, 22 października. Żona chce mnie też zapisać na tegoroczną odsłonę Biegu Spartakusa, ale szczerze mówiąc trochę brakuje mi czasu
Reklama
– wyznaje Grzegorz.
Jak nasz bohater przygotowuje się do startów?
Wcale. W sumie do żadnego z trzech ukończonych przeze mnie biegów jakoś specjalnie się nie przygotowywałem. Czasami pobiegam sobie trochę z psem, bardzo lubię też grać w piłkę nożną, na Orliku spędzam sporo czasu
– wyjaśnia Grzegorz, który na co dzień gra w Tacconi Górzna (liga LZS) i w Kamido (szóstki piłkarskie, futsal). Świetną kondycję utrzymuje przez cały czas, w fachu budowlańca forma musi być na bieżąco.
Nie ma innego wyjścia. W biegach survivalowych nie wygrywa się z marszu, na taki wysiłek trzeba być przygotowanym. Aczkolwiek nie o wygraną tu chodzi, tylko o możliwość sprawdzenia swoich możliwości. Dlatego każdy tu dostaje medal za ukończenie biegu. Jak ktoś to przeżyje, to znaczy że na niego zasłużył.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak przepraszam ,ale poznałem go jak był młodym podchorążym na stażu w 6 PDPD.
Tego szczawia nazywacie komandosem.??? To ciec.
Sam jestes szczawik zazdrosny polaczku :D
To zwykła literówka, już naprawiona. Nie ma powodu do uszczypliwości ;)
Gen.Władysław Potasiński panie gryzipiurku.
GREGORIO KING !
GRZECHU KROL AUUUUUUUUUUUUUUUU
Tak przepraszam ,ale poznałem go jak był młodym podchorążym na stażu w 6 PDPD.
Tego szczawia nazywacie komandosem.??? To ciec.
Sam jestes szczawik zazdrosny polaczku :D